Koronawirus. Rekordowo wysoka liczba nowych zakażeń na świecie. Druga fala epidemii już w Seulu

Jak informuje Światowa Organizacja Zdrowia, ubiegłej doby pojawiło się rekordowo dużo nowych przypadków koronawirusa na świecie. W ciągu 24 godzin przybyły 183 tysiące zakażeń. O nadejściu już drugiej fali epidemii w Seulu poinfromowały też służby sanitarne Korei Południowej.
Zobacz wideo

Za rekordowy przyrost zakażeń odpowiedzialne są przede wszystkim kraje obu Ameryk, w których pojawia się teraz najwięcej przypadków nowych zakażeń. Na czele listy jest Brazylia, w której zarejestrowano ponad jedną trzecią nowych zakażeń na świecie. Drugie są Stany Zjednoczone, a trzecie Indie.

W Brazylii gwałtownie rośnie też liczba zgonów powiązanych z COVID-19: odnotowano ich już ponad 50 tysięcy. Eksperci ostrzegają jednocześnie, że szczyt epidemii w tym kraju dopiero nadejdzie. Mimo zaleceń WHO dotyczących utrzymywania dystansu społecznego, w Brazylii odbyły się wczoraj wielotysięczne demonstracje zarówno zwolenników, jak i przeciwników prezydenta Jaira Bolsonaro.

Łukasz Szumowski: Jesienią zakażeń może być więcej niż obecnie

W wywiadzie dla PAP minister zdrowia Łukasz Szumowski przekazał, że ze wstępnych danych wynika, iż "1,5 proc. polskiego społeczeństwa ma przeciwciała, co znaczy, że taka część populacji miała kontakt z wirusem". - Jesteśmy w trakcie badań osób, które jadą do sanatoriów. Na ponad 2 tys. wynik pozytywny zanotowaliśmy u 10. To pokazuje skalę wirusa w populacji - ocenił. 

Odniósł się także do pytania o druga falę zachorowań. - Druga fala zachorowań zapewne będzie. Przyjdzie na jesieni razem z sezonem grypowym. Staramy się na nią przygotować, kontynuujemy zakupy środków ochrony i sprzętu. Mamy opracowany i przetestowany model powoływania szpitali jednoimiennych. Mamy doświadczenie w powoływaniu do życia izolatoriów. Dość dobrze radzimy sobie z szybkim zamykaniem ognisk. Na pewno kolejnego lockdownu już nie będzie. Myślę, że zakażeń może być więcej niż obecnie - zaznaczył. 

Minister został również zapytany o to, co musi się wydarzyć, byśmy powrócili do obostrzeń w postaci noszenia maseczek w miejscu publicznym, na ulicach. Szef resortu zdrowia przypomniał, że obowiązek zakrywania nosa i ust cały czas obowiązuje we wszelkich pomieszczeniach, gdzie styka się ze sobą wiele osób. - Ten obowiązek jest także wówczas, gdy nie jesteśmy w stanie utrzymać bezpiecznego dystansu z innymi ludźmi. W formule, jaką mieliśmy, maski powrócą, jeśli będziemy mieli drugą falę epidemii. To rzecz, którą można łatwo wprowadzić - mówił. 

O nie wpuszczanie do sklepów osób bez zasłoniętych ust i nosa apelował w poniedziałek rzecznik MZ, Wojciech Andrusiewicz. Jak mówił, to co zaobserwował w weekend w sklepach "woła o pomstę do nieba". - Apelowałbym do właścicieli sklepów, do sprzedawców o niewpuszczanie do sklepów ludzi bez maseczek. Obowiązek noszenia maseczek nadal istnieje. Obowiązek noszenia tych maseczek istnieje nawet wówczas, kiedy jesteśmy na dworze i nie jesteśmy w stanie zachować dystansu. Jeżeli stoimy na przystanku autobusowym, przystanku tramwajowym, stoi duża grupa osób i nie jesteśmy w stanie zachować dystansu - obowiązuje nas maseczka - przypomniał Andrusiewicz.

Podkreślił, że noszenie maseczki obowiązuje w każdym zamkniętym pomieszczeniu. - Jeżeli wchodzimy do sklepu bez maseczki, to jest to nasz egoizm, który naraża na możliwość zakażenia inne osoby - zaznaczył.

Koronawirus. Druga fala epidemii już w Korei Południowej

W Seulu nadeszła już druga fala epidemii Covid-19, trzeba się szykować na długą walkę z koronawirusem – przestrzegły w poniedziałek służby sanitarne Korei Płd. W kraju zgłoszono tego dnia 17 nowych przypadków zakażeń, w tym 11 infekcji lokalnych.

Jest to najmniejszy przyrost zakażeń w Korei Płd. od blisko miesiąca, ale według agencji Yonhap wynika to głównie z mniejszej liczby badań wykonanych w weekend. Władze przestrzegają, że nowe ogniska choroby, wykrywane po złagodzeniu restrykcji epidemicznych, doprowadziły już do drugiej fali epidemii.

"Początkowo przewidywaliśmy, że druga fala pojawi się jesienią lub zimą. Nasze prognozy okazały się błędne. Sądzimy, że dopóki ludzie mają ze sobą bliskie kontakty, wciąż będzie dochodziło do infekcji” - powiedziała szefowa Koreańskich Centrów Kontroli Chorób (KCDC) Dzeong Eun Kiong.

Burmistrz Seulu Park Won Sun podkreślił, że od końca kwietnia do 11 czerwca współczynnik reprodukcji koronawirusa w Korei Płd. wzrósł do 1,79. Jeśli obecna tendencja się utrzyma, w lipcu w kraju znów może być ponad 800 nowych zakażeń dziennie – przestrzegł.

Park zapowiedział również powrót surowej kampanii dystansowania społecznego, jeśli liczba infekcji będzie się podnosić lub jeśli obłożenie szpitali wzrośnie powyżej 70 proc.

Korea Południowa opanowała lawinowy wzrost zachorowań z przełomu lutego i marca, gdy w kraju wykrywano nawet ponad 900 infekcji dziennie. Na początku maja, po półtoramiesięcznej kampanii dystansowania społecznego, liczby te spadły do wartości jednocyfrowych.

Liczby nowych infekcji zaczęły jednak ponownie rosnąć po złagodzeniu restrykcji i przejściu do etapu "kwarantanny w życiu codziennym", która umożliwiła większą aktywność społeczną i gospodarczą. Po wykryciu szeregu ognisk choroby w Seulu i okolicach władze przywróciły część ograniczeń na gęsto zaludnionym obszarze metropolitarnym stolicy.

Od początku pandemii w Korei Płd. wykryto już 12 438 zakażeń. 280 pacjentów zmarło - wynika z danych KCDC.

Posłuchaj podcastu: 

DOSTĘP PREMIUM