Dr Grzesiowski radzi w TOK FM, jak przygotować dziecko na pójście do szkoły

Przez rozpoczęciem nowego roku szkolnego warto wiedzieć, co zrobić, by nasze dziecko mogło bezpiecznie uczestniczyć w lekcjach. I czego pilnować, gdy ze szkoły wróci. - Każde dziecko musi być sprawdzone przed wyjściem do szkoły i po powrocie z niej, czy nie ma objawów infekcji, czy nie gorączkuje. Nie trzeba zmieniać ubrania - radził w TOK FM dr Paweł Grzesiowski.
Zobacz wideo

Mimo wysokiego poziomu zachorowań 1 września odbędzie się inauguracja nowego roku szkolnego. Decyzją MENU-u uczniowie wrócą do szkół. Na zdalne lekcje nie mogą liczyć nawet uczniowie z tzw. powiatów czerwonych, gdzie odnotowuje się najwięcej zakażeń koronawirusem. Np. władze Zakopanego jeszcze wczoraj rano planowały opóźnienie powrotu dzieci i młodzieży do szkół, ale najpierw min. Dariusz Piontkowski, a po jego "interwencji" także wojewoda, kurator i sanepid nie zgodzili się na takie rozwiązanie.

Jacek Żakowski zastanawiał się więc, w Poranku Radia TOK FM, "jak to jest z tymi szkołami". - Czy, jak pisze część mediów, dzieci nie zarażają? Albo zarażają kilkanaście razy rzadziej koronawirusem niż dorośli? Czy przeciwnie, dzieci doprowadzą do rozwalenia całego systemu zdrowotnego, jeśli będą się koncentrowały w szkołach? - pytał immunologa dr. Pawła Grzesiowskiego. 

Jak wyjaśnił ekspert, "prawda jest zawsze pośrodku". - Rzeczywiście są badania, które mówią o tym, że szkoły są źródłem licznych zakażeń - mówił gość TOK FM, wskazując na Florydę, gdzie w ciągu dwóch tygodni po otwarciu szkół zachorowało prawie 10 tys. dzieci. Dodał jednak, że "po drugiej stronie" są raporty z Irlandii, Danii czy Finlandii, gdzie po otwarciu szkół nic złego się nie wydarzyło. 

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Dr Grzesiowski podkreślił, że aby odnieść te międzynarodowe doniesienia do sytuacji w Polsce, "interpretacja wyników badań musi być nałożona na ogólną sytuację w kraju". - Szkoła to jest taka sama grupa jak wesele, koncert czy jakakolwiek inna impreza. Dzieci uczestniczą w tym, ale przecież one gdzieś mieszkają. A więc, jeśli wirus jest w ich domach, to również będzie w szkołach. (...) Jeśli mamy strefę czerwoną, to w strefie czerwonej w szkołach będzie również epidemia. Mamy to udowodnione we Francji, w USA, w Izraelu - podkreślił. I dodał, że jeśli na danym terenie jest powyżej 10-12 przypadków zakażenia na 10 tys. osób, to w szkołach otwartych w tym regionie będą epidemie. 

Jakie procedury powinny być wprowadzone w szkołach?

Zdaniem gościa TOK FM "jeśli już otwieramy szkoły, to musi być jasna procedura". - Dzieci muszą być w mniejszych grupach, najlepiej do 20 osób w jednej klasie, muszą być zachowane odstępy, otwarte okna, musi być higiena i muszą być określone zasady spędzania przerw, czyli jak najmniej zagęszczeń, jak najmniej zatłoczenia w klasach - wymieniał. 

Zaznaczył także, że z zebranych doświadczeń wynika, iż dzieci w klasach mogłyby nie być w maseczkach, natomiast powinny je mieć we wszystkich miejscach, gdzie "dochodzi do stłoczenia", czyli np. na korytarzach, w szatniach czy autobusach. - Natomiast nauczyciele powinni być w maskach do momentu rozpoczęcia lekcji, później mogą być w przyłbicach - stwierdził.  Dlaczego Główny Inspektor Sanitarny  nie wydał więc takiego nakazu czy zalecenia? - Myślę, że problem jest w tym, że w wielu szkołach nie można zrealizować tych zasad i dlatego pewnie musiałaby nauka w tych szkołach być na przykład hybrydowa - ocenił dr Grzesiowski.

Żakowski dopytywał, czy zdaniem eksperta rzeczywiście nie da się zrealizować w szkołach nakazu noszenia przyłbic przez nauczycieli. - Obawiam się, że to organizacyjnie może być duży problem. Mamy tylko kilka dni do rozpoczęcia nauki. (...) Odnoszę wrażenie, że ktoś sobie postawił ambitny cel zacząć naukę 1 września. I to jest dla mnie nieporozumienie, bo jeśli coś jest nieprzygotowane, to lepiej to opóźnić, niż rozpocząć i mieć epidemię - stwierdził lekarz.

Jak przygotować dziecko na pójście do szkoły?

Według specjalisty, jeżeli w klasach w trakcie nauki między ławkami będą zachowane odstępy około 1,5 metra, dzieci nie muszą nosić w nich maseczek. Powinny je jednak założyć, kiedy schodzą np. do szatni i mogą tam spotkać wiele innych dzieci.  

Ważną rolę odgrywają też rodzice. - Każde dziecko musi być sprawdzone przed wyjściem do szkoły i po powrocie z niej, czy nie ma objawów infekcji, czy nie gorączkuje. Jeśli miałoby objawy infekcji, zostawiamy je w domu - przestrzegał także dr Grzesiowski, zaznaczając, że sam nie ma zamiaru dezynfekować przynoszonych przez swojego syna ze szkoły przedmiotów, ubrania czy plecaka. - Wiemy już, że przedmioty praktycznie nie stanowią drogi zakażenia, ani banknoty, ani książki, ani gazety. To się nie potwierdziło. (...) Nie trzeba zmieniać ubrania, trzeba po prostu po powrocie ze szkoły umyć ręce, żeby na rękach ewentualnie nie przenieść wirusa  - podkreślił gość Poranka Radia TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM