Koronawirus z Chin. Coraz więcej zachorowań. Sprawdź, jakie są objawy

Koronawirus z Chin do tej pory powodował śmierć ponad 80 osób, a blisko trzy tysiące jest zainfekowanych. Jakie są objawy koronawirusa? Co robić, jeśli przez pewien czas byliśmy w Azji lub mieliśmy kontakt z osobami dotkniętymi wirusem?

Do wybuchu epidemii nowego koronawirusa doszło tuż przed Nowym Rokiem w chińskim mieście Wuhan. W Chinach odnotowano już 81 zgonów spowodowanych nowym wirusem, a blisko trzy tysiące osób jest zakażonych. W ciągu ostatnich 24 godzin potwierdzono 769 nowych przypadków zachorowań - poinformowała w poniedziałek chińska Narodowa Komisja Zdrowia.

Z Chin wirus zaczął się rozprzestrzeniać. Przypadki zachorowania na koronowirusa potwierdzono już także w Tajlandii, na Tajwanie, w Japonii, Korei Południowej, USA, Wietnamie, Singapurze, Malezji, Nepalu, Francji, Australii, Hongkongu, Makao. W niedzielę (26 stycznia) o pierwszym przypadku zachorowania poinformowała Kanada.

Koronawirus. Objawy, skąd się wziął?

Infekcja rozpoczyna się wysoką temperaturą, do której dołącza się na ogół biegunka, suchy kaszel, bóle mięśni i stawów, zawroty głowy oraz kłopoty z oddychaniem. U pewnej grupy pacjentów duszności mogą rozwinąć się w kierunku niewydolności oddechowej, której konsekwencją może być śmierć pacjenta. 

Jak mówiła w TOK FM dr Katarzyna Pancer z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego i Państwowego Zakładu Higieny, to kolejny opisany koronawirus, który powoduje zachorowania u człowieka. W przeszłości najbardziej znanymi były SARS (w 2003 roku) i MERS (w 2012). Ich nazwa wywodzi się z łacińskiego słowa "corona", oznaczającego "koronę", ponieważ podobny kształt mają otoczki wirusów oglądane pod mikroskopem elektronowym.

O nowym koronawirusie - jak dodała ekspertka - wciąż jednak wiadomo niewiele. - Wiemy, że jest spokrewniony z wirusem MERS i SARS. Wiemy także, że powoduje zapalenie płuc, które u osób chorujących na jakieś inne choroby może spowodować ciężkie zachorowania, mogące zakończyć się zgonem. Nie wiemy jednak, jaki jest czas inkubacji choroby, co jest źródłem wirusa, jak długo ta choroba się "wykluwa". W tej chwili są tam, na miejscu, prowadzone szerokie badania, żeby to stwierdzić - wyjaśniała.

Podejrzewa się, że nowy koronawirus to zakażenie odzwierzęce, podobnie jak wspomniany SARS, którym ludzie zarazili się od cywet oraz MERS - wywoływany przez koronawiwrusa, który prawdopodobnie przeskoczył na ludzi z wielbłądów.

Byliśmy w Azji. Co robić?

Dr Pancer mówiła, że w Polsce także występują pewne rodzaje koronawirusów, tylko inne niż w Azji. - Mamy na przykład 229E albo OC43 - takie są ich nazwy - i nie są to raczej zachorowania o ciężkim przebiegu. Najczęściej dotykają dróg oddechowych - powiedziała.

- W Polsce nie mamy tak dużych kontaktów z tym regionem [Wuhan w Chinach], ale jeśli rzeczywiście ktoś tam był, przyjedzie i w ciągu dwóch tygodni od powrotu będzie miał problemy z drogami oddechowymi, powinien się zgłosić do lekarza i koniecznie poinformować, że przyjechał z tamtego regionu - radziła dr Pancer. - Ale oczywiście należy pamiętać, że zachorowanie mogły wywołać inne wirusy lub bakterie - uspokajała.

Z kolei Główny Inspektorat Sanitarny zaleca, by osoby powracające z miasta Wuhan w Chinach, u których występują objawy przypominające ciężką grypę, zaleca się zgłoszenie do izby przyjęć oddziału zakaźnego i poinformowanie o podróży.

GIS: Monitorujemy sytuację

Jak zapewniał już w ubiegłym tygodniu Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas, sytuacja w Polsce jest monitorowana przez odpowiednie służby i nie należy wszczynać żadnej paniki. - Jesteśmy dobrze przygotowanym krajem. Mamy lekarzy zakaźników, dobrze funkcjonującą inspekcję graniczną i sanitarną w całym kraju. Najważniejsza jest edukacja i wiedza - uspokoił.

Zalecał jednak osobom, które mają problemy zdrowotne, a planowały w najbliższym czasie wyjazd do Chin - by go odłożyły. Zaapelował też do lekarzy, by zachowali zwiększoną czujność. - Najważniejsze jest to, byśmy umiejętnie rozpoznawali tego wirusa i uczulali lekarzy, że zapalenie płuc po powrocie z Chin może być wywołane wirusem, o którym dzisiaj mówimy - powiedział.

Zmiany na lotniskach, zamknięte granice

W związku z rozprzestrzenianiem się wirusa - na wielu międzynarodowych lotniskach, m.in. w USA, Japonii, Tajlandii, Singapurze i Korei Południowej, podróżni z miasta Wuhan są poddawani badaniom lekarskim. Korea Północna z kolei zamknęła swoje granice dla zagranicznych turystów.

Londyńskie lotnisko Heathrow zapowiedziało, że wprowadzi oddzielne obszary dla pasażerów podróżujących z regionów, które zostały dotknięte koronawirusem. Choć zagrożenie dla mieszkańców Wielkiej Brytanii jest nadal niewielkie, Heathrow jest najbardziej ruchliwym lotniskiem w Europie i dlatego władze postanowiły podjąć kroki zapobiegawcze. Każdego dnia w tym porcie lotniczym obsługiwanych jest ponad 200 tys. pasażerów, a w środę na Heathrow przylatuje 17 lotów z Chin.

W związku z rozprzestrzenianiem się nowego koronawirusa w Chinach władze sąsiedniej Mongolii zamknęły drogowe i piesze przejścia graniczne z tym krajem oraz wszystkie uczelnie i instytucje edukacyjne. Placówki edukacyjne będą zamknięte do 2 marca. Według AFP zamknięte są też szkoły.

Rząd w Ułan Bator wezwał też do odwołania wszystkich zgromadzeń publicznych w kraju.

Mongolia to pierwszy sąsiadujący z Chinami kraj, który zdecydował się na częściowe zamknięcie granic. Działają jeszcze połączenia kolejowe i lotnicze. 

Rosja. Podjęto decyzję, by nie zawozić turystów do Chin

Wiceszef Stowarzyszenia Operatorów Turystycznych Rosji (ATOR) Dmitrij Gorin poinformował 27 stycznia, że rosyjskie linie lotnicze realizują połączenia tylko z Chin, zabierając turystów. "Od dnia dzisiejszego wszystkie rejsy do Chin będą realizowane tylko przy zapełnieniu w jedną stronę. Wczoraj takie loty zaczęto wykonywać do niektórych miast rosyjskich" - powiedział Gorin. Jak wyjaśnił, podjęto decyzję, by "nie zawozić już turystów do Chin, a realizować tylko ich planowy powrót".

24 stycznia rosyjski przewoźnik Aeroflot zaproponował klientom, by zwracali bilety do Chin lub zmienili daty podróży. Agencja RIA Nowosti podała, że dotąd tylko jedno z rosyjskich biur podróży zaczęło przedterminowo zabierać z Chin turystów. Dwa inne biura przestały natomiast realizować wycieczki do Chin.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny