Co roku mamy kilka milionów zachorowań na grypę. Czy słowa Dudy zniweczą lata działań na rzecz szczepień przeciwko tej chorobie?

Andrzej Duda nie jest zwolennikiem obowiązkowych szczepień, sam nie szczepił się nigdy przeciwko grypie. "Bo nie" - jak stwierdził. - Szczepimy się nie tylko dla siebie, ale i dla naszych bliskich. Bo szczepiąc siebie, dajemy również ochronę osobom dookoła, które nie mogą być ze względów medycznych szczepione - mówił w TOK FM Łukasz Durajski, przewodniczący zespołu ds. szczepień Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Zobacz wideo

Andrzej Duda podczas "debaty" w Końskich powiedział, że "absolutnie nie jest zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych". - Powiem państwu otwarcie: ja osobiście nigdy się nie zaszczepiłem na grypę. Miałem oczywiście różne szczepienia jako dziecko i później jako dorosły chłopak, ale na grypę się nigdy nie szczepiłem i nie chcę się szczepić - powiedział. Jak dodał, według niego szczepienia na koronawirusa nie powinny być obowiązkowe. Potem tłumaczył na Twitterze, że "co do innych chorób (polio, gruźlica, szkarlatyna itp.), to zupełnie co innego".

Z danych epidemiologicznych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny wynika, że od września 2019 roku do czerwca 2020 roku lekarze zgłosili 3 854 951 przypadków zachorowań na grypę. Najwięcej, ponad 820 tys., odnotowano w lutym.  W sezonie 2018/2019 na grypę i choroby grypopodobne zachorowało prawie 4,5 mln osób. Z powodu grypy i jej powikłań zmarło 150 osób. "Zgony dotyczyły głównie osób po 65. roku życia, które są najbardziej narażone na powikłania grypy" - czytamy na stronie PZH. Jak informuje Instytut liczba zgonów jest zdecydowanie niedoszacowana.

Lekarze od lat przekonują, że należy szczepić się przeciwko grypie, by zachorowań było mniej. Czy słowa prezydenta Dudy mogą mieć wpływ na zachowania Polaków? - Muszę przyznać, że jedno zdanie, jedno stwierdzenie w przestrzeni publicznej potrafi zrujnować działania z kilkudziesięciu lat na rzecz szczepień - mówił w TOK FM Łukasz Durajski, przewodniczący zespołu ds. szczepień Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. I podkreślił, że w Polsce "jesteśmy na etapie, gdzie naprawdę zaczęliśmy przekonywać swoich pacjentów i społeczeństwo do tego, że te szczepienia są skuteczne, bezpieczne". - I coraz więcej osób się na nie decydowało - mówił i dodał, że szczepienie przeciwko grupie cieszy się z roku na rok coraz większym zainteresowaniem. Przypomniał także, że to Ministerstwo Zdrowia wprowadziło jakiś czas temu refundację szczepionki na grypę dla seniorów, którzy są najbardziej narażeni na pogrypowe powikłania. Lekarz zaznaczył także, że coraz bardziej widać działania na rzecz szczepień także ze strony Głównego Inspektora Sanitarnego, Jarosława Pinkasa. - Efektywność tych szczepień jest coraz większa. Oczywiście pacjentów wątpiących jest nadal dużo, co nie zmienia faktu, że  przekonywanie trwa dużo dłużej niż zrujnowanie tego wszystkiego, co do tej pory było osiągnięte - komentował.

Na czym polega sens masowych szczepień? 

Jak wyjaśniał Durajski, istotą szczepień jest ich masowość - Bo one są o tyle skuteczne, o ile większość społeczeństwa zostanie zaszczepiona (...).  Im więcej osób będzie szczepionych, tym mniejsza szansa, że wirus czy bakteria wokół nas będzie się swobodnie przemieszczać - mówił rozmówca Piotra Maślaka.

Lekarz podkreślił również, że "szczepimy się nie tylko dla siebie, ale i dla naszych bliskich". - Bo szczepiąc siebie, dajemy również ochronę osobom dookoła, które nie mogą być ze względów medycznych szczepione (...), bo ich organizm sobie nie poradzi. Mamy mnóstwo pacjentów narażonych, czyli pacjentów z chorobami współistniejącymi i będącymi w grupie ryzyka. - mówił, tłumacząc, że nie dotyczy to przecież tylko koronawirusa, ale i wielu innych chorób. Zaznaczył, że wśród grup narażonych na duże ryzyko są także najmłodsi pacjenci. - Dzieci do pierwszego roku życia mają największe ryzyko ciężkich powikłań, łącznie ze śmiercią dotyczącą wielu chorób, więc to szczepienie i maluszków, i osób dorosłych (...), ta ochrona "kokonowa", czyli tworzenie kokonu wokół osób, które nie mogą być zaszczepione [jest dlatego tak istotne - red.]. I dlatego tak ważne jest szczepienie całego społeczeństwa - powtórzył. 

Dziennikarz TOK FM zastanawiał się wobec tego, czy słowa Andrzeja Dudy będą w przyszłości rezonowały. - To jest przerażające, bo myślę, że znowu będziemy, przez bardzo długi czas, mieli echo tego wszystkiego. Najbardziej się boję, że tu rzeczywiście grupa seniorów "oberwie" z tego powodu - mówił Durajski. Lekarz zwrócił uwagę, że właśnie osoby starsze to grupa wysokiego ryzyka, ale też seniorzy stanowią znaczącą część sympatyków Andrzeja Dudy. - A to są pacjenci, na których nam bardzo zależy, zwłaszcza w kontekście szczepień przeciwko grypie, która - to trzeba powiedzieć wprost - jest dla nich śmiertelna - podsumował. 

Całej rozmowy posłuchasz w podcaście. Dowiesz się m.in. o największych mitach dotyczących szczepionek. 

DOSTĘP PREMIUM