Fakty i mity o boreliozie. "Niesłychanie rzadko prowadzi do zgonu"

- Nasza wiedza o boreliozie się powiększa. Dążymy do tego, że będziemy ją leczyć w pełni - mówił dr hab n. med. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych, kierownik kliniki pediatrii z oddziałem obserwacyjnym WUM, konsultant Centrum Medycznego Lux Med.
Zobacz wideo

Borelioza ("choroba z Lyme") jest zwana chorobą odkleszczową, jednak tak naprawdę to nie sam kleszcz powoduje chorobę, ale bakteria, która znajduje się w jego wnętrzu. Boreliozą można się zarazić przez ugryzienie kleszcza, który jest nosicielem krętków Borrelia. Co ważne, nawet niedorosłe formy tego pajęczaka, jak larwa czy nimfa, mogą przenosić boreliozę.

Kleszcze czekają na żywiciela na krzewach, przy wysokich trawach, w miejscach wilgotnych. Najbardziej aktywne są od wiosny do wczesnej jesieni. Choć możemy nie czuć ugryzienia kleszcza, to zawsze warto obejrzeć swoje ciało po spacerze w lesie czy w parku, pod kątem znalezienia tego pajęczaka. - Jako ludzie nie jesteśmy dla kleszcza jakimś głównym pokarmem. On chce nas ugryźć i się odczepić. Kim się żywi, to jest mu obojętne. Pamiętajmy też, że wcale nie trzeba wyjeżdżać z miasta, żeby się na niego natchnąć - mówił w TOK FM dr hab n. med. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych, kierownik kliniki pediatrii z oddziałem obserwacyjnym WUM, konsultant Centrum Medycznego Lux Med.

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Najważniejszy i najczęstszy objaw zakażenia boreliozą to wystąpienie na ciele wędrującego rumienia, czyli zmiana o kształcie owalnym, która w miarę upływu czasu się powiększa. - To objaw unikalny, więc jeśli go mamy, to w zasadzie nie trzeba robić żadnych testów. Jest objaw, jest choroba. Występuje najmniej trzy dni po ukąszeniu kleszcza - wskazuje dr Kuchar.  Na ogół ma kształt obrączkowaty, jednak czasami może mieć inną postać lub w ogóle nie występuje. Rumieniowi towarzyszyć mogą objawy grypopodobne: gorączka, zmęczenie, bóle głowy, uczucie rozbicia. Co ważne, rumień z czasem się powiększa. - To różni go od np. reakcji alergicznych na ukąszenia innych owadów. Wówczas ta zmiana skórna na ogół znika z czasem - dodaje ekspert.

Jeśli nie zaczniesz leczyć się przy pojawieniu się rumienia, może dojść do zakażenia rozsianego. Borelioza może rozwijać się w ciągu miesięcy, a nawet lat. Nieleczona prowadzi do poważnych powikłań neurologicznych, zaburzeń serca czy chorób stawów. - Warto odnotować coś optymistycznego. Borelioza niesłychanie rzadko prowadzi do zgonu. To tylko skrajne przypadki, gdy dochodzi do ciężkiego zajęcia mięśnia serca - mówi dr Kuchar.

Czy borelioza to choroba przewlekła?

W leczeniu boreliozy stosuje się antybiotyki. Ważne jest, by leczenie wprowadzać wcześnie, zanim zakażenie się rozsieje w organizmie. Zdaniem eksperta, często myli się na tym etapie wyleczenie mikrobiologiczne z występowaniem objawów. - Jeżeli zabijemy bakterię, to w pięć minut nie będziemy zdrowi. Z drugiej stronie dłuższa terapia antybiotykami nie sprawi także, że bakteria będzie bardziej zabita. Kuracja lekami trwa dwa-trzy tygodnie. Potem nie robi się już testu, bo on nic nie wnosi. Brakuje nam takiego badania, które potwierdzałoby wyleczenie z boreliozy - wskazuje ekspert i dodaje, że w zasadzie co dziesiąty Polak bez objawów mógłby mieć pozytywny wynik badania w kierunku boreliozy. - Jednak to nie oznacza, że ją ma. Mógł już ją mieć, mniej więcej u połowy ludzi układ immunologiczny sam zwalcza chorobę. Mógł być też leczony i została w jego organizmie blizna serologiczna. A po trzecie, testy mogą też dawać fałszywe wyniki. Nie są idealne - wyjaśnia gość TOK FM.

Podkreśla, że w Polsce "panuje kult testów". - Dla lekarzy najważniejszy jest pacjent. Jeśli ma objawy unikalne dla boreliozy, to nic więcej nie potrzeba, żeby podjąć leczenie - podsumował lekarz.

Zdaniem eksperta mówienie, że borelioza to choroba przewlekła, jest kontrowersyjne. - Przy leczeniu antybiotykami nie ma powodu, żeby krętki Borrelia nie ginęły. Jednak u wielu pacjentów jest tak, że my leczymy, a objawy zostają. To prowadzi do wyciągnięcia przez nich wniosków, że przeżyły, więc kurację trzeba powtórzyć, co jest szkodliwe dla organizmu. Należy wszystkim uświadomić, że brak efektu leczenia może świadczyć o błędzie w rozpoznaniu. Może to nie była borelioza, tylko kleszczowe zapalenie mózgu. Z drugiej strony, późno rozpoznana borelioza może już trwale uszkodzić stawy czy ośrodek nerwowy. Antybiotyk ich nie zregeneruje. Nie mylmy trwałych następstw z przewlekłością choroby - wyjaśnia i apeluje dr Ernest Kuchar. 

DOSTĘP PREMIUM