Koronawirus we Włoszech. Co z zaplanowanymi wyjazdami? Wirusolog radzi

Prof. Małgorzata Polz-Dacewicz, wirusolog z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prezes Polskiego Towarzystwa Wirusologicznego przekonuje, że nie ma co siać paniki ws. przypadków koronawirusa w Europie. Ważne, by wiedzieć, jak dbać o profilaktykę. Ale pytana o wyjazdy do Włoch - sugeruje rezygnację z takich planów.
Zobacz wideo

Choć ferie zimowe w Polsce się skończyły, sporo osób zaplanowało właśnie na koniec lutego, marzec wypoczynek m.in. we Włoszech. A to ten kraj jest obecnie największym w Europie ogniskiem koronawirusa. Czy zmieniać więc plany w obawie przed zachorowaniem? 

Prof. Małgorzata Polz-Dacewicz w rozmowie z TOK FM radzi, by nie wybierać się obecnie na narty do Włoch, szczególnie w rejony, w których istnieje ryzyko zakażenia. Czyli przede wszystkim do Lombardii, gdzie zdiagnozowano najwięcej zachorowań (212 z 283). Zakażenia zdiagnozowano też m.in. na Sycylii, w Wenecji, Turynie, Rzymie oraz Bolzano w Trydencie-Górnej Adydze. W sumie zmarło już 11 osób. 

Koronawirus we Włoszech. Trzeba zachować ostrożność

Ale jeśli nie zdecydujemy się na przełożenie czy odwołanie wyjazdu do Włoch, warto zabrać ze sobą maseczkę. – W Polsce nie ma na dziś potrzeby chodzenia w maseczkach. Jedynie w przypadku personelu medycznego może to być wskazane – podkreśliła prof. Polz-Dacewicz. Ekspertka przypomina o tym, że nie można rezygnować ze stosowania podstawowych zaleceń. Takich jak to, że jeśli znajdziemy się w obecności kogoś, kto kicha czy kaszle, najbezpieczniej przebywać w odległości co najmniej 1 metra od takiej osoby. Należy też pamiętać o tym, by bardzo często i dokładnie myć ręce. Najlepiej też unikać dużych skupisk ludzkich, imprez masowych. 

Te zasady dotyczą wszystkich, nie tylko tych, którzy jadą tam, gdzie pojawił się już koronawirus. -  Myjemy ręce mydłem, wodą, wielokrotnie w ciągu dnia - podkreśliła ekspertka. Prof. Małgorzata Polz-Dacewicz przypomniała, że zalecenia dotyczące koronawirusa stosować należy też, by uniknąć zachorowania na znacznie groźniejszą w Polsce grypę. 

Koronawirus. Jak sprawdzić, czy zachorowałeś?

Osobom, które wracają z Włoch, przedstawiciele GIS i ministerstwa zdrowia zalecają obserwowanie swojego stanu zdrowia. Oraz to, by nie ulegały panice. - Muszą one zachować daleko idący spokój. Muszą sami się obserwować. Muszą widzieć, że mogli spotkać się z zagrożeniem. Między nami mówiąc, ono nie jest tak wielkie, jak się wszystkim wydaje – przekonywał w poniedziałek w TVN24 Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas. 

Można też sprawdzić, czy doszło do zakażania koronawirusem. Jednak nie wszystkie szpitale mogą przeprowadzić taki test. Badanie można przeprowadzić m.in. Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie. Po tym, jak m.in. TOK FM zainteresowało się tym, że za test trzeba zapłacić 500 zł, wiceminister zdrowia zapewnił, że będzie on bezpłatny. 

Jakie objawy powinny nas zaniepokoić? Według zaleceń GiS i MZ bezzwłocznie z Sanepidem powinny skontaktować się osoby, które wróciły z kraju, w którym diagnozuje się zakażenia, u których występują: gorączka, kaszel, duszność czy problemy z oddychaniem.

Dane Światowej Organizacji Zdrowia mówią o blisko 80 tys. przypadków zarażeń koronawirusem. Większość - ponad 77 tys. - odnotowano w Chinach; w tym kraju z powodu koronawirusa zmarło ponad 2,5 tys. osób. Do przypadków zachorowań doszło w blisko 30 krajach. Poza Chinami zmarło ponad 20 osób. 

DOSTĘP PREMIUM