Oparzenia z winy dorosłych. Od początku roku do szpitala w Szczecinie trafiło już 12 poparzonych dzieci

Nowy rok dopiero się zaczął, a do Dziecięcego Centrum Leczenia Oparzeń szpitala "Zdroje" w Szczecinie trafiło już 12 pacjentów w wieku od 2 do 4 lat. Jak mówi dr Ireneusz Pudło, oparzeń udałoby się uniknąć, gdyby rodzice dzieci kierowali się zdrowym rozsądkiem.
Zobacz wideo

Kierownik oddziału Chirurgi Dziecięcej Centrum Leczenia Oparzeń szczecińskiego szpitala Zdroje dr Ireneusz Pudło wskazywał, że u wszystkich małych pacjentów niezbędne było leczenie operacyjne i przeszczep skóry. 

A powodów wizyty w szpitalu można było uniknąć: jeden z pacjentów dotknął gorącego żelazka, pozostali wylali na siebie gorącą wodę, kawę, herbatę czy zupę.  

- Zawsze się trafi jakaś babcia, która weźmie na kolanka, postawi przed sobą kawę i nieszczęście gotowe. A z małej filiżanki kawy u małego dziecka jest duże oparzenie - tłumaczył dr Pudło. Jak podkreślił: "Udałoby się uniknąć tych oparzeń, gdyby rodzice zachowali więcej zdrowego rozsądku i przewidywali, że małe dziecko potrafi ściągnąć czajnik, garnek z gorącą wodą czy kawę stojącą na stole w zasięgu ręki". 

Trzeba pamiętać, że po leczeniu za pomocą przeszczepu zazwyczaj na skórze małego pacjenta zostaje ślad. - Nawet jeśli to jest przeszczep wgojony, zazwyczaj jakiś ślad zostaje, nawet przebarwienie, które się utrzymuje latami. Nigdy nie ma czegoś takiego, że nie ma śladu po oparzeniu głębokim - przestrzegał lekarz w rozmowie z reporterem TOK FM. 

Oparzenie. Co robić?

Skóra dziecka jest szczególnie wrażliwa - ze względu na cienkość naskórka i mniejszą ilość tkanki podskórnej. 

Specjaliści przypominają, że po oparzeniu - zanim przyjedzie karetka - należy stosować zasadę 15-15-15. Schładzać oparzone miejsce przez 15 minut, letnią wodą o temperaturze 15 stopni, zachowując odległość 15 cm od kranu. Rany, co niezwykle ważne, nie wolno niczym smarować. 

Aplikacja TOK FM. Słuchaj i testuj przez dwa tygodnie.

DOSTĘP PREMIUM