Donald Tusk komentuje poddanie ministrów szybkim testom na koronawirusa: "Oblany test z przyzwoitości i demokracji"

"Łatwiejszy i szybszy dostęp do testów dla ludzi władzy niż dla chorych i lekarzy to oblany test z przyzwoitości i demokracji" - napisał na Twitterze były premier Donald Tusk. O zwiększenie liczby badań apelują też inni lekarze oraz WHO.
Zobacz wideo

Komentarz byłego premiera, a obecnie szefa Europejskiej Partii Ludowej Donalda Tuska wiąże się z poranną informacją rzecznika rządu. Piotr Müller podał bowiem, że po wykryciu koronawirusa u szefa resortu środowiska Michała Wosia, wszyscy ministrowie uczestniczący w ostatnim posiedzeniu Rady Ministrów zostali poddani testom. 

"Łatwiejszy i szybszy dostęp do testów dla ludzi władzy niż dla chorych i lekarzy to oblany test z przyzwoitości i demokracji" - napisał Tusk. 

Ile przeprowadza się testów na koronawirusa?

Jak podało we wtorek przed południem Ministerstwo Zdrowia, w ciągu ostatniej dobry przeprowadzono ponad 1,2 tys. testów na obecność koronawirusa. Łącznie zaś przebadano 7900 próbek. Do wykonania takiego badania w Polsce nadal potrzebne są konkretne wskazania lekarzy. - Kiedy pacjent ma objawy lub mógł zetknąć się z osobą zakażoną - to jest jedna grupa. A druga grupa to są osoby z bezpośredniego kontaktu wskazanego m.in. w wywiadzie epidemiologicznym z osobą zakażoną - tłumaczył rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz. 

Opozycja krytykuje rządzących za to, że testów w Polsce przeprowadza się zbyt mało. "Ci, którzy wracają samolotami, czy autobusami są rozpuszczani po Polsce bez testu!" - wskazała na Twitterze posłanka Koalicji Obywatelskiej Izabela Leszczyna. 

Pojawiają się też jednak inne głosy wskazujące na to, że testami na obecność koronawirusa powinna być objęta większa grupa osób - przede wszystkich pracowników służby zdrowia. "Ilu wśród zakażonych w Polsce to pracownicy medyczni? To czuły wskaźnik świadomości i przygotowania do walki z pandemią. Coraz więcej lekarzy i pielęgniarek / położnych objętych kwarantanną, rośnie liczba zakażonych w tych grupach zawodowych" - zwracał uwagę dr Paweł Grzesiowski.

O braku testów wśród przedstawicieli ochrony zdrowia mówiła w TOK FM Małgorzata Solecka, dziennikarka portalu Medycyna Praktyczna i miesięcznika "Służba Zdrowia". Zwracała uwagę, że testów nie wykonuje się na SOR-ach, oddziałach intensywnej opieki medycznej czy interny, gdzie są leczeni pacjenci z zapaleniem płuc, a którzy mogli być też zakażeni koronawirusem. - Epidemia jest nie tyle nie rozpoznana, co procedury są niedopracowane. Liczba potwierdzonych przypadków zależy od ilości wykonywanych testów. Jest jakaś przepaść, czarna dziura, której nie rozpoznaliśmy - przekonywała dziennikarka.

"Nie można gasić pożaru zamkniętymi oczami"

Zwiększenie ilości wykonywanych testów na koronawirusa zaleca też szef Światowej Organizacji Zdrowia. Tedros Adhanom Ghebreyesus stwierdził w poniedziałek, że "państwa nie są wystarczająco stanowczo, jeśli chodzi o testy, izolację przypadków oraz śledzenie kontaktów". Najskuteczniejszym środkiem [w walce z epidemią - red.] jest przerywanie łańcuchów zakażeń. Musimy wiedzieć, gdzie dochodzi do zakażeń. Nie da się gasić pożaru z zawiązanymi oczami (...) Mamy proste przesłanie dla wszystkich krajów: testujcie, testujcie, testujcie - apelował.

W poniedziałek minister zdrowia Łukasz Szumowski ogłosił, że zmienia się definicja pacjenta wysokiego ryzyka. - Do tej pory badaliśmy tych pacjentów wysokiego ryzyka i tak samo będziemy działać teraz, tylko zmienia się definicja osoby wysokiego ryzyka. Wcześniej to była osoba, która miała kontakt bezpośredni (z osobą zakażoną koronawirusem) lub była za granicą. Teraz przy transmisji poziomej (koronawirusa) większość osób z objawami będzie miała wykonywane testy - zapowiedział Szumowski.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM