Czy uprawianie seksu w czasach pandemii koronawirusa jest bezpieczne?

Uprawiać seks, czy się od tego powstrzymywać? A jeśli tak, to tylko z partnerem, z którym się mieszka, czy można też z innymi? Co jest dla nas bezpieczne? Na te i inne pytania związane z seksualnością w czasie pandemii koronawirusa odpowiadali w TOK FM seksuolodzy Aleksandra Krasowska i Robert Kowalczyk.
Zobacz wideo

Choć koronawirus nie jest chorobą, która przenosi się drogą płciową (a kropelkową), to - jak wskazał w audycji Robert Kowalczyk - budzi on szereg obaw w kontekście właśnie seksualności i fizycznej bliskości. Z jednej strony ludzie zastanawiają, czy w ogóle można uprawiać się w czasach pandemii. A z drugiej, obawiają się, że w obliczu społecznej kwarantanny i niemal ciągłego spędzania czasu z drugą osobą - pogorszą się ich relacje.

Jedna ze słuchaczek TOK FM, która zadzwoniła do studia w czasie audycji, zapytała, czy bezpieczne jest obecnie uprawienia seksu z mężczyzną, z którym nie mieszka się pod jednym dachem. - Rzeczywiście, pojawiają się głosy, że głównym odbiorcą seksualności powinien być domownik, z którym najczęściej przebywamy - przyznał seksuolog Robert Kowalczyk, apelując jednak o zdrowy rozsądek. - Nie popadajmy w nadmierną przesadę jeśli chodzi o lęk - stwierdził.

- Zachęcam do podejmowania takiej aktywności w zakresie seksualności, która jest bezpieczna. (…) Nie możemy powiedzieć "absolutnie nie", ale trzeba na siebie uważać - kontynuował.

Podobnie wypowiadała się seksuolożka Aleksandra Krasowska. Podkreśliła, że ważne jest, aby kochankowie "po prostu na siebie uważali", przestrzegali ogólnych zasad zalecanych obecnie przez służby sanitarne, tj. unikali skupisk ludzi, często myli bądź dezynfekowali dłonie. Ale, jak wskazała Krasowska, jeżeli pojawią się objawy infekcji, na przykład gorączka czy kaszel, to lepiej nie ryzykować i powstrzymać się od uprawiania seksu.

Krasowska przyznała także, że wielu jej pacjentów postrzega dość pozytywnie obecną sytuację związaną z koniecznością pozostawania w domach. - Jeden z panów powiedział mi: "my z żoną jesteśmy małżeństwem od kilkunastu lat i wreszcie mamy czas, żeby ze sobą porozmawiać i spędzić czas" - opisywała seksuolożka.

Robert Kowalczyk przyznał również, że obecna sytuacja, w której "jesteśmy zamknięciu w mieszkaniach i spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu" może przynieść wiele pozytywnych zmian w relacjach między ludźmi. - Pojawia się na przykład dyskusja o przyjemności seksualnej. Mieliśmy jakieś fantazje seksualne, a teraz pojawia się możliwość, by je zrealizować. By pobudzić pożądanie - mówił.

Zdaniem Kowalczyka, "seks może być też lekarstwem w chwilach zagrożenia". Seksuolog przypomniał, że w czasie stanu wojennego i tuż po nim liczba urodzeń znacznie wzrosła, ponieważ ludzie "po prostu do siebie lgną".

Fizycznie blisko, ale emocjonalnie daleko

Część słuchaczy TOK FM, którzy dzwonili i pisali w trakcie audycji do naszych ekspertów, zwracała jednak uwagę na szereg problemów, jakie pojawiają się w relacjach podczas "koronawirusowej kwarantanny". Jedna z pań stwierdziła, że to, iż "cały czas jesteśmy koło siebie wcale nie musi oznaczać tego, że jesteśmy ze sobą blisko". Przyznała, że wraz z mężem pracują obecnie zdalnie, nie mają dzieci, a mimo to ich życie seksualne się pogorszyło. "Mąż przestał o siebie dbać, przez to nie mam ochoty na zbliżenia, co rodzi frustrację z obu stron. Bo jak zorganizować randkę w kawalerce?” - pytała pani Elżbieta.

Jak radzić sobie z tego typu problemami? Co z seksem wirtualnym? O tych i innych sprawach dowiesz się wysłuchując całej audycji "Dobry seks". Możesz to zrobić w Aplikacji TOK FM!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM