Pomorze. Szpitale zgłaszają wyczerpywanie się środków ochrony osobistej

Szpitale samorządowe na Pomorzu alarmują o krytycznym braku środków ochrony osobistej dla personelu znajdującego w bezpośrednim kontakcie z potencjalnymi chorymi na koronawirusa.
Zobacz wideo

Jak poinformował Tadeusz Jędrzejczyk, dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego, brakuje przede wszystkim kombinezonów, gogli i masek. - Już w tej chwili szpitale zgłaszają wyczerpywanie się i tak racjonowanych środków ochrony osobistej - podał.

Problemem, zdaniem dyrektora, jest nie tylko opieka medyczna nad pacjentami z rozpoznanym zakażeniem. - Problemem jest także to, że personel - po kontakcie z koronawirusem - może być podany kwarantannie na dwa tygodnie, co oznacza wyłączenie i zaburzenie ciągłości pracy naszych placówek - stwierdził.

Informacja dotycząca krytycznej sytuacji w szpitalach została dziś przekazana do Wojewódzkiego Sztabu Kryzysowego. Jak podkreśla biuro prasowe marszałka, o potrzebach dotyczących materiałów zabezpieczających szpitale marszałkowskie miały informować Wojewódzki Sztab Kryzysowy już pod koniec lutego. Do tej pory, jak przekonują, nie otrzymały wsparcia zarówno z Ministerstwa Zdrowia, jak i z tzw. rezerw materiałowych.

>> Czytaj także: FPP2 czy FPP3? Jakie maski ochronią przed koronawirusem? Nie daj się oszukać

"Hurtownie nie mają niczego do zaproponowania"

O tym, że brak środków ochrony osobistej jest jednym z podstawowych problemów, z jakimi mierzą się polskie szpitale mówił przed kilkoma dniami w naszym radiu dr Paweł Grzesiowski. - Nie mamy w tej chwili zapasów środków ochrony. Bardzo wiele szpitali pracuje na bieżąco. Przez braki w hurtowniach, placówki zostały po prostu z niczym - opowiadał.

Przyznał, że zna szpitale, które mają zapasy podstawowych środków ochrony ledwie na kilka dni. Głównym problemem, jak stwierdzał Grzesiowski, nie jest nawet brak pieniędzy, ale przede wszystkim to, że masek czy fartuchów nie ma już gdzie kupować. - Hurtownie i producenci nie mają w tej chwili niczego do zaproponowania w magazynach - mówił gość TOK FM. Pytany, jak sobie z tym poradzić - przyznał wprost: "nie wiem".

- Zaczynamy rozmyślać o pewnych "samoróbkach", czyli będziemy sobie sami szyli maski i sami robili roztwory do dezynfekcji ze spirytusu, który dostaniemy z jakiegoś legalnego źródła, bo nie ma innej opcji w tej chwili, a szpital musi funkcjonować - wskazywał lekarz. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM