Dwa razy mniej kart DILO niż w zeszłym roku. "Jak będzie po epidemii? Strach o tym myśleć"

To może być bomba z opóźnionym zapłonem dla polskiej służby zdrowia. Jak ustalił reporter TOK FM Michał Janczura o blisko połowę zmalała liczba wystawianych kart leczenia onkologicznego. Eksperci ostrzegają jednak, że to wcale nie znaczy, iż liczba chorych maleje.
Zobacz wideo

Reporter TOK FM Michał Janczura porównał dane z pierwszego pełnego miesiąca obowiązywania obostrzeń związanych COVID-19 i zeszłym rokiem. W kwietniu 2020 roku wydano ponad 12 tysięcy kart DILO. W kwietniu 2019 roku takich kart wydano prawie 22 tysiące. Jak mówi Dorota Korycińska z Ogólnopolskiej Fundacji Onkologicznej było to niestety do przewidzenia. Ekspertka podaje choćby przykład kobiet, które nie mogły się konsultować z ginekologami.

- W związku z tym nie jest pobierana cytologia, nawet stany przedrakowe nie mogą być wykryte - podkreśla specjalistka. 

Liczba kart DILO nie oznacza liczby chorych, ale pokazuje to, jak bardzo leczenie onkologiczne zeszło na drugi plan. Pacjenci boją się zakażenia koronawirusem, nie chodzą do lekarzy, przez teleporady, niektóre schorzenia trudno rozpoznać i stwierdzić, a te choroby same się nie wyleczą. - Jak będzie po epidemii? Strach o tym myśleć - konstatuje Korycińska. 

Lekarze alarmują też, że ci którym nowotworu nie wykryto w końcu do lekarzy trafią, ale leczenie w w wielu przypadkach może być o wiele trudniejsze.

Posłuchaj w aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM