"Cieszę się, że postępowanie szybko się toczy". Szef MSZ o zeznaniach w prokuraturze ws. resporatorów i maseczek

- Sam złożyłem zeznania. Przedstawiłem stan, jaki był w ministerstwie. To jest jednoznaczne, bo jako świadek mogę być wezwany czy mogę się zgłosić. Składam zeznania, wyjaśniam wszystkie wątpliwości, niuanse - mówił min. Łukasz Szumowski, pytany w TVN24 o zakup przez MZ respiratorów od handlarza bronią i maseczek od znajomego instruktora narciarstwa.
Zobacz wideo

- Oczywiście, ta sprawa jest niezwykle ważna, ale również nie ma tutaj żadnych rzeczy do ukrycia. Cieszę się, że to się szybko toczy i będzie szybko wyjaśnione - przekonywał szef resortu zdrowia. Dopytywany, czy obecnie zmieniłby zdanie w sprawie zakupu respiratorów od spółki E&K i maseczek od instruktora narciarstwa, szef MZ odparł, że "oczywiście nie". - Sytuacja była taka, że w każdym kraju działania zakupowe w tamtym okresie były niezwykłe. Jak wiemy, w Izraelu to było kupowane stricte przez spółki, które podlegały służbom specjalnym, wywiadowi - przypomniał min. Łukasz Szumowski.

Dodał, że podpisałby się zarówno pod umową o zakupie maseczek, jak i o zakupie respiratorów, jeżeli dostałby te same certyfikaty i zobaczył ten sam sprzęt. - To nie jest tak, że my kupowaliśmy coś, nie wiedząc, co przyjdzie, mówię o maseczkach. Te maseczki dojechały, one były takie same jak maseczki kupione przez UE, WOŚP, izby lekarskie. Wiarygodne, z certyfikatem - zaznaczył Szumowski.

Na uwagę prowadzącego, że większość z zakontraktowanych respiratorów nie trafiła do Polski, minister zdrowia odparł, że do tej pory resortowi udało się odzyskać "już kilkanaście mln euro" i pieniądze "sukcesywnie wracają".

Koronawirus w Polsce. Szumowski rekordów zachorowań się nie spodziewa

Dziś (13 sierpnia) ma zostać podana nowa liczba powiatów, które spełniają kryteria tzw. żółtych i czerwonych stref. Ale, jak zapewnił minister zdrowia, "nie widzimy, by epidemia rozlewała się szeroko na Polskę". Jak dodał, analizy wskazują, że liczba tych powiatów będzie zbliżona do obecnej.

Szumowski zwrócił uwagę, że wśród Polaków obserwuje się "rozluźnienie maseczkowo-sanepidowe". Dodał, że "ludzie zaczęli się zarażać na imprezach, i to jest niepokojące". - To jest takie zjawisko, które trudniej kontrolować niż duży zakład pracy, gdzie mamy wszystkie osoby w jednym miejscu. Niestety, widzimy zresztą, że ta epidemia w tej chwili lokalizuje się w obszarach, w których tradycyjnie są huczne, długie wesela, spotkania rodzinne itd. - stwierdził.

Dopytywany, czy resort rozważy wprowadzenie obowiązkowych szczepień na grypę w zbliżającym się sezonie, Szumowski zapewnił, że będzie chciał zrefundować je "wszystkim medykom, bo to jest najbardziej narażona grupa". - Zresztą takie są tendencje na świecie, że jeżeli będzie szczepionka na koronawirusa, w pierwszej kolejności dostaną ją medycy, bo to są osoby, które mają ratować innych. Tutaj ok. 500 tys. osób będzie miało szansę na pełną refundację - zwrócił uwagę. Jak podkreślił, refundacja obejmie także osoby starsze. - Nie wprowadzamy obowiązku szczepienia. Będziemy rekomendować, ale myślę, że w dobie epidemii znacznie więcej osób będzie chciało skorzystać z tej dobrej i bezpiecznej formy ochrony - podsumował Łukasz Szumowski.

Od soboty w 19 powiatach w Polsce obowiązują dodatkowe obostrzenia dot. zasad bezpieczeństwa, higieny i zachowania dystansu społecznego w przestrzeni publicznej. W zależności od skali obostrzeń, powiaty objęto strefami czerwoną lub żółtą.

DOSTĘP PREMIUM