Co by pan powiedział osobom, które mówią, że koronawirus wcale nie jest groźny? "To durnie". Prof. Simon odpowiada na pytania ws. koronawirusa

- Mam wątpliwości, czy zakaz wchodzenia do lasu i biegania ma sens. Dlaczego ludzi pozbawiać tej rozrywki w znaczeniu wysiłku fizycznego. Tężyzna sprzyja lepszemu walczeniu z chorobami - mówi prof. Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu.
Zobacz wideo

Czy grupa krwi ma wpływ na koronawirusa, czy wprowadzane restrykcje są skuteczne, czy powinniśmy nosić maseczki, gdy wychodzimy z domu i kiedy nareszcie to wszystko się skończy? Koronawirus nieustannie wywołuje wśród Polaków kolejne pytania. Na wiele z nich, dzięki uprzejmości szpitala - odpowiadał dziennikarzom w poniedziałek prof. Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu.

Jak wygląda leczenie chorych na koronawirusa?

Prof. Simon wskazał, że większość przypadków jest w zasadzie bezobjawowa. Na oddział przyjmowani są ci pacjenci, którzy mają objawy budzące wątpliwości na przykład co do tego, w jaki sposób rozwinie się choroba. Brane pod uwagę jest też to, czy dana osoba znajduje się w grupie ryzyka i ma choroby współistniejące, takie jak na przykład: otyłość, miażdżyca, cukrzyca, choroby onkologiczne czy astma oskrzelowa. Jeśli pojawia się niewydolność oddechowa - pacjenci trafiają na OIOM.

Kilka dni temu poinformowano o śmierci 6-tygodniowego dziecka w Stanach Zjednoczonych. Czy w Polsce także powinniśmy liczyć się z tym, że zacznie chorować coraz więcej dzieci i ludzi młodych? Teoretycznie, jak wskazał prof. Simon, dzieci czy młodzi ludzie w ogóle nie chorują na to schorzenie. - Natomiast w każdej grupie są wyjątki z deficytem odporności, które gdzieś potem wyjdą. Być może to dziecko miało jakieś wady, które spowodowały, że nie wyeliminowano wirusa i choroba postąpiła aż do niewydolności oddechowej. Z tym się trzeba liczyć w każdej populacji - przestrzegał ordynator. 

Pytany o to, czy na zakażenie koronawirusem może wpływać grupa krwi pacjenta (jak przekonywali naukowcy z Chin), profesor wskazał, że dla populacji europejskiej nie ma tego typu danych.

Koronawirus a szczepienia na gruźlicę

W ostatnich dniach w mediach pojawiały się też komunikaty o tym, że szczepieni na gruźlicę nie zachorują na koronawirusa. Profesor Simon podchodzi do tych informacji z bardzo dużym dystansem. - To jest kompletna bzdura. Szczepienia przeciw gruźlicy w niektórych krajach są stosowane, a w innych nie. Statystycznie, analizując duże populacje wykazano, że tam gdzie byli ci pacjenci szczepieni liczba przypadków jest mniejsza niż tam, gdzie nie byli szczepieni, ale tylko tyle. To nie znaczy, że ci, co byli szczepieni w ogóle nie zapadli [na koronawirusa - red.] - zaznaczył ordynator.

Jak jesteśmy przygotowani na epidemię?

Profesor Simon był także pytany, jak ocenia działania polskiego rządu w sprawie przeciwdziałania epidemii i nasze przygotowanie do radzenia sobie z nią.

- Ja się nie mogę wypowiadać jako konsultant [wojewódzki - red.], ponieważ mamy zakaz wypowiadania się jako konsultanci. Wypowiem się jako osoba prywatna. Uważam, że na ten obecny etap działania są ze wszech miar słuszne, potrzebne. Choć mam zastrzeżenia co do decyzji o nienoszeniu jeszcze, co sugerowałem panu premierowi i ministrowi, w przestrzeni publicznej rękawiczek i maseczek - ocenił ordynator.

Powiedział, że "ma też wątpliwości, czy zakaz wchodzenia do lasu i biegania ma sens". - Dlaczego ludzi pozbawiać tej rozrywki w znaczeniu wysiłku fizycznego. Tężyzna sprzyja lepszemu walczeniu z chorobami, ale to można dyskutować - mówił.

Co do obecnych restrykcji wprowadzonych przez rząd premiera Morawieckiego, prof. Simon przyznał, że ma wobec nich "mieszane uczucia". Wskazał, że absolutnie słusznym było ograniczenie działania takich miejsc, jak kawiarnie, restauracje, kina czy hotele, w których licznie gromadzą się ludzie. - Ale nie bardzo wiem, dlaczego do lasu nie można wejść, gdzie jedna osoba na 10 kilometrów się spotyka. To jest chyba nadmierne. (...) Najłatwiej takimi metodami policyjnymi - wszystkich aresztować, wszystkich zamknąć - stwierdził i dodał - "uważam, że tu trzeba trochę poluzować".

W kontekście zaś przygotowania kraju do walki z epidemią prof. Simon przypomniał, że jeszcze kilka tygodni temu "nasi oficjele" przekonywali, że w sprawie koronawirusa nic się złego nie dzieje, że jesteśmy przygotowani. - A wyszły skrajne niedobory sprzętu jednorazowego użytku. W ogóle nie wiadomo, dlaczego nie było tych rezerw - dziwił się. Podkreślał jednak, że obecne działania wojewody, marszałka województwa, dyrekcji szpitala, a także zwykłych ludzi sprawiają, że sytuacja wygląda lepiej i personel jest zaopatrywany w środki ochrony. - Przynajmniej w naszym szpitalu - podkreślił.

Profesor był też pytany przez dziennikarzy o wybory korespondencyjne i o to, czy ich organizacja 10 maja to dobry pomysł. Przyznał krótko: "Polacy mają aktualnie zupełnie inne problemy niż wybory czegokolwiek i kogokolwiek". Podkreślał, że chcąc na tym etapie organizować głosowanie, należałoby wyposażyć w odzież ochronną zarówno listonoszy, jak i osoby liczące głosy. - Dla mnie to jest nierealne, abstrakcyjne - stwierdził.

Na razie w Polsce jest ponad 4 tysiące osób zakażonych koronawirusem i nic nie wskazuje na to, by liczba ta zaczęła spadać. W poniedziałek premier Mateusz Morawiecki powiedział w Sejmie, że szczyt epidemii wciąż jest dopiero przed nami. - Może w maju, w czerwcu - mówił. 

Zdaniem prof. Simona, szczyt może być trochę wcześniej. Ordynator podkreślał jednak, że z pewnością będzie kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy zakażonych. - Już jest, tylko tego nie wiemy, bo większość osób jest niezdiagnozowana - powiedział.

- Na szczęście robi się coraz cieplej. Jest szansa, że wirus będzie się szerzył trochę wolniej. Mamy też nadzieję ogromną wszyscy, że wirus (...) może zmienić swoją agresywność i charakter - wskazywał ordynator. 

Jeden z dziennikarzy zapytał też eksperta, co by powiedział tym osobom, które przekonują, że koronawirus wcale nie jest groźny i został wymyślony po to, by wprowadzić nowy ład społeczny i gospodarczy. 

- Durnie - odparł krótko prof. Simon.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM