Seksuolog: "Urządziliśmy bagno dla pokolenia, które urodziło się i wzrasta w erze cyfrowej"

Czas pandemii to okres żniw dla branży porno. - We Włoszech zanotowano 57-procentowy wzrost w oglądaniu pornografii i nie dotyczy to tylko dorosłych, ale też nieletnich - mówił w TOK FM dr Marcin Bednarczyk. Seksuolog opowiedział, jak wygląda wciąganie młodych ludzi w świat pornografii. W swojej pracy spotkał się m.in. z mężczyzną, który miał w mediach społecznościowych "30 kont, nagabywał jednocześnie 5-6 nastolatek i uprawiał z nimi wirtualny seks".
Zobacz wideo

O wzroście ryzykownych zachowań seksualnych w sieci i uczestnictwie w pornografii Cezary Łasiczka rozmawiał z seksuologiem dr Marcinem Bednarczykiem. 

- W marcu, gdy Pornhub pozwolił na bezpłatne oglądanie, to w Europie wzrosło ono o 25 proc. We Włoszech zanotowano 57-procentowy wzrost w oglądaniu pornografii i nie dotyczy to tylko dorosłych, ale też nieletnich - dzieci i młodzieży - mówił specjalista, podkreślając, że na pornografii wychowują się dzieci i młodzież, a "pornografię oglądają już ośmiolatki".

- Większość młodych osób, korzystających z pornografii, robi to przez internet. Tam dominuje pornografia w typie ostrym. To nie są zdjęcia czy też filmy erotyczne: dominuje nurt, przesycony wulgarnością, agresją. Przytulenie czy pocałunek zdarza się, ale przez przypadek. I to jest główne źródło ich wiedzy na temat życia seksualnego - mówił ekspert i zaznaczył, że "pornografia internetowa dotyczy seksu nietypowego". - To nie jest seks klasyczny. Dotyczy np. wyrafinowanych technik autoerotycznych przy użyciu gadżetów erotycznych, zachowań sadomasochistycznych, czy też seksu grupowego. Co niepokoi, to zdecydowanie męski prymat: kobieta (w takich nagraniach - red.) staje się całkowicie podporządkowana mężczyźnie, staje się przedmiotem, narzędziem do wyrafinowanych praktyk seksualnych - powiedział rozmówca Cezarego Łasiczki. Czerpiąc wiedzę przede wszystkim z dostępnej w sieci pornografii, bardzo wielu młodych myśli, że tak właśnie wygląda życie seksualne i relacje między partnerami. -  Młodzi ludzie powinni przede wszystkim wiedzieć, że pornografia to jest produkt przemysłowy - uważa dr Bednarczyk.

Rodzicie o seksie nie rozmawiają ani z dziećmi, ani z nastolatkami

Gość TOK FM przyznał, że z jego zawodowego doświadczenia wynika, że rodzice często w ogóle nie rozmawiają z dziećmi o seksualności. - A wystarczy tylko podążać za dzieckiem. Taki czterolatek jest żywo zainteresowany tym, skąd się wziął, dlaczego mama nie ma siusiaka. To są wymarzone pytania, rodzic powinien się z nich cieszyć, bo to jest moment, kiedy możemy z dzieckiem podjąć temat. Jednak jak powiemy dziecku, że bocian je przyniósł albo zostało w kapuście znalezione, to mamy pozamiatane. Dziecko już więcej nie będzie zawracało głowę i dowie się samo - od rówieśników, z pornografii - mówił seksuolog na antenie TOK FM. Mówił, że podobnie jest z nastolatkami, że z nimi też "nikt nie rozmawia", np. "że polucje nocne to jest normalny proces fizjologiczny, odczuwanie wzwodu oznacza, że wszystko jest w porządku". 

Media społecznościowe przyciągają przestępców seksualnych

Ekspert podkreślił, że niebezpieczne dla młodych ludzi jest nie tylko korzystanie z pornografii, ale też z portali społecznościowych. Bo skoro dzieci spędzają tam więcej czasu, sprawców przemocy, "nagabujących, uwodzących dzieci jest tam dużo". - Przestępcy seksualni dawno przenieśli się do sieci. Nie spotykamy pedofila przed szkołą, czy na placu zabaw. Taka osoba by wpadła od razu - powiedział. 

Dr Marcin Bednarczyk tłumaczył, że takie osoby doskonale wiedzą, jak postępować z nastolatkami. - Rzadko porusza tematy opresyjne, czy związane z pornografią. Na początku gra rolę "dobrego wujka", pocieszyciela, przyjaciela. Nastolatki w wieku 11-13 lat są zdecydowanie mniej zagrażające dla kogoś, kto się boi dojrzałych kobiet. One chcą się komuś podobać. Nie będą więc oceniać - wyjaśnił. Niestety sprawca seksualny może mieć większe szanse na dobrą komunikację z dziećmi czy młodzieżą niż rodzice. - Bo taki ktoś wysłucha, daje dobre rady. Nastolatki czują się zaopiekowane, czują, że mają przyjaciela - wyjaśniał rozmówca Cezarego Łasiczki. 

Osoba, która chce wykorzystać dziecko dopiero z czasem, gdy zdobędzie zaufanie swojej ofiary, zaczyna wprowadzać treści seksualne. Wykorzystuje zacieśniającą się relację. - Bazując na tym, sprawca proponuje, żeby dziewczyna np. przysłała mu sexy zdjęcie. A gdy ofiara chce się wycofać, sprawca ją szantażuje takimi materiałami. Dziś najwięcej pornografii, której ofiarami są dzieci, tworzą same dzieci, właśnie przez kontakty w sieci - tłumaczył ekspert. 

W grupie ryzyka są dzieci, które mają problemy w relacjach z innymi, ich relacje w rodzinie nie są silne i prawidłowe. - Dzieci z niskim poczuciem własnej wartości, z problemami emocjonalnymi. Online te dzieci są bardziej otwarte niż offline. Dlatego sprawcy grają rolę przyjaciela - wyjaśniał. Seksuolog dodał, że w swojej pracy spotkał się m.in. z człowiekiem, który miał 30 kont, nagabywał jednocześnie 5-6 nastolatek i uprawiał z nimi wirtualny seks.  - A dziewczyny zmieniały status na Facebooku na "zakochana" - mówił gość TOK FM. - Sprawcy przestępstw seksualnych mają lepszy kontakt z dziećmi niż rodzice - stwierdził.

Jak podsumował seksuolog, "to my urządziliśmy bagno dla pokolenia, które urodziło się i wzrasta w erze cyfrowej". - Ani systemowo nie przygotowaliśmy gruntu profilaktycznego, rodzice też nie są przygotowani psychospołecznie, żeby reagować na to, co dziecko robi w sieci. Zakaz korzystania z internetu, który często nakładają rodzice, nic nie da - stwierdził rozmówca Cezarego Łasiczki. I podkreślił, że dobrze edukowane dzieci potrafią się zachować wzorcowo, gdy spotkają się z zagrożeniem. Dlatego tak bardzo dzieciom potrzebna jest wiedza.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM