Czy można zjeść koronawirusa i zachorować? Lekarz wyjaśnia

- Nie jest udowodnione i na szczęście wiemy to już prawie na pewno, że nie ma zakażeń koronawirusem drogą pokarmową - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski.
Zobacz wideo

Koronawirus szaleje w Polsce. Odnotowano już ponad 1200 zachorowań na COVID-19, są przypadki śmiertelne. Mimo tego, że ta kwestia nie schodzi z pierwszych stron gazet, portali i czołówek wiadomości telewizyjnych, ludzie nadal poszukują odpowiedzi na rozmaite pytania dotyczące groźnego patogenu. Wiele z nich dotyczy szczegółów tego, w jaki sposób można się nim zarazić.

Eksperci zaznaczają, że koronawirus ginie w temperaturze powyżej 60 stopni Celsjusza. Dlatego też, obróbka termiczna pożywienia spowoduje zniszczenie patogenu. Jednak co z produktami spożywczymi, których nie podgrzewamy w domu? Na przykład ciasto z piekarni. W odpowiedzi na właśnie takie pytanie jednej ze słuchaczek TOK FM dr Paweł Grzesiowski przypomniał, że najważniejsze jest przede wszystkim mycie rąk po zakupach w sklepie. – Co więcej, nie jest udowodnione i na szczęście wiemy to już prawie na pewno, że koronawirus nie przenosi się z człowieka na człowieka drogą pokarmową. Czyli wirus połknięty prawdopodobnie ginie w kwasie żołądkowym. Nie można go zjeść, a potem zachorować – wyjaśniał ekspert.

Jednakże, koronawirus potrafi przetrwać od kilku do kilkunastu godzin na różnych powierzchniach, z których zrobione są np. opakowania produktów, które kupujemy w sklepach. Stąd roztropnie mimo wszystko poddać je pewnej dezynfekcji po przyniesieniu do domu, a same zakupy należy robić w rękawiczkach jednorazowych. Dr Grzesiowski przypomniał, że najważniejszy pas transmisyjny wirusa to droga kropelkowa. – On nie przenosi się drogą powietrzną. Nie jest tak lekki jak wirus odry czy ospy, które nie potrzebują kropelek pary wodnej, żeby się przenieść. Koronawirus ich wymaga – podkreślał gość TOK FM.

Kto powinien nosić maseczki? Dr Grzesiowski rozwija wątpliwości w podkaście:

DOSTĘP PREMIUM