Chaos przy otwieraniu przedszkoli. "Żadna z wątpliwości dotyczących bezpieczeństwa nie została rozwiana"

- To jest jakiś dramat. Ta sytuacja nie powinna mieć miejsca. Mówimy o zdrowiu i życiu - tak proces przywracania działania żłobków i przedszkoli oceniła w TOK FM Iga Kazimierczyk, prezeska fundacji Przestrzeń dla edukacji.
Zobacz wideo

Zgodnie z decyzją rządu placówki  mają być one otwarte od 6 maja. Lekarze ostrzegają jednak, że wiąże się to z dużym ryzykiem. Część samorządowców zapowiedziała już, że nie otworzy żłobków i przedszkoli w tym terminie. Pojawiły się też pytania od środowisk pedagogicznych, dotyczące szczegółowych wytycznych prowadzenia edukacji po otwarciu. 

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski odniósł się do postawy samorządowców podczas czwartkowej konferencji prasowej. 

- Stworzyliśmy reguły prawne, które pozwolą otworzyć przedszkola. Część prezydentów miast, nie pytając wcześniej rodziców, już zapowiedziała, że tych placówek nie otworzą. Mam sygnał z Białegostoku, że prezydent nie otworzy tam żłobków i przedszkoli do 24 maja. Prezydenci dużych miast mówią, że się "nie da", tylko dlatego, że decyzję wydał rząd - ocenił. 

Zdaniem Igi Kazimierczyk z fundacji fundacji Przestrzeń dla edukacji, Piontkowski sprowadził w ten sposób uzasadnione obawy różnych środowiska do przepychanki między samorządowcami i rządem.

- Żadna z wątpliwości dotyczących bezpieczeństwa pracy nie została rozwiana, ani omówiona. Brakuje odpowiedzi na praktyczne i konkretne pytania - oceniła. - To jest jakiś dramat. Ta sytuacja nie powinna mieć miejsca. Mówimy o zdrowiu i życiu - krytykowała.

- Bardzo bym chciała usłyszeć od ministra, co np. w sytuacji, kiedy w placówce będzie podejrzenie koronawirusa. Wiemy, że dostęp do testów będzie ograniczony. Co w takiej sytuacji powinniśmy zrobić? - kontynuowała. 

Kazimierczyk skrytykowała też rząd za to, że wprowadza kolejne rozwiązania bez oglądania się na opinie ekspertów. 

- Ustawy i rozporządzenia powinny być poddane publicznym konsultacjom, żeby wszyscy zainteresowani efektami działania tego prawa, mieli szansę się wypowiedzieć. Dziwię się, że rządzący podejmując decyzje na temat edukacji i jej bezpieczeństwa nie są zainteresowani tym, jakie zdanie mają osoby, które się nią zajmują.  Prezydenci miast też mówili o tym, że nie mieli możliwości skonsultowania tego, tylko zostali postawieni przed faktem dokonanym - mówiła. 

Iga Kazimierczyk zaznaczyła jednak, że placówki oświatowe powinny być w jakimś zakresie uruchamiane. - To wszystko musi dziać się jednak według mądrze i skrupulatnie pomyślanej procedury - podkreśliła. 

Nauczycielka zwróciła też uwagę, że podczas czwartkowej konferencji minister Szumowski komunikował co innego, niż ministerstwo na swojej stronie internetowej. Mówił m.in, że dzieci i nauczyciele nie będą musieli nosić maseczek. 

- Na stronie resortu rodziny jest wyraźnie napisane, że w razie konieczności, pracownik musi być wyposażony w rękawiczki, maseczkę i nieprzemakalny fartuch. To pokazuje, że proces przywracania pracy placówek nie jest koordynowany i dzieje się na podstawie improwizacji i decyzji podejmowanych z godziny na godzinę - stwierdziła.

DOSTĘP PREMIUM