Igrzyska przesunięte o rok. Szef PKOl: "To jedyna racjonalna decyzja". Ale nie wszyscy sportowcy przyjęli to lekko

Decyzja o przesunięciu Igrzysk Olimpijskich w Tokio odpowiada oczekiwaniom całego środowiska: sportowców, trenerów, osób z nimi współpracujących, działaczy, kibiców. Po prostu wszystkich, którzy kochają sport i racjonalnie do tego podchodzą - powiedział w TOK FM Andrzej Kraśnicki, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Zobacz wideo

Igrzyska Olimpijskie w Tokio zostały przełożone o rok z powodu pandemii koronawirusa. Premier Japonii Shinzo Abe zaproponował to we wtorek szefowi Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomasowi Bachowi i usłyszał "tak". - Z naszego punktu widzenia to jedyna racjonalna decyzja - oświadczył prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzej Kraśnicki w rozmowie z TOK FM.

- Odpowiada ona oczekiwaniom całego środowiska: sportowców, trenerów, osób z nimi współpracujących, działaczy, kibiców. Po prostu wszystkich, którzy kochają sport i racjonalnie do tego podchodzą - dodał.

Kraśnicki przypomniał, że Polski Komitet Olimpijski już w niedzielę przedstawił swoje stanowisko ws. organizacji igrzysk w tym roku, w którym jednoznacznie opowiedział się za przesunięciem terminu wydarzenia i szybkim poinformowaniu o tym fakcie. - Także cieszę się, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski uwzględnił nasze, ale oczywiście nie tylko nasze, oczekiwania - przyznał szef PKOl.

Dopytywany o skutki przesunięcia Igrzysk Olimpijskich, Kraśnicki wskazał, że jest ich "bardzo dużo", zwłaszcza tych ekonomicznych. Podkreślił, że organizacja w nowym terminie i wszelkie wiążące się z tym konsekwencje "będą wymagały szeroko idących konsultacji z federacjami sportowymi czy z narodowymi komitetami olimpijskimi". - Dobrze, że będzie więcej czasu - stwierdził.

W programie "Jeszcze więcej sportu" w TOK FM gościem Przemysława Pozowskiego była także pływaczka Alicja Tchórz. W jej ocenie, MKOl podjął słuszną decyzję. - Czekaliśmy na tę informację. Jeśli chodzi o pływaków, to jesteśmy chyba w najtrudniejszej sytuacji jeśli chodzi o przygotowanie w warunkach domowych. Nie mamy dostępu do pływalni i prawdopodobnie to się nie zmieni przez najbliższe cztery, pięć a może i więcej tygodni - argumentowała.

Jak informowaliśmy wcześniej w TOK FM, mimo zakładanej zmiany terminu nazwa imprezy ma pozostać taka sama - Tokio2020. Według MKOl impreza nie może odbyć się później niż latem 2021 roku. 

MKOl długo się bronił

MKOl długo zapewniał, że tegoroczne igrzyska odbędą się zgodnie z planem, czyli na przełomie lipca i sierpnia. Z uwagi na pandemię koronawirusa takie stanowisko w ostatnich dniach było coraz częściej krytykowane. W niedzielę MKOl przyznał, że istnieje możliwość zmiany terminu zmagań olimpijskich w stolicy Japonii, a decyzja zapadnie w ciągu czterech tygodni. Wykluczył przy tym ich odwołanie.

- Myślałyśmy, że może Japonia będzie w stanie zorganizować nam zamknięte igrzyska, np. w październiku. Po dzisiejszej informacji, że są one przeniesione o rok, nic nie jest dla nas łatwe. Zrezygnowałam z życia studenckiego i prywatnego, żeby nic mnie nie rozpraszało w drodze do celu. Przedłuża się to wszystko o cały rok, ale sądzę, że wytrzymam. Muszę - skomentowała tę decyzję multimedalistka MŚ i ME w wioślarskiej czwórce podwójnej Marta Wieliczko.

- Decyzja o przełożeniu igrzysk jest ze wszech miar słuszna. Zarówno z ludzkiego, jak i sportowego punktu widzenia. Podjęto ją jednak za późno – uważa mistrz olimpijski z 2008 roku w Pekinie w skoku Leszek Blanik. Przypomniał, że Japończycy jeszcze niedawno zapewniali, że igrzyska są niezagrożone.

Mistrz olimpijski w wioślarstwie Michał Jeliński nie ukrywa, że decyzja o przełożeniu igrzysk na przyszły rok jest słuszna, ale też współczuje sportowcom. - Nie wyobrażam sobie, co oni teraz czują, bo nigdy w takiej sytuacji się nie znalazłem - powiedział PAP.

- Chyba wszyscy kibice, media, byli olimpijczycy czy zawodnicy, którzy właśnie przygotowują się do tej imprezy, nie wyobrażali sobie, że igrzyska będą mogły odbyć w tym terminie. Wydaje mi się, że przełożenie zawodów na przyszły rok to takie bezpieczne posunięcie, bo tak naprawdę nikt nie wie, co będzie działo się jesienią. Myślę, że po pierwszym szoku i wielkiej smucie, wszyscy ocenią już tak na chłodno, że innej decyzji być nie mogło - dodał Jeliński.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Igrzyska przesunięte o rok przez koronawirusa. Szef PKOl: "To jedyna racjonalna decyzja"
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 1 raz 1

    Dla wielu z nich oznaczac to bedzie koniec marzen o medalach, lekarze nie pozstawaiaja zludzen jakie zmiany zwloknieniowe pozostawia COVID-19 w pluchach chorych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX