Prof. Simon: Prawdopodobnie jest 4-5 razy więcej osób, które nie wiedzą, że są zakażone koronawirusem, a transmitują to zakażenie

Nie wszyscy pacjenci po ciężkim przebiegu COVID-19 zdrowieją całkowicie. - Mamy już kilka przypadków, którym udało się przeżyć ciężkie stany i (...) mają jednak rozległe zmiany w płucach. Mamy nadzieję, że one z czasem trochę ustąpią, ale jest to duży problem - powiedział w TOK FM prof. Krzysztof Simon.
Zobacz wideo

Prof. Krzysztof Simon jest konsultantem wojewódzkim w dziedzinie chorób zakaźnych oraz ordynatorem Oddziału Chorób Zakaźnych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Gromkowskiego we Wrocławiu. Często zabiera głos na temat koronawirusa i dzieli się wiedzą między innymi z dziennikarzami. Dlatego na wstępie prowadząca program "Światopodgląd" Agnieszka Lichnerowicz podziękowała mu za "informowanie nas o tym, na czym tak naprawdę stoimy", jeśli chodzi o walkę z COVID-19. - Bardzo ładnie, że pani powiedziała "na czym stoimy", bo na początku, tak ze dwa miesiące temu, to można było powiedzieć raczej "na czym leżymy". Teraz sytuacja się rzeczywiście poprawiła - skomentował profesor.

Dopytywany, ilu pacjentów z COVID-19 ma na swoim oddziale - odparł, że niedużo. Zauważył, że w tej chwili w Polsce są cztery regiony dotknięte zwiększoną liczbą zachorowań - to Mazowsze z Warszawą, Śląsk, Dolny Śląsk i Wielkopolska. Jak dodał, chodzi o przypadki, które zostały potwierdzone badaniami. - Prawdopodobnie jest 4-5 razy więcej osób, które w ogóle nie wiedzą, że są zakażone, a transmitują to zakażenie - mówił. 

Prof. Simon przypomniał, że u osób w miarę zdrowych koronawirus nie pozostawia większych następstw. Gorzej jest z tymi, którzy mają tzw. choroby współistniejące (np. choroby krążenia, nerek czy układu oddechowego). One - nie dość, że przechodzą COVID-19 znacznie częściej, to i proces wychodzenia z choroby mają znacznie bardziej skomplikowany. 

- Jeśli taka osoba przejdzie leczenie i uda jej się pokonać zespół ostrej niewydolności oddechowej, to jednak ona wymaga postępowania rehabilitacyjnego przynajmniej przez miesiąc - wskazał gość Agnieszki Lichnerowicz. Jak dodał, nie wszyscy pacjenci po ciężkim przebiegu COVID-19 zdrowieją całkowicie. - Mamy już kilka przypadków osób, którym udało się przeżyć te ciężkie stany i otrzymując wymarzone leczenie, jakie na obecnym poziomie jest znane na świecie, mają jednak rozległe zmiany w płucach. Mamy nadzieję, że one z czasem trochę ustąpią, ale jest to duży problem - przyznał prof. Simon. 

Leczenie koronawirusa. "Polska ma coraz większe doświadczenie"

Redaktor Lichenrowicz pytała także o leki na koronawirusa. Prof. Simon wskazał, że na swoim oddziale ma dostęp do wszystkich znanych lekarstw, jakie stosuje się na świecie w leczeniu COVID-19, w tym także do leku o nazwie Remdesivir, o którym ostatnio dużo się mówiło m.in. w mediach. To lek amerykańskiej firmy Gilead, który jest testowany w wielu krajach na świecie w leczeniu pacjentów z COVID-19. - My możemy go stosować za darmo, ale tylko w zaawansowanych stanach, co z mojego punktu widzenia (...) jest za późno. Ale dobrze, że go w ogóle stosujemy - powiedział gość TOK FM.

- Stosujemy też osocze, leki hamujące enzymy wirusa i inne przeciwwirusowe. To jest znakomita nowoczesna terapia, którą się nie posługiwaliśmy jeszcze kilka miesięcy temu, więc Polska też ma jakieś osiągnięcia i coraz większe doświadczenie w leczeniu [COVID-19 - red.] - podsumował prof. Simon.

Całej rozmowy z profesorem możesz posłuchać w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM