Czy zniesienie obostrzeń było błędem? "W 90 proc. powiatów wesela nie wpłynęły na przyrost zachorowań"

O tym, co zmieni się w prawie w związku ze wzrostem dobowej liczby zakażeń koronawirusem, mówił w TOK FM wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. Musiał odpowiedzieć na wiele trudnych pytań, m.in. o to, czy uważa złagodzenie obostrzeń za błąd.
Zobacz wideo

Obecnie za złamanie nakazu zakrywania ust i nosa w sklepach karani mogą być tylko klienci i pracownicy, którzy weszli do sklepu bez maseczki. Jak mówił w TOK FM wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński, jego resort proponuje, by wprowadzić "przepisy, które rozszerzyłyby możliwość nakładania sankcji także na osoby, które są np. właścicielami czy najemcami powierzchni handlowej".

Chcesz posłuchać, a nie masz Premium? Podcasty możesz odblokować już za 5 zł

- Warto, aby odpowiedzialność spoczywała po obydwu stronach. Ktoś przychodząc do sklepu, ma prawo oczekiwać, że będzie tam bezpiecznie i że za to bezpieczeństwo będzie odpowiadał właściciel - tłumaczył.

Wiceminister musiał zmierzyć się z niełatwym pytaniem Pawła Sulika. Prowadzący audycję zapytał go, czy rozluźnienie obostrzeń było błędem.

- Wprowadzając poluźnienia, mówiliśmy od samego początku, że będziemy się uważnie przyglądać sytuacji i badać, jak to wpływa na liczbę zakażeń - próbował wybrnąć Cieszyński.

Sulik jednak nie ustępował i powtórzył pytanie, więc wiceszef MZ sięgnął po inne argumenty. Przypomniał, że według Europejskiego Centrum ds. Chorób Zakaźnych "wysoki wzrost zakażeń" oznacza co najmniej 12 nowych przypadków na dziewięć tys. osób na dwa tygodnie.

- Powiatów, gdzie liczba nowych zakażeń jest faktycznie wysoka, jest w Polsce zaledwie dziewięć. A wesela odbywają się na terenie całego kraju. W ponad 90 proc. powiatów nie ma z tego powodu wzrostu zakażeń - przekonywał. Dodał, że właśnie dlatego nowa strategia walki z epidemią ma opierać się na regionalizacji - różnych rozwiązaniach dla różnych powiatów, w zależności od ich sytuacji epidemiologicznej.

- Jak to będzie wyglądać? Czy w tych powiatach z dużą liczbą zakażeń będzie zakaz organizowania wesel? - dopytywał Sulik. Cieszyński stwierdził, że to byłby "zbyt daleko idący postulat".

- Nad konkretnymi rozwiązaniami będziemy jeszcze pracować. Wyobrażam sobie, że np. przez jakiś czas, dopóki liczba zakażeń nie spadnie, w danym regionie dopuszczalna liczba osób na weselu będzie mniejsza niż 150 - powiedział.

- A nie obawia się pan, że ludzie będą sobie jeździli na wesela tam, gdzie nie będzie takich ograniczeń? - drążył dziennikarz.

- Jestem po spotkaniu z przedstawicielami branży ślubnej. Proszę mi uwierzyć, że bardzo niewiele wesel jest organizowanych z tygodnia na tydzień. Myślę więc, że to nam nie grozi - odpowiedział wiceminister. 

Cieszyński wyraził też nadzieję, że m.in. dzięki doniesieniom mediów na temat koronawirusa będzie rosła świadomość zagrożenia oraz "oczekiwanie nas samych wobec siebie i innych, aby tych restrykcji przestrzegać".

- Czy przewidują państwo, że policja albo GIS będzie przeprowadzał kontrole na weselach? - brzmiało kolejne pytanie Sulika.

- Rozważamy stworzenie rejestru, do którego każdy organizator wesela czy innej okolicznościowej imprezy zgłaszałby jej uczestników. To miałoby pomóc w prowadzeniu wywiadu epidemiologicznego, w ewentualnym dochodzeniu, jeżeli byłyby potwierdzone przypadki koronawirusa - zdradził Cieszyński.

- Natomiast jeśli pan redaktor pyta, czy rozważamy stworzenie "jednostki weselnej" w ramach policji bądź inspekcji sanitarnej, to myślę, że takich planów nie ma i nie będzie - dorzucił.

DOSTĘP PREMIUM