Skąd się bierze wiara w przesądy? Co ma wspólnego strach przed czarnym kotem i szczepionkami?

Skąd się bierze wiara w przesądy, dlaczego wciąż tak wiele osób boi się witać przez próg lub wierzy w moc przedmiotów? I jak blisko od przesądów do pseudonaukowych mitów na temat szczepionek czy globalnego ocieplenia - o tym w TOK FM opowiadała dr Maja Herman.
Zobacz wideo

Dr Maja Herman, specjalistka psychiatrii z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, opowiadała w audycji Homo Science o tym, skąd się bierze wiara w przesądy i dlaczego tak ciężko z nimi walczyć. Nawiązywała do swojej niedawnej prelekcji na konferencji TEDx Koszalin, której tytuł brzmiał: "Dlaczego w dzisiejszych czasach łatwiej rozbić atom niż przesąd?".

Prowadzący audycję zastanawiali się, dlaczego w dzisiejszych czasach tak wielu ludzi nadal wierzy w to, że czarny kot przynosi pecha, że nie należy witać się przez próg, że rozsypana sól zwiastuje nieszczęście, a w piątek 13-ego nic nie może się udać.

Jak przekonywała ekspertka, przesądy towarzyszą ludzkości od zawsze. - Kiedy zdarza się rzecz, której nie rozumiemy, musimy to sobie w jakiś sposób wytłumaczyć. Jeśli nie mamy lub nie znamy racjonalnego wytłumaczenia, to sobie je tworzymy - tłumaczyła dr Herman. 

W świecie, w którym jest tak wiele obszarów, na które nie mamy wpływu - inni ludzie, korki na drodze - dobrze jest mieć w życiu coś, co zadziała zamiast nas. 

Ekspertka przyznała, że mimo tego, że jest naukowcem, też wierzy w pewne przesądy. Po tym, jak - będąc małą dziewczynką - oglądała serial "Arabela", pozostała jej na przykład wiara, że może istnieć pierścień spełniający marzenia. 

Zbyt silna wiara w przesądy może zmienić się w urojenie

Dr Maja Herman przyznała, że nadmierna wiara w przesądy może być niebezpieczna. Przykład? Kiedy na przykład pani mecenas nie idzie do sądu, bo wróżka jej wywróżyła, że danego dnia przegra swoją sprawę, to już staje się urojeniem. Z przesądami można walczyć za pomocą racjonalnych argumentów, ale urojenia zwalczamy lekami farmakologicznymi.

Jednak, jak uspokajała psychoterapeutka, nie ma wielu osób, u których przesądy przechodzą w urojenia. - Większość ludzi pozostaje przy lekkiej obsesji - zapewniła.

Jeden krok od przesądów do wiary w mity

Ekspertka wyjaśniała, że podobny proces, jak przy tworzeniu przesądów, zachodzi przy tworzeniu mitów okołonaukowych - czyli uproszczeń, które tłumaczą skomplikowane procesy i prowadzą nas na manowce.

- Tak powstają przesądy na temat szczepień - że szczepienia szkodzą i że trzeba się przed nimi chronić, przesądy wokół energetyki atomowej, przesądy wokół globalnego ocieplenia. Ten sam mechanizm sprawia, że tworzymy pseudonaukowe mity - podkreślała dr Herman, tłumacząc, że w ten sposób walczymy ze swoim strachem. Jak dodała, winna jest temu również polska szkoła, która jest przestarzała i uczy niepraktycznych rzeczy.

Wszyscy się czegoś boją, np. obawiają się o własne zdrowie, i to jest podatny grunt, aby uwierzyć w pseudonaukowe teorie dotyczące np. szczepionek czy globalnego ocieplenia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (2)
Dlaczego tak chętnie wierzymy w przesądy?
Zaloguj się
  • polak_nieprawdziwy

    0

    Przesąd prawdopodobnie ugruntował się na drodze ewolucji, gdzie większe szanse na przeżycie miały jednostki płochliwe a nie ciekawskie. Dobrze obrazują to przykłady z czającym się w zaroślach lwem. Bezpieczniej założyć, że szelest zarośli to nie wiatr, lecz drapieżnik. Nawet gdy go tam nie ma.
    Problem w tym, że ten cały bagaż ewolucyjny powoduje dzisiaj więcej szkody niż pożytku.
    Nadal zakładamy nie mając żadnych dobrych powodów, że ktoś lub coś steruje naszym życiem do tego stopnia, że trzeba się z tym koniecznie udać do wróżki lub księdza.
    Tymczasem wystarczy chodzić na wybory!

  • zorro318

    0

    Cicer cum caule.Sol, czarny kot, przywitanie przez prog, podarowanie butow przyjaciolce itp. to rzeczywiste przesady
    majace swoje zrodlo w magii czasem w realnym zyciu (rozsypana sol kiedys byla duza strana finansowa czyli nieszczesciem). Dla ogromnej wiekszosci przesady te przestaly pelnic role zlego omenu a staly sie codziennym obyczajem, jak podanie reki lub dzien dobry ( dzien dobry, to dzisiaj grzecznosc ale kiedys byla to magia zaklinajaca rzeczywistosc, by ta okazala sie laskawa, podanie reki musi cos wspolnego z sola - kiedys sluzylo
    za rekojmie dobrych intencji, okazywano drugiej stronie dlon bez miecza czy maczugi.
    Antyszczepionkowcy nie maja nic wspolnego z magia i przesadami, oni dzialaja w oparciu o "dowody naukowe",
    gloszone przez utytulowane autorytety (bedace w znikomej mniejszosci) no ale przeciez kiedys Kopernik,
    Pasteur i inni tez zaczynali samotnie i byli wyklinani.Antyszczepionkowcy uznaja za prawdziwe niektore dowody na skutecznosc szczepionek ale interpretuje je na wspak a calosc swojej ideologii podpieraja zlymi praktykami firm farmaceutycznych, co niestety czasem sie zdarzalo i zdarzac bedzie.Nie ma jednak w ich dzialanosci magii.
    I czesc trzecia tego wszystkiego - twilight zone- czyli intuicja,czasami cos robimy i wiemy, ze uda, czasami
    zaniechamy dzialania , bo sie nie uda i nie ma to nic wspolnego z magia ani racjonalnym mysleniem, po prostu to wiemy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX