Resort zdrowia zmienia strategię, ale lekarze mają wątpliwości. "POZ nie jest przygotowana na odparcie koronawirusa"

Ministerstwo Zdrowia przedstawiło jesienną strategię walki z koronawirusem. Ta zakłada m.in. mniejszą liczbę testów oraz udział lekarzy rodzinnych w procesie testowania. Zmiany budzą sporo wątpliwości i obaw wśród lekarzy.
Zobacz wideo

Resort zdrowia przedstawił w czwartek nową strategię walki z koronawirusem. Rezygnuje z jednoimiennych szpitali i w proces oddzielania zarażonych Covidem-19 od tych niezarażonych - angażuje lekarzy rodzinnych. Wielu medyków ma jednak spore wątpliwości. - Nie mamy technicznych narzędzi, żeby przekazywać sanepidowi informację, kogo mamy wymazać. W tej chwili poradnie uruchomiły dodatkowe telefony i już teraz działają na maksymalnej wydolności, a nadal jesteśmy przed sezonem infekcyjnym. Przecież są też nasi koledzy na prowincji, gdzie jeden lekarz ma pod sobą 5 tysięcy pacjentów. Podstawowa Opieka Zdrowotna nie jest przygotowana na to, żeby odeprzeć tego wirusa - alarmował w TOK dr n. med. Paweł Lewek, specjalista medycyny rodzinnej.

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Lekarz zwracał też uwagę, że medycy obawiają się obowiązku bezpośredniego badania pacjenta, przed ewentualnym wysłaniem na test w kierunku koronawirusa. - To mogą być osoby potencjalnie zakażone, mogą przenosić wirusa. Jeżeli lekarz w POZ nie będzie właściwie przygotowany, a przecież nie mamy wystarczających środków do ochrony, to sam może zachorować albo stać się ogniskiem - mówił dalej gość TOK FM.

Podkreślał, że taka sytuacja może oznaczać zamknięcie poradni. - Czyli odcięcie od opieki zdrowotnej nawet kilku tysięcy osób. Taki pomysł wydaje się wręcz kuriozalny - ocenił dr Paweł Lewek.

Nowa strategia walki z epidemią

O tym, jak ma wyglądać procedura postępowania wobec osoby, u której możliwe było zakażenie koronawirusem, minister zdrowia mówił na konferencji prasowej. Potwierdził, że "frontem" ma być tutaj lekarz rodzinny. - Tak jak z każdą infekcją, pacjenci w pierwszej kolejności trafiają do POZ, czyli pod opiekę lekarza rodzinnego. Chcielibyśmy, żeby ta opieka zaczynała się od teleporady. Jest to rozwiązanie, które się bardzo upowszechniło i które również ogranicza ryzyko transmisji wirusa. Ale, jeżeli będą się objawy przedłużały i po 3-5 dniach utrzymywały bądź nasilały, to wtedy oczywiście jest konieczność pionowanego badania i tutaj chcemy, żeby to było badanie fizykalne, bo ono ma poprzedzić decyzję o skierowaniu na badanie w kierunku COVID-u, czyli na wymaz - tłumaczył szef resortu zdrowia.

Po badaniu, jak mówił Niedzielski, "jeżeli wynik będzie ujemny, to pacjent zostaje w POZ, bo tam otrzyma pomoc. Jeżeli wynik będzie pozytywny, to taki pacjent jest kierowany na tzw. ścieżkę zakaźną, która jest realizowana w sieci jednostek, które zajmują się leczeniem chorób zakaźnych".

DOSTĘP PREMIUM