Co ma zrobić nauczyciel, gdy rodzic się uprze, że dziecko nie będzie nosić maski? Dyrektor szkoły podsuwa kilka pomysłów

- Nieposłuszeństwo obywatelskie może być usprawiedliwione w niektórych sytuacjach. Ale myślę, że gdy chodzi o zdrowie całej społeczności szkolnej, nie powinno się manifestować sprzeciwu - mówił w TOK FM Marcin Jaroszewski, dyrektor XXX LO w Warszawie. Podkreślał jednak, że z buntowniczymi rodzicami warto wejść w dialog. A w niektórych kwestiach nawet przyznać im rację.
Zobacz wideo

Bez uroczystego rozpoczęcia i w reżimie sanitarnym rozpoczął się nowy rok szkolny. Maseczki w częściach wspólnych, przerwy o różnych porach, wydłużony plan zajęć i zajęcia w jednej sali dla jednej klasy - tak wygląda nauczanie w wielu szkołach w Polsce. O szczegółach organizacji nauki w pandemii Paweł Sulik rozmawiał z Marcinem Jaroszewskim, dyrektorem XXX Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie.

Z relacji Jaroszewskiego wynikało, że dostosowywanie szkoły do nowych wymogów bezpieczeństwa idzie dość sprawnie. Czasem pojawiają się co prawda problemy w rodzaju "jakie ustawienie szafek w szatni będzie najlepsze?", ale udało się wprowadzić wiele prostych i efektywnych rozwiązań - np. by klasy miały przerwy o różnych porach, co rozładowuje tłok na korytarzu. Jak to jednak często bywa, sporo chaosu wprowadza czynnik ludzki - w tym przypadku nie tyle uczniowie, co ich rodzice. 

Chcesz posłuchać, a nie masz Premium? Podcasty możesz odblokować już za 5 zł

- Zdarzają się takie sytuacje, wiem to też od swoich kolegów, że rodzice kwestionują obostrzenia. Może wiec przypomnę, że w środę ukazała się nowelizacja rozporządzenia Rady Ministrów, która daje dyrektorowi prawo wprowadzenia obowiązku noszenia maseczek w szkole - mówił Jaroszewski.

Dyrektor przyznał przy tym rację rodzicom, którym nie podobał się sam tryb wprowadzenia obostrzeń.

- Rodzice, skądinąd słusznie, podnoszą, że rozporządzenie wydane 7 sierpnia przekracza delegację ustawową określoną w Ustawie o zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi. Rada Ministrów złamała prawo, wydając je. Ale organem, który mógłby to stwierdzić, jest Trybunał Konstytucyjny, którego w tej chwili w Polsce nie mamy. Więc to nie do dyrektora należy mieć pretensje - skwitował Jaroszewski.

- Nieposłuszeństwo obywatelskie może być usprawiedliwione w niektórych sytuacjach. Ale myślę, że gdy chodzi o zdrowie całej społeczności szkolnej, nie powinno się tak manifestować sprzeciwu - dodał.

Redaktor Sulik poprosił Jaroszewskiego o rady dla nauczycieli, którzy nie wiedzą, jak zaregować, kiedy rodzic oświadczai stanowczo: "moje dziecko nie będzie nosiło maseczki".- Czy pan miał taką sytuację? Albo przynajmniej ma pan plan, co wtedy zrobić? - dopytywał dziennikarz

- Pozwolę sobie uchylić się od odpowiedzi na pytanie, czy miałem taką sytuację. Natomiast, jeśli chodzi o sposób jej rozwiązania, no to przede wszystkim rozmowy z takim rodzicem, próby uświadomienia mu, że to nie jest tylko kwestia, jak czasami podnoszą rodzice, wolności i praw obywatelskich. To jest też kwestia bezpieczeństwa innych, bo wolność jednego człowieka kończy się tak, gdzie zaczyna wolność, zdrowie i bezpieczeństwo drugiego - podkreślał dyrektor.

Jaroszewski migał się dawania jednoznacznych porad. Widać było jednak, że wiele rozmyśla o tym, co by było, gdyby dyrektor postanowił, że uczeń bez maseczki nie wejdzie do szkoły i kropka.

- Mamy tu konflikt dwóch praw. Czy dyrektor może nie wpuścić takiego ucznia do szkoły? Uczeń ma prawo do nauki, powinien z niego korzystać. Nie mniej jednak, jeżeli takie zasady obowiązują i są podyktowane względami bezpieczeństwa, dbałości o zdrowie innych, to kto wie, czy ta wartość "bezpieczeństwo i zdrowie" nie jest ważniejsza niż prawo do nauki w tym momencie? - dzielił się refleksją ze słuchaczami.

DOSTĘP PREMIUM