Szpitale nadrobią zaległości z pandemii koronawirusa? Szef NFZ o "nadwykonaniach"

Koronawirus spowodował, że szpitale nie wykonywały i w dużej części dalej nie wykonują planowych operacji. Nie odbywały się też zaplanowane wcześniej wizyty u specjalistów w przychodniach. Czy da się to "nadrobić"?
Zobacz wideo

Zdaniem prezesa NFZ, Adama Niedzielskiego, szpitale mają doświadczenie w pracy ponad zaplanowany wcześniej kontrakt czy limit, bo wielokrotnie - w wielu obszarach zdrowotnych - wykazywały tzw. nadwykonania. - Chcę wyraźnie zaznaczyć, że w poprzednich latach podmioty lecznicze wykazywały bardzo dużą umiejętność generowania nadwykonań. Więc to nie jest tak, że nie będzie się dawało nadgonić chociaż trochę - mówi Adam Niedzielski w odpowiedzi na pytanie TOK FM.

Jak tłumaczy, wszystko tak naprawdę zależy od tego, ile potrwa pandemia i kiedy będzie można całkowicie odmrozić funkcjonowanie szpitali i przychodni. Jeśli stanie się to już wkrótce, NFZ ma pomysł, co z tym dalej zrobić. Chce, żeby tegoroczne kontrakty czy ryczałty szpitali sieciowych rozliczać - mówiąc obrazowo - z półrocznym poślizgiem. Czyli aby dopiero w połowie 2021 roku sprawdzić, kto wykonał ile zaplanowanych na rok 2020 procedur. - Rozważamy  rozwiązanie, które do połowy przyszłego roku pozwoliłoby wykonać te limity, których nie zdążymy wykonać w roku 2020 - dodaje prezes funduszu.

Adam Niedzielski tłumaczy, że szpitale, które działają w ramach sieci szpitali i mają płacone pieniądze ryczałtem, nie będą mieć "korekty ryczałtu". - Nie będzie korekty z tytułu zmniejszonej aktywności (mniejsza liczba przyjęć, zabiegów, konsultacji - przyp. red.), tylko pozwolimy im te limity wykonać w wydłużonym czasie - wyjaśnia szef Narodowego Funduszu Zdrowia.

Co z mniejszymi wpływami ze składki zdrowotnej?

W związku z trudną sytuacją w gospodarce i zwiększającą się liczbą osób bezrobotnych wpływy ze składki na pewno spadną. Ale jak przekonuje szef NFZ, to absolutnie nie oznacza, że trzeba będzie ciąć wydatki na leczenie. - Mamy takie instrumenty, które powodują, że sektor zdrowia jest bardzo odporny na wszelkie zamieszania związane z finansowaniem - mów Niedzielski.

Zwraca uwagę, że jest ustawa, która daje określone gwarancje. - Niezależnie od tego, ile składki zbierze NFZ, to i tak rząd w ustawie zadeklarował, że będzie gwarantował finansowanie do pułapu wyznaczonego przez tę ustawę, a w tym roku jest to ponad 5 procent PKB. Czyli nawet gdyby wpływy składkowe były drastycznie mniejsze, to mamy mechanizm dopełnienia finansów NFZ - mówi Adam Niedzielski.

Dodaje, że są też pieniądze, których nie wydano ze względu na wstrzymane w związku z pandemią operacje czy wizyty. - Trzeba pamiętać, że zwalczanie Covid-19 nie jest finansowane z przychodów składkowych. Na to NFZ dostaje oddzielne środki bezpośrednio z budżetu państwa. To oznacza, że to co wydajemy na Covid, nie zmniejsza puli środków na leczenie innych chorób - tłumaczy szef Funduszu Zdrowia.

Pieniędzy ze składki zdrowotnej będzie teoretycznie mniej m.in. z tego powodu, że rzesza przedsiębiorców została na trzy miesiące zwolniona z obowiązku opłacania składek. Ale w praktyce Fundusz Zdrowia i tak te pieniądze dostanie. - Wszystkie te składki będą nam refinansowane. Dla przykładu, w zeszłym tygodniu złożyłem wniosek o refundację umorzonych składek na ponad pół miliarda złotych - wyjaśnia Adam Niedzielski.

DOSTĘP PREMIUM