Seks z przedstawicielem tej samej płci ewolucyjną normą. Potwierdza to 1500 gatunków zwierząt

Mechanizm SSB, czyli Same-Sex Sexual Behaviour (zachowania seksualne w ramach tej samej płci) nie jest cechą, która pojawiła się nagle jako odchylenie od normy, ale istnieje od początku ewolucji zwierząt aż do tej pory, wliczając w to ludzi. Tak wynika z publikacji naukowców z Uniwersytetu Yale. Prof. Marek Konarzewski przekonywał w TOK FM, że dzięki nowemu spojrzeniu na kontakty seksualne w ramach jednej płci możemy dostrzec, że są one utrwalone ewolucyjnie, a także mają uzasadnienie reprodukcyjne.
Zobacz wideo

Prowadzący audycję OFF Czarek Cezary Łasiczka rozmawiał z Markiem Konarzewskim z Polskiej Akademii Nauk o wnioskach płynących z badań młodych naukowców z Uniwersytetu Yale dotyczących zachowań seksualnych wśród zwierząt.

Prowadzący audycję przywołał artykuły Basic instincts (tłum. Podstawowe instynkty) z tygodnika "The Economist" oraz tekst An alternative hypothesis for the evolution of same-sex sexual behaviour in animals  (tłum. Alternatywne hipotezy ewolucji zachowań seksualnych z przedstawicielami tej samej płci wśród zwierząt) opublikowany na łamach "Nature, Ecology & Evolution", gdzie grupa młodych naukowców pod kierownictwem Julii Monk z Uniwersytetu Yale stawia tezę dotyczącą zachowań seksualnych wśród zwierząt.

SSB i DSB

Marek Konarzewski z PAN, przybliżając tezy wynikające z powyższych publikacji, tłumaczył, że dotychczasowe interpretacje opierały się o założenie, że kontakty heteroseksualne są utrwalone ewolucyjną normą, a kontakty w ramach tej samej płci są czymś, co się pojawiło później. I ten paradygmat rzutuje na wszelkie badania i dociekania, skąd się wzięły SSB, czyli Same-Sex Sexual Behaviour (zachowania seksualne w ramach tej samej płci) oraz DSB, czyli Different-Sex Sexual Behaviour (zachowania seksualne w ramach przeciwnej płci). Naukowiec tłumaczył, że woli termin "SSB" od obciążonego dużym bagażem kulturowym i kontrowersjami "homoseksualizmu".

Odwrócić perspektywę, by zrozumieć mechanizm SSB

Jak tłumaczył na antenie TOK FM prof. Marek Konarzewski, autorzy wymienionych artykułów proponują odwrócenie tej perspektywy, zauważając na wstępie, że mamy mniej więcej 1500 gatunków zwierząt angażujących się w SSB, a wśród tych gatunków jest wiele bardzo starych, np. szkarłupnie, które pod względem budowy i zachowań są zbliżone do naszych bardzo odległych przodków.

Biolog tłumaczył, że w momencie, kiedy zaistniały płcie, to podstawowym problemem było rozróżnianie się osobników między sobą i często kosztowna identyfikacja (konieczność wytwarzania dodatkowych narzędzi, np. feromonów) i stąd dochodziło do błędów.

- Na początku kształtowania się płci jako mechanizmu tasowania genów, ten mechanizm nie był zbyt doskonały. I utrwalił się pewien margines, w obrębie którego mamy do czynienia ze związkami jednej płci. To się ciągnie w całym naszym drzewie filogenetycznym, z nami włącznie - tłumaczył naukowiec, dodając, że SSB nie jest cechą, która pojawiła się nagle, tylko pojawiła się bardzo głęboko na początku ewolucji zwierząt.

I właśnie dzięki temu nowemu spojrzeniu możemy na nowo próbować wyjaśniać, skąd się bierze SSB. - Będzie można więcej powiedzieć na temat mechanizmów prowadzących do rozpowszechniania SSB również u ludzi - podkreślał gość TOK FM.

Pary jednopłciowe wśród zwierząt

Konarzewski tłumaczył, że kiedy spojrzymy na SSB "chłodnym okiem", bez uprzedzeń kulturowych, dowiemy się więcej o mechanizmach zachowań. Przywołał przykład ptaków żyjących w koloniach, gdzie łączenie się w pary jednopłciowe jest bardzo częste. Autorzy artykułu opisywali m.in. albatrosy ciemnolice, gnieżdżące się na Hawajach, wśród których 30 proc. par to pary jednopłciowe, najczęściej samice. Jak się okazuje, samice te zapłodnione wcześniej przez inne samce, łączą się w pary jednopłciowe, składają jaja do jednego gniazda i z powodzeniem wychowują razem pisklęta.

Prof. Konarzewski przywołał też pracę Polaków, w tym prof. Piotra Trojanowskiego, którzy przeprowadzili eksperyment z gołębiami domowymi, usuwając część samców. - Okazało się, że samice zaczęły tworzyć jednopłciowe pary i wychowywać wspólnie pisklęta - relacjonował naukowiec. Dodał, że nie działało to w drugą stronę i po usunięciu części samic, samce wprawdzie próbowały tworzyć jednopłciowe pary, ale niektóre osobniki były bardzo agresywne w stosunku do siebie.

Paradoks darwinowski pod znakiem zapytania

Gość audycji odniósł się do tzw. paradoksu darwinowskiego, według którego zachowania SSB są nieefektywne z perspektywy reprodukcyjnej, a więc i ewolucyjnej. Stwierdził, że jeśli pominiemy moment zapłodnienia, to jeśli chodzi o opiekę i wychowanie potomstwa, związki jednopłciowe często bardzo dobrze sobie z tym radzą, a relacje jednopłciowe poprzez swoją funkcję budowania więzi osobniczych mają sens z punktu widzenia ewolucji. Jako przykład podał blisko spokrewnione z ludźmi bonobo, wśród których często dochodzi do zachowań seksualnych między tą samą płcią.

Co z homo sapiens?

Jak podkreślał prof. Marek Konarzewski, najważniejsza jest tu zmiana myślenia o związkach jednopłciowych, które - jak się okazuje - pojawiły się na początku ewolucji i utrzymują się do tej pory. Dodał, że należy się zastanowić, czego z tych badań możemy się dowiedzieć na temat człowieka. - Stwarza to możliwość weryfikacji modeli genetycznych, które tworzy się z myślą o tym, żeby zrozumieć, w jaki sposób to się mogło utrwalać - mówił biolog.

Według niego trwanie zachowań w obrębie jednej płci musi wiązać się z różnicami w DNA i musi być związane z bardzo wieloma genami, nie ma możliwości, żeby był to jeden gen. - Nadzieje na znalezienie "gay gene" (genu homoseksualizmu) są płonne - podkreślił badacz, dodając, że znaczenie mają też reakcje zachodzące między genami a środowiskiem.

Naukowiec zwrócił uwagę, że zwierzęta w swoich zachowaniach nie kierują się moralnością, tylko maksymalnie efektywną propagacją własnych genów. - Jeśli okazuje się, że odstępstwa od interakcji stricte heteroseksualnych mają uzasadnienie ewolucyjne i pozwalają na zwiększenie sukcesu reprodukcyjnego, to one będą się utrzymywać - podsumował prof. Marek Konarzewski.

Jak podkreślał gość TOK FM nowe spojrzenie na kontakty seksualne jednopłciowe w świecie zwierząt pokazuje, że są one normą w procesie ewolucji i mają uzasadnienie reprodukcyjne. A to pozwala inaczej spojrzeć na SSB w świecie ludzi.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (341)
Seks z przedstawicielem tej samej płci ewolucyjną normą
Zaloguj się
  • fafik.laciaty

    Oceniono 19 razy 13

    Mamy tu do czynienia z pewnym semantycznym nadużyciem. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale norma to zachowanie albo cecha powszechnie występująca w danym zbiorze. Czyli normą jest praworęczność, natomiast leworęczność nie. Nie oznacza to, że leworęczny jest gorszy, ale jedynie oznacza, że nie należy do najbardziej rozpowszechnionej grupy w danym zbiorze. Tak samą Einstein plasował się daleko poza normą intelektualną, bo ta jest gdzieś w okolicach 90-120 IQ. Czy Einstein był gorszy? Nie. Czy był normalny (w rozumieniu łapania się w powszechne widełki IQ)? Też nie. Tak samo Jarosław Kaczyński i Marcin Gortat nie mieszczą się w normie wzrostu dla mężczyzn - po prostu jeden jest niższy, niż ta przeciętna, drugi wyższy.
    Idźmy dalej - o tym, że homoseksualizm jest naturalny i występuje też u zwierząt wiadomo od dawien dawna. Natomiast pojawia się pytanie, czy jest on normalny. Jeżeli przyjmiemy, że rozkład homo/hetero jest jak np 60/40 to jest. Ale jeżeli ten rozkład to jest np. 95/5 to już w normie się nie mieści (5,9% to dane niemieckiego instytutu Dalia z 2016 r.).
    Tak więc o ile zgodzę się z tym, że homoseksualizm jest naturalny (bo jest - tak samo, jak albinizm, leworęczność itp.) to nie wydaje mi się, aby można było powiedzieć, że jest on normą.

  • himils

    Oceniono 15 razy 7

    W każdym razie za brak zgody z tym punktem widzenia w USA dostaje się 16 lat pierdla. Ale nie, to nie jest ideologia, tylko ciężka praca nad zniesieniem ucisku. Chyba doniosę na ojca że nie był gejem.

  • janbar22

    Oceniono 11 razy 7

    To, że coś jest normą nie znaczy, że jest zdrowe. Dziękuję za uwagę.

  • elemir

    Oceniono 27 razy 7

    Uwielbiam ja GW coś dobrze wytłumaczy.

    W tekście:
    Alternatywne hipotezy ... grupa młodych naukowców ... stawia tezę dotyczącą zachowań seksualnych wśród zwierząt

    w tytule:
    Seks z przedstawicielem tej samej płci ewolucyjną normą

  • kinlej

    Oceniono 8 razy 6

    A co jeśli się okaże że pedofilia jest wśród innych gatunków normą?

  • zimochm

    Oceniono 10 razy 6

    propaganda zydowskiej wyborczej nie zna granic :)))))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX