MZ: Brak miejsc w szpitalu MSWiA w Warszawie, wstrzymano przyjmowanie pacjentów. Inne szpitale w odwodzie

W szpitalu MSWiA w Warszawie wstrzymano przyjmowanie pacjentów z powodu braku miejsc. W stolicy są w odwodzie inne szpitale do walki z COVID-19 - poinformował rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz.
Zobacz wideo

Rzecznik resortu zdrowia był pytany na konferencji prasowej w czwartek (2 kwietnia) o brak miejsc w szpitalu MSWiA w Warszawie. Szpital ten obecnie jest jednoimiennym szpitalem zakaźnym do walki z COVID-19.

- Rzeczywiście szpital MSWiA w związku z dużą liczba pacjentów poinformował o chwilowym wstrzymaniu (przyjmowania pacjentów - PAP), ale mamy w odwodzie inne szpitale, wojewoda ma też w odwodzie inne szpitale w dyspozycji. Na pewno miejsc dla osób chorych na jakąkolwiek chorobę w Warszawie nie zabraknie - zapewnił Andrusiewicz.

Warszawski szpital MSWiA przy ul. Wołoskiej znalazł się wśród dziewiętnastu placówek, które zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Zdrowia przekazanymi wojewodom, zostały przekształcone w szpitale jednoimienne zakaźne do walki z COVID-19.

Według informacji przedstawianych na stronach rządowych w Warszawie poza szpitalem MSWiA działają obecnie jeszcze trzy szpitale zakaźne: Wojewódzki Szpital Zakaźny przy ul. Wolskiej, Wojskowy Instytut Medyczny przy ul. Szaserów oraz Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego - Dziecięcy Szpital Kliniczny im. Józefa Polikarpa Brudzińskiego przy ul. Żwirki i Wigury.

Z tego zestawienia wynika, że w całym województwie mazowieckim jest 10 szpitali zakaźnych - łącznie ze szpitalami warszawskimi.

W szpitalach 40 dzieci i młodzieży

Rzecznik resortu zdrowia przekazał też, że w szpitalach w całej Polsce przebywa obecnie ok. 40 dzieci i młodzieży do 18 roku życia, zakażonych koronawirusem. - Ich stan jest dobry - zapewnił Andrusiewicz .

Przypomniał, że najmłodsze do tej pory ofiary śmiertelne COVID-19 w Polsce to dwie osoby w wieku 32 i 37 lat. - Dla nich choroba COVID-19 skończyła się powikłaniami i śmiercią. Przynajmniej w jednym z tych przypadków mieliśmy do czynienia z innymi schorzeniami i musimy pamiętać, że nawet jeśli jesteśmy młodzi, ale są inne schorzenia, do których dokłada się COVID-19, to niestety zagrożenie życia jest bardzo duże - powiedział Andrusiewicz.

Rzecznik resortu był też pytany o przypadki zwalniania z pracy personelu medycznego za krytykę warunków pracy podczas epidemii.

- Decyzja należy zawsze do dyrektora placówki. Słyszymy te doniesienia medialne, że prawdopodobnie wypowiedzenie umowy o pracę może być związane z wypowiedzią w mediach czy też w mediach społecznościowych. My jesteśmy jak najdalsi od oceniania osób, służb medycznych, które się wypowiadają, choćby w jakich warunkach pracują. Żadna ze stron nie powinna kierować się emocjami, ani strona personelu medycznego, ani dyrekcji szpitala. Choć uważamy, że personel medyczny ma prawo do emocji, bo pracuje na pierwszej linii frontu - podkreślił.

Ratowniczka medyczna z Warszawy opisała w mediach społecznościowych, jak wygląda izolacja ratowników po kontakcie z pacjentem podejrzewanym o zakażenie koronawirusem. - Jesteśmy traktowani jak bydło. Mamy karetkę, gdzie mamy żyć do 8 rano. Czekam wraz z kolegami z zespołu na wyniki naszego pacjenta, który zataił informację lub dyspozytor po prostu nie zapytał. Mamy czekać te 18 godzin w karetce. Od 5 godzin nikt nie przyszedł zapytać nas o to, czy mamy co jeść i pić - napisała. Jak podał w środę portal TVN24, dwa tygodnie później otrzymała wypowiedzenie z pracy.

Pod koniec marca położna ze szpitala w Nowym Targu została dyscyplinarnie zwolniona za umieszczenie na swoim profilu społecznościowym wpisu o braku maseczek ochronnych i trudnych warunkach pracy.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM