Wyleczeni z koronawirusa. Czy zachorują na niego ponownie? Jak szybko mogą skończyć kwarantannę?

Liczba zakażeń koronawirusem w Polsce stale rośnie, ale pojawiają się też pierwsi ozdrowieńcy. Czy są to już osoby w pełni wyleczone i jaka jest pewność, że na koronawirusa SARS-CoV-2 nie zachorują ponownie?
Zobacz wideo

Jak poinformował na jednej z ostatnich konferencji prasowych Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas, w Polsce liczba osób zakażonych koronawirusem przekroczyła 100, ale "mamy także trzynastu ozdrowieńców". - To jest dobra informacja - zaznaczył. Na świecie z kolei liczba zakażonych sięgnęła 156 tysięcy osób. Z infekcji udało się wyleczyć blisko 74 tysiące (stan na niedzielę, 15 marca).

Czy osoby wyleczone mogą już zakończyć kwarantannę i wrócić do normalnego życia społecznego?

- Tu pojawia się pytanie, na ile oni się wyleczyli. Podobnie jak w przypadku innych zakażeń, na przykład grypowych, wiemy, że ten wirus jeszcze przez jakiś czas może się utrzymywać w różnych wydzielinach, czy to są drogi oddechowe, kał czy mocz - ostrzegał w TOK FM dr Bartosz Szetela z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Lekarz przyznał, że do tej pory wciąż niestety mamy zbyt mało informacji na temat koronawirusa SARS-Cov-2, by móc dokładnie określić, jak długo będzie się on utrzymywał w organizmie. I przypomniał, że na świecie dochodziło już do sytuacji, w których pacjent wychodził ze szpitala, a potem do niego wracał - z nawrotem objawów. Tak było m.in. w przypadku pacjentki z Japonii, która - po wyleczeniu z koronawirusa - 1 lutego została wypisana ze szpitala, a pod koniec miesiąca ponownie do niego trafiła. Przeprowadzono test, którego wynik znów był pozytywny. Podobnie 36-letni mężczyzna z chińskiego Wuhan - został wypisany ze szpitala, a kilka dni później zmarł z powodu powiązanej z chorobą niewydolności oddechowej.

- Pytanie, czy koronawirus u takich pacjentów się znowu reaktywował, czy ponownie się gdzieś zakazili - zastanawiał się dr Szetela.

Czy można stać się odpornym na koronawirusa?

Pozostaje więc pytanie, czy po przejściu SARS-Cov-2 nie powinniśmy być już na niego odporni? Jak wyjaśniał w TOK FM dr Paweł Grzesiowski, osoba po "przechorowianiu" wirusa powinna wytworzyć odporność, którą jesteśmy w stanie zmierzyć specjalnymi testami mierzącymi poziom białek odpornościowych we krwi. - Taka osoba nie choruje ponownie, o ile wirus nie zmutuje tak, że tę odporność przełamie - powiedział. - Czyli dziś przyjmujemy zasadę, że osoba, która przeszła koronawirusa, nie choruje ponownie - dodał.

W podobnym tonie wypowiadał się dr Szetela. W jego opinii, "teoretycznie nie powinno nastąpić zakażenie tym konkretnym szczepem, jakim już byliśmy zakażeni". - Odporność komórkowa powinna nas chronić. Ale tu znów na razie mamy za mało danych - powiedział. I bezwzględnie zalecał, aby po "ozdrowieniu" nadal zostawać w kontakcie z lekarzem, ze służbami sanitarnymi i być bardzo wyczulonym na nawrót objawów.

Leki na koronawirusa

W walce z koronawirusem zaczęto wykorzystywać lekarstwa przeciwko HIV i malarii. Jednym z nich, jak informowaliśmy w TOK FM, jest Arechin - stosowany od blisko 70 lat właśnie w zwalczaniu malarii. - Tak, jak najbardziej są takie próby podejmowane (…). Niestety póki co, to są obserwacje przeprowadzane na bardzo nielicznych grupach. Ale w świetle bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia pacjenta jak najbardziej dopuszczalne i wręcz wskazane - stwierdził w naszym radiu dr Bartosz Szetela. Jak dodał, kiedy dana osoba jest w ciężkim stanie, "nie ma nic do stracenia", a dane leki powinno się podawać jak najszybciej.

W Polsce, do niedzieli (15 marca) odnotowano 119 przypadków zakażeń koronawirusem. Trzy osoby zmarły - to pacjenci z Poznania, Wrocławia i Lublina. Jak informował resort zdrowia, wszyscy cierpieli na liczne choroby współistniejące. 

Koronawirus przenosi się drogą kropelkową. Typowe objawy zakażenia przypominają objawy grypy - chorzy mają gorączkę, kaszel i bóle mięśni. Jednak znaczna część osób, zwłaszcza młodych, może przechodzić chorobę bez żadnych objawów. Około 17 procent pasażerów statku "Diamentowa Księżniczka", u których znaleziono wirusa w drogach oddechowych, do końca kwarantanny nie wykazywało żadnych objawów. - To z jednej strony dobrze, bo nie chorują. Niestety oznacza to też, że te osoby mogły zarażać "po cichu". Ten wirus wykazuje pewien "spryt". Można z góry powiedzieć, że człowiek z nim przegra. Nie jesteśmy w stanie wyłapać wszystkich zarażonych. Epidemię można spowolnić, ale nie zatrzymać - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski.

Szef WHO stwierdził w czwartek, że epicentrum pandemii stała się Europa, w której dzienny przyrost nowych przypadków koronawirusa jest większy, niż to miało w szczytowym okresie epidemii w Chinach.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM