"Nie możemy dopuścić do tego, by zbyt dużo chorych pojawiło się w szpitalach, bo lekarze nie będą w stanie wszystkim pomóc"

W tym momencie stoimy przed wyzwaniem, żeby ograniczyć takie kontakty, bo one są dokładnie tym sposobem, przez który koronawirus się rozprzestrzenia. W interesie nas wszystkich jest to, by jak najbardziej spowolnić to rozprzestrzenianie - powiedział w Radiu TOK FM dr Rafał Mostowy, epidemiolog z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego i Stowarzyszenia Rzecznicy Nauki.
Zobacz wideo

W czwartek minister zdrowia Łukasz Szumowski poinformował o wprowadzeni w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego. Oznacza to, że szef tego resortu wprowadzać może (choć nie musi) kolejne rozporządzenia, które będą nakładały na obywateli nowe ograniczenia. - Minister zdrowia może czasowo ograniczyć sposób przemieszczania się, może zakazać obrotu i używania określonych produktów, może czasowo ograniczyć funkcjonowanie określonych instytucji lub zakładów pracy, może też wprowadzić zakaz organizowania widowisk i wszelkich zgromadzeń - wyliczał w czwartek Szumowski. 

Po co to wszystko? - Chodzi o wprowadzenie różnych działań, przez które będziemy ograniczać kontakt między ludźmi - powiedział w Radiu TOK FM dr Rafał Mostowy, epidemiolog z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego i Stowarzyszenia Rzecznicy Nauki. - W tym momencie stoimy przed wyzwaniem, żeby ograniczyć takie kontakty, bo one są dokładnie tym sposobem, przez który koronawirus się rozprzestrzenia. W interesie nas wszystkich jest to, by jak najbardziej spowolnić to rozprzestrzenianie - dodał.

Ekspert wyjaśniał, że w Polsce jesteśmy obecnie "w trakcie lawinowego przyrostu liczby chorych". Tylko w czwartek koronawirusa potwierdzono w naszym kraju u 20 kolejnych osób. Ta liczba, jak uprzedzał minister zdrowia - dalej będzie rosnąć, a za tydzień może to być już 1000 osób.

- Nasza służba zdrowia ma swoją wydolność i swój limit możliwości. Teraz nam wszystkim powinno zależeć na tym, aby jak najbardziej opóźnić wzrost zachorowań - mówił dr Mostowy. - Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której zbyt dużo chorych pojawi się w szpitalu w danym momencie, bo lekarze nie będą w stanie wszystkim pomóc - dodał.

Dlatego, zdaniem gościa TOK FM, w naszym wspólnym interesie jest zastosowanie czegoś, co się w epidemiologii nazywa "dystansowaniem społecznym". - Mniej kontaktów oznacza mniej okazji do rozprzestrzeniania się dla wirusa. Oznacza, że ten przyrost będzie następować wolniej - wyjaśniał rozmówca Mikołaja Lizuta.

Poza tym, jak dodał, im wzrost zachorowań będzie wolniejszy, tym służba zdrowia zyska więcej czasu, aby nauczyć się, "z czym tak naprawdę mamy do czynienia" i jak można tego wirusa leczyć. - Pamiętajmy, że nawet jeśli nie zarazimy się koronawirusem, to niektórzy z nas będą musieli przyjechać do szpitala i nie chcemy pojawić się w nim w momencie, kiedy nikt nie będzie mógł udzielić nam pomocy - podsumował.

Koronawirus. Czy zablokują Warszawę?

Po ogłoszeniu przez Szumowskiego informacji o wprowadzeniu stanu zagrożenia epidemicznego, w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się informację o rzekomym planowanym zamknięciu Warszawy. Czy coś takiego byłoby w ogóle możliwe? - Z blokadą jest problem. Ustawa mówi bowiem wyraźnie, że rozporządzenie ministra może wprowadzić czasowe ograniczenie sposobu przemieszczania się, a sposób przemieszczania się to nie jest blokada miasta - powiedziała w TOK FM dr Jowanka Jakubek-Lalik z Instytutu Nauk Prawno-Administracyjnych UW.

Do plotek o zamknięciu stolicy po południu odniósł się m.in. rzecznik rządu Piotr Mueller.  "W związku z nieprawdziwymi informacjami o planowanym zamknięciu dostępu do Warszawy informuję, że organy do tego uprawnione nie podjęły takiej decyzji ani jej nie planują. Ponownie apelujemy o korzystanie z informacji z oficjalnych źródeł instytucji publicznych" - napisał na Twitterze.

W Warszawie hospitalizowanych jest sześć osób z potwierdzonym zakażeniem koronawirusem.

Łącznie w Polsce od 4 marca, czyli od dnia, gdy poinformowano o pierwszym przypadku w kraju, zdiagnozowano 51 osób zarażonych SARS-CoV-2. W czwartek odnotowano pierwszy przypadek śmiertelny. To pacjentka, która była hospitalizowana w Poznaniu. Jej stan był ciężki, cierpiała też na inne choroby. Obecnie osoby, u których wykryto tę chorobę, przebywają m.in. w placówkach w Warszawie, we Wrocławiu, w Ostródzie, Szczecinie, Poznaniu, Krakowie, w Zielonej Górze czy w Raciborzu.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (47)
Koronawirus w Polsce. Sytuacja szpitali. Czy lekarze pomogą wszystkim?
Zaloguj się
  • obeznany

    Oceniono 17 razy 11

    Nie może być. Przecież Mateusz Morawiecki powiedział, że mamy najlepsze procedury, których nam wszyscy zazdroszczą i że jesteśmy przygotowani "nadmiarowo".

  • jael53

    Oceniono 8 razy 8

    Przynajmniej szczerze. Tym gorzej wypadają buńczuczne słowa i gesty panów władców, raptem sprzed tygodnia.

  • pedro.666

    Oceniono 13 razy 7

    Nie możemy dopuścić, by zbyt wielu chorych pojawiło się w szpitalach, dlatego staramy się robić jak najmniej testów

  • anoplogaster z jeziora

    Oceniono 9 razy 5

    Już aktualnie wczoraj filmik pokazujący chorych w namiocie w Bydgoszczy pokazuje bezsilność służby zdrowia oraz całkowite nieprzygotowanie do udzielania pomocy nowym pacjentom z Korono wirusem

  • starsza10

    Oceniono 7 razy 5

    Znaczy co? Kto pierwszy ten lepszy? A może, kto młodszy ten lepszy? Albo, kto bliżej władzy, ten lepszy? Nasz rząd przespał czas i pieniądze na ratowanie nas przed epidemią i teraz nas okłada ograniczeniami, zakazami, nakazami, straszy, że będzie gorzej, a przecież to jest konsekwencja jego zaniedbań. Od tygodni trzeba było ograniczyć ruch transgraniczny. Po co całe to gadanie o autoizolacji, kiedy nie możemy się sami zdiagnozować, a szpitale odmawiają testów, jeśli arbitralnie nie uznają, że nasze roszczenia są uzasadnione. Ci, którym odmówiono testów i odesłano do domów, idą w miasto i zarażają następnych. Tak wygląda przygotowanie naszej służby zdrowia na zwiększenie zachorowań. A najbardziej ohydne i cyniczne jest przerzucanie przez władze publiczne odpowiedzialności na nas: na babcię, która poszła po chleb dla syna, co wrócił (przez nikogo nie niepokojony) z Chin, kobietę, która szukała pomocy na SOR-ze, czy staruszka, który kaszle za ścianą. Doprawdy paradne: to oni są winni rozpadowi służby zdrowia, braku testów i podstawowych materiałów, respiratorów i łóżek szpitalnych. I, oczywiście, braku pieniędzy na ich zakup.

  • labeo

    Oceniono 9 razy 5

    Tak, niech chodzą po ulicach, bo szpitalach się nie mieszczą. Matołuszek przekonywał, że państwo jest przygotowane, teraz to właśnie widać.

  • nowekonto1234

    Oceniono 6 razy 4

    Trzeba było zacząć działać jak epidemia wybuchła we Włoszech czyli dwa tygodnie temu. Testować każdego kto wracał z Lombardii, izolować nosicieli, leczyć chorych, monitorować tych z wynikami negatywnymi. Nie zrobili nic.

    Natomiast teraz mogliby zrobić to czego nie zrobili dwa tygodnie temu czyli przetestować wszystkich, którzy przez ostatnie 2 tygodnie wrócili z Włoch i przez ostatni tydzień z Hiszpanii. Namierzyć nosicieli i przetestować wszystkich, którzy mieli z nimi kontakt. Oprócz tego znaleźć potencjalnych zarażonych przez tych 51 nosicieli, których już wykryli. Wprowadzić przymusową kwarantannę dla wszystkich Polaków przyjeżdżających z zagranicy, zakazać przekraczania granicy przez obcokrajowców (poza ruchem towarowym).

    Innymi słowy - zacząć w końcu działać, a nie tylko liczyć, że ludzie na tyle ograniczą kontakty, że wirus sam zniknie. Nie zniknie, za dwa tygodnie będzie armageddon.

  • pisdal

    Oceniono 4 razy 4

    cwane ... w statystykach wyjdzie ze w pierdziszewie malo zarazonych bo pisoska sluzba zdrowia najlepsza na swiecie

  • sselrats

    Oceniono 6 razy 4

    Szpitale nie sa dla chorych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX