Wszystko wskazuje na to, że koronawirus pojawi się w Polsce. Czy jesteśmy na to przygotowani?

- Proszę sobie wyobrazić sytuację, że na koronawirusa zachoruje kilkaset tysięcy ludzi i przemnożymy to przez 20 procent, bo tyle wymaga hospitalizacji. Przecież tego żaden system ochrony zdrowia nie wytrzyma - przestrzegał w TOK FM dr Ernest Kuchar, pediatra, specjalista chorób zakaźnych i medycyny podróży z Warszawskiego Uniwerytetu Medycznego.
Zobacz wideo

Rośnie liczba zarażonych koronawirusem w Europie. Najpoważniejsza sytuacja jest we Włoszech, gdzie odnotowanych już ponad 200 potwierdzonych przypadków zachorowań, a siedem osób zmarło. Również w poniedziałek zakażenie koronawirusem stwierdzono u Węgra objętego kwarantanną na statku Diamond Princess u wybrzeży Japonii. Pracował on na tej jednostce. To pierwszy potwierdzony przypadek zakażenia w tym kraju. 

Dr Ernest Kuchar - pediatra i specjalista chorób zakaźnych i medycyny podróży - który gościł w Radiu TOK FM nie ukrywał, że sytuacja jest poważna. - W skali świata mamy już około 80 tysięcy zachorowań, ponad 2600 zgonów. Oczywiście około 98 procent tych wszystkich przypadków mieści się w Chinach. Ale o ile Światowa Organizacja Zdrowia początkowo szacowała, że śmiertelność [koronawirusa - red.] wyniesie 2 procent, tak w tej chwili podniesiono te szacunki do 9 procent - powiedział.

Zdaniem eksperta, najbardziej niepokojący jest jednak fakt, że około 20 procent zarażonych koronawirusem to ciężkie przypadki, wymagające hospitalizacji lub pobytu na oddziałach intensywnej terapii. - Wszystko jest kwestią skali. Jeżeli zachoruje kilka osób, kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt, to nie ma żadnego problemu. Ale proszę sobie wyobrazić sytuację, że zachoruje kilkaset tysięcy ludzi i przemnożymy to przez 20 proc., które wymagają hospitalizacji. Przecież tego żaden system ochrony zdrowia nie wytrzyma - przestrzegał w rozmowie z Agatą Kowalską dr Kuchar.

Lekarz przypomniał, że nowy koronawirus często porównywany jest do wirusa SARS z 2002 roku (który również pojawił się w Chinach). Nazywany jest zresztą jego "kuzynem". Problem polega jednak na tym - jak mówił nasz gość - że wówczas wszystko zachorowań było około 8 tysięcy, w tym 800 zgonów. Teraz tych zarażonych przypadków jest już 10 razy więcej.

Koronawirus w Polsce? "Pojawi się na pewno"

W odpowiedzi na pytanie, czy koronawirus pojawi się w Polsce - dr Kuchar bez chwili zawahania odpowiedział twierdząco. Podkreślił, że między Polską i Włochami (gdzie skala problemu jest coraz większa) w zasadzie nie ma obecnie żądnych granic. W dodatku jest to dość popularny kierunek zarówno jeśli chodzi o cele turystyczne, jak i zawodowe. - Ten ruch jest tak duży i nie ma granic, które by zahamowały rozprzestrzenianie się choroby. W związku z tym ten wirus w Polsce pojawi się na pewno. Pytanie, jak będzie przebiegać: czy będą to pojedyncze przypadki, które zostaną odizolowane, przyjęte na właściwe oddziały i na tym się skończy, czy dojdzie do rozwoju epidemii. Tego na razie nie wiemy - mówił.

Polskie władze zapewniają, że wszystkie krajowe służby "są gotowe, wyposażone w wiedzę, materiały i w procedury na wypadek pojawienia się w Polsce pierwszego przypadku koronawirusa". Z drugiej strony, prowadząca Analizy Agata Kowalska przekonywała, że kiedy czyta relacje osób wracających zza granicy (np. w Włoch), to jawi się zupełnie inny obraz. Osoby te, nawet jeśli czują się źle, "odsyłane są Annasza do Kajfasza, sugeruje się im, by wsiadły w autobus i pojechały do szpitala zakaźnego". - Nawet nie są zaopatrywane w maseczki - dziwiła się dziennikarka.

- Raczej nie radziłbym podróżowania publicznym środkiem transportu - zastrzegł dr Kuchar. Powiedział, że na przykład w Wielkiej Brytanii, osoby, które były w Chinach bądź miały kontakt z ludźmi stamtąd i czują się źle nie powinny w ogóle opuszczać swojego domu, ale kontaktować się telefonicznie z przedstawicielami służby zdrowia, którzy są przygotowani, by wydać dalsze instrukcje. - Podstawową rzeczą jest izolacja w domu, bo przy masowych zachorowaniach zabraknie miejsc w szpitalach - przestrzegał gość TOK FM.

Podkreślał, że również w Polskich warunkach - w przypadku podejrzenia koronawirusa - należy kontaktować się z najbliższą stacją sanitarną epidemiologiczną. 

Przewidywał też, że jeżeli w Polsce odnotuje się już pierwszy przypadek koronawirusa, nasze procedury pewnie zostaną zaktualizowane i staną się nieco bardziej restrykcyjne. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ludzie chorzy albo z podejrzeniem wirusa pójdą na izbę przyjęć - mówił.

Pytany o zalecenia dla dyrektorów szkół czy pracodawców, którzy w kierowanych przez siebie placówkach bądź firmach mają osoby wracające z Włoch (np. z ferii zimowych) - lekarz radził, że powinni zostać w domu. Co więcej, zdaniem lekarza do pracy czy szkoły nie powinny w ogóle przychodzić osoby chore, nawet jeżeli nie były za granicą i nie miały kontaktu z osobami z Włoch czy Chin. - U nas jest taka presja społeczna, że nawet chory człowiek musi iść do pracy. (…) Jeśli pojawi się w Polsce koronawirus, to nawet osoby z łagodnymi objawami infekcji powinny siedzieć w domu, nie przychodzić do pracy, żeby nie przenosić dalej tych zarazków - apelował lekarz.

Koronawirus. Jakie są objawy? Gdzie się zgłaszać?

Jeżeli zaobserwowałeś u siebie objawy, takie jak: gorączka, kaszel, duszność i problemy z oddychaniem to, a w ostatnich dniach byłeś we Włoszech/Chinach lub miałeś kontakt z osobami stamtąd - bezzwłocznie, telefonicznie powiadom stację sanitarno-epidemiologiczną. Numery telefonów można znaleźć na tej stronie.

Jeżeli nie zaobserwowałeś u siebie wyżej wymienionych objawów, to przez kolejne 14 dni kontroluj swój stan zdrowia, czyli codziennie mierz temperaturę ciała oraz zwróć uwagę na występowanie objawów grypopodobnych (złe samopoczucie, bóle mięśniowe, kaszel).

- Jeżeli po 14 dniach samoobserwacji nie wystąpiły wyżej wymienione objawy, zakończ kontrolę.

- Jeżeli w ciągu 14 dni samoobserwacji zaobserwujesz wyżej wymienione objawy to bezzwłocznie, telefonicznie powiadom stację sanitarno-epidemiologiczną

Szczegółowy poradnik GIS można znaleźć TUTAJ.

Okres wylęgania wirusa może trwać do 14 dni. Objawami charakterystycznymi dla groźnej choroby jest wysoka gorączka (powyżej 38 stopni), kaszel i duszności. Główny Inspektor Sanitarny na swojej stronie internetowej i w mediach społecznościowych przypomina, że koronawirus jest wirusem osłonkowym, podatnym na działanie wszystkich rozpuszczalników lipidów. Dlatego należy pamiętać o częstym myciu rąk wodą z mydłem lub dezynfekować je środkiem na bazie alkoholu.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (38)
Wszystko wskazuje na to, że koronawirus pojawi się w Polsce. Czy jesteśmy na to przygotowani?
Zaloguj się
  • kataryniarski

    Oceniono 20 razy 12

    Trzeba się dużo modlić, obwiesić czosnkiem i pić dużo wódki...

    Naczelny znachor Rydzyka, Zięba, zalecał tez wstrzykiwanie sobie kwasu solnego w kanał i smarowanie się rtęcią...

  • siwywaldi

    Oceniono 16 razy 10

    A ja tylko PODZIWIAM nasz rząd, premiera i ministrów. Bo oni są niczym Stirlitz: jeszcze NIE WIEDZĄ co z tym wirusem, ale już są przygotowani i WIEDZĄ, że będą działać najlepiej na świecie.... :-)

  • kuncia7

    Oceniono 12 razy 8

    Wreszcie mam wrażenie ,że ktoś mówi z sensem na temat koronawirusa.
    Bagatelizowanie problemu dlatego, że go w Polsce jeszcze nie stwierdzono ,nie zwalnia nas z czujności i prawidłowych zachowań .

  • blahblah69

    Oceniono 13 razy 7

    Wysyp koronawirusa w Polsce rozpocznie sie po wielkanocy - masowe pielgrzymki do kosciołow, rozchlapywanie "świeconej" wody z miseczek przy wejsciach, kumunie, całowanie rzeżb świętych i wzajemne odwiedziny w domach.

  • matur

    Oceniono 8 razy 6

    "Dlatego należy pamiętać o częstym myciu rąk wodą z mydłem lub dezynfekować je środkiem na bazie alkoholu."

    To ja zaczynam się dezynfekować od środka. Od dzisiaj.

  • z.04.2019

    Oceniono 9 razy 5

    minister Jarosław Pinkas, Polska jest bezpiecznym krajem. - Koronawirus może zostać zwalczony za pomocą spokoju, rozsądku - dodaje Główny Inspektor Sanitarny, i wszystko jasne.

  • kantrzyn

    Oceniono 3 razy 3

    W końcu przyznali, że śmiertelność jest na poziomie 10 % a nie 2 %. Pytanie jakie skutki długotrwałe dla organizmu powoduje ten wirus? Czy z tego można się w 100 % wyleczyć?

  • marian-pazdzioch-syn-jozefa

    Oceniono 7 razy 3

    Polska służba zdrowia to nie radzi sobie ze zwykłą wizytą u lekarza, na którą trzeba czekać latami a co dopiero mówić o masowej epidemii.

  • kataryniarski

    Oceniono 9 razy 3

    Jutro jadę do Turynu na dwa dni. Zona się boi, ze coś podłapie...

    Ale ja sobie obiecałem, ze nawet gdyby to ta wyprawa nie pójdzie na marne!

    Przy pierwszych objawach jade do Warszawy oblizać wszystkie klamki w TVPiS.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX