Covid-19 to już choroba, do której trzeba się przyzwyczaić? Grzesiowski: To bardzo groźne podejście

Przestrzegam przed myśleniem, że koronawirusem zakaziło się tylko 80 tys. osób, a zmarło 3 tys. Takie myślenie jest bardzo groźne - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski.
Zobacz wideo

Lekarze rodzinni, którzy są w konflikcie z Ministerstwem Zdrowia, idą dziś na rozmowy w resorcie. Chodzi o nową jesienną strategię walki z koronawirusem. W proponowanych przez ministerstwo procedurach to właśnie lekarze rodzinni mają odgrywać kluczową rolę. To oni - po telefonicznym kontakcie ze zgłaszającym się pacjentem i podejrzeniu, że może być zakażony koronawirusem - będą musieli przyjąć go w przychodni na badaniu fizykalnym, a dopiero potem skierować na test.

Chcesz posłuchać, a nie masz Premium? Podcasty możesz odblokować już za 5 zł

Choć lekarze obawiają się nowych rozwiązań, to zdaniem dr. Pawła Grzesiowskiego, immunologa, to dobry krok. - Źle się stało, że medycyna podstawowa i rodzina w marcu się zamknęła. Jednakże to wynikało z tego, że w marcu brakowało środków ochrony indywidualnej. Szpitale dostały maseczki czy kombinezony, w przypadku POZ tego wsparcia nie było. Lekarze przeszli na teleporady i to w zasadzie uratowało system ochrony zdrowia - przekonywał prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń.

Z drugiej strony podzielał też obawy lekarzy. - Trzeba teraz dyskutować o tym, jak działać w sposób bezpieczny zarówno dla personelu, jak i dla pacjentów. Jeżeli pacjenci z gorączką będą siedzieć w tej samej poczekalni w przychodni, co np. cukrzycy, to będziemy mieli kłopot z rozprzestrzenianiem się wirusa. Trzeba to tak zorganizować, żeby było bezpiecznie - uczulał ekspert.

Piotr Maślak, prowadzący audycję, pytał zatem Grzesiowskiego, czy zasadne jest przekonanie, że Covid-19 trzeba zacząć traktować po prostu jako chorobę, jedną z wielu. - Oczywiście groźną, ale szczególnie dla grup wysokiego ryzyka. Jednak taką, z którą trzeba się pogodzić. Ludzie chorowali i chorują, umierali i będą umierać, jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi - pytał Maślak i podkreślał, że nie jest to jego opinia, a próba przyjęcia perspektywy osób o takich właśnie przekonaniach.

Ekspert przestrzegał jednak przed bagatelizowaniem koronawirusa. - Podchodzenie do tego w ten sposób, że zaraziło się tylko 80 tys. osób, czy że zmarło tylko 3 tys. osób, jest bardzo groźne. Nie podoba mi się. Jest de facto bardzo niehumanitarne. Walczę z tym hejtem anty-covidowym od paru tygodni. Co to znaczy, że "na coś trzeba umrzeć"? To jest hipokryzja. Ja sobie nie życzę takich słów w stosunku do mnie - mówił dr Grzesiowski.

DOSTĘP PREMIUM