Szumowski o wizycie Morawieckiego w restauracji: Premier powinien być w trochę dalszej odległości, to prawda

- Władza nie jest uprzywilejowana. Również pani redaktor, gdyby przyszła do mnie do ministerstwa, siedziałaby bez maseczki i ja też bez maseczki (...). Każdy powinien mieć maseczkę, kiedy spotyka się z drugą osobą. Nie dotyczy to jednak wykonywania swoich obowiązków służbowych - powiedział w TOK FM minister zdrowia Łukasz Szumowski.
Zobacz wideo

Prowadząca Poranek TOK FM zaczęła rozmowę z ministrem zdrowia od pytania o to, kiedy zniesiony zostanie obowiązek noszenia maseczek w przestrzeni publicznej. Szumowski odparł, że dziś lub jutro poinformuje o tym wraz z premierem Morawieckim. - Nie mogę wychodzić przed szereg - powiedział. - Natomiast widać wyraźnie, że w wielu województwach ten wskaźnik zakażania się wzajemnego spada i to dość gwałtownie. Oczywiście wiemy, że największym problemem pozostają ogniska na Śląsku, ale są one ograniczone do kopalni i w tej chwili "wymazujemy" rodziny górników, którzy już zostali przebadani - dodał gość TOK FM. 

Dopytywany, czy wobec tego nakaz noszenia maseczek na Śląsku zostanie utrzymany - minister przyznał, że "może być przesunięcie w czasie co do niektórych województw".

Redaktor Dominika Wielowieyska przypomniała, że jeszcze niedawno minister mówił, że maseczki zostaną zniesione dopiero wtedy, kiedy będzie szczepionka na COVID-19. Szumowski powiedział, że "mamy sytuację bezpieczniejszą niż sądziliśmy". - W związku z tym nasze decyzje oczywiście ulegają zmianom w zależności od sytuacji epidemicznej. To nie jest tak, że raz podjęta decyzja z nieznaną epidemią ma być aż do końca świata - dodał. 

Kolonie i obozy możliwe od 1 lipca?

Pytany zaś, czy będzie można organizować kolonie i obozy dla dzieci i młodzieży już od lipca, Szumowski wskazał, że wiarygodną informację w tej sprawie będzie można podać za około dwa tygodnie. Najpierw, jak wyjaśniał, należy ustalić z branżą szczegółowe protokoły między innymi w sprawie tego, co robić, jeśli jakieś dziecko zachoruje na koronawirusa lub będzie miało jego objawy. - Czy testować wszystkich, czy poddać kwarantannie? To nie są proste decyzje, ale myślę, że uda nam się wypracować czytelne reguły, aby te dzieci się czuły bezpiecznie - powiedział minister. Jak dodał, decyzja w sprawie kolonii i obozów jest niezwykle istotna, bo może wywołać poważne skutki epidemiczne. - Więc potrzeba tu więcej danych - podkreślił gość TOK FM. 

Dalej redaktor Wielowieyska pytała o sytuację sprzed kilku dni, kiedy to premier Mateusz Morawiecki udał się do restauracji i siedział przy jednym stoliku z osobami, które nie były członkami jego rodziny. Nie miał też maseczki ani nie zachowywał dystansu. Tymczasem przepisy mówią jasno, że przy jednym stoliku może przebywać rodzina lub osoby pozostające we wspólnym gospodarstwie domowym. - Władza jest uprzywilejowana i nie musi tych pańskich zaleceń stosować? - pytała dziennikarka. 

- Oczywiście władza nie jest uprzywilejowana. Również pani redaktor, gdyby przyszła do mnie do ministerstwa, siedziałaby bez maseczki i ja też bez maseczki (...). Każdy powinien mieć maseczkę, kiedy spotyka się z drugą osobą. Nie dotyczy to wykonywania swoich obowiązków służbowych - stwierdził minister zdrowia. Dalej przyznał: "Premier powinien być w trochę dalszej odległości, to prawda". - Ja bym rekomendował, żeby na to zwracały uwagę osoby, które organizują tego typu spotkania - czy to prezydenta [Dudy - red.], czy prezydenta Trzaskowskiego, gdzie widzimy, że to zbliżanie się do ludzi jest zbyt bliskie - ocenił gość TOK FM. 

Piątkową wizytę premiera w restauracji tłumaczył w TVN24 rzecznik rządu. Piotr Muller przyznał, że Morawiecki "został źle poinformowany przez swoje zaplecze na temat ograniczeń".

Dziennikarka pytała też o zakaz zgromadzeń. Powiedziała, że policja zatrzymuje osoby (np. podczas protestu przedsiębiorców) powołując się na przepisy wprowadzone przez rząd. - Duże zgromadzenia są zakazane. To ostatnie obostrzenia, które wszystkie kraje znoszą - powiedział Szumowski. 

Konflikt interesów?

Minister zdrowia jest oskarżany m.in. przez opozycję o konflikt interesów, bo firma jego brata otrzymywała dotacje z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Przypomnijmy, jest to instytucja podległa resortowi szkolnictwa wyższego, którego wiceministrem był wówczas właśnie Łukasz Szumowski.

- To jest nieprawda. Ja swój konflikt interesów wyraźnie powiedziałem panu premierowi Gowinowi. Ustaliliśmy więc, że nie dotykam żadnych spraw z NCBIR, (...) taki był warunek funkcjonowania mojego w ministerstwie nauki - powiedział Szumowski.

Red. Wielowieyska przypomniała raport przygotowany przez ministerstwo nauki, który stwierdza, że brat ministra Szumowskiego także był oskarżany o konflikt interesów - dlatego, że jednocześnie był w grupie ekspertów, która oceniała projekty i jednocześnie jego projekty brały udział w tych konkursach. - Mój brat napisał pytanie formalne do zastępcy dyrektora NCBIR, czy taki konflikt nie wyklucza go z panelu. Dostał odpowiedź, że nie. (...) To NCBIR ustalał zasady, a nie mój brat - wyjaśniał minister zdrowia. 

Szumowski powiedział też, że "w świecie naukowym konflikty interesów są powszechne". - Każdy kto wykonuje pracę badawczą takie konflikty ma. Jeśli ktoś nie ma konfliktu interesów, to jest bardzo podejrzane - stwierdził.

Dziennikarka pytała też swojego gościa m.in. o majątek żony ministra - CAŁEJ ROZMOWY Z MINISTREM ZDROWIA POSŁUCHAJ W APLIKACJI TOK FM!

DOSTĘP PREMIUM