Co będzie ze szczepionką na COVID-19 w Polsce? Ekspert: Pozostaje mieć nadzieję, że UE nas uwzględni

Szkoda, że Polska nie należy do państw na tyle rozwiniętych, żeby mieć własną firmę produkującą szczepionki, ale cóż zrobić? Pozostaje mieć nadzieję, że UE nas uwzględni - mówił w TOK FM dr hab n. med. Ernest Kuchar. Specjalista ds. chorób zakaźnych tłumaczył również, dlaczego obecnie mamy zbyt mało szczepionek na grypę i czy to samo czeka nas w przypadku szczepionek na COVID-19.
Zobacz wideo

Na całym świecie od początku pandemii odnotowano ok. 27 mln przypadków zakażenia koronawirusem i prawie milion zgonów. Wydaje się, że to niemałe liczby. - Ale proszę zwrócić uwagę, że ludzi jest w tej chwili 7 miliardów i w każdej sekundzie rodzą się nowi. Te ogromne liczby cały czas stanowią dużo mniej niż choćby 1 proc. ludności głodującej. A to oznacza, że zdecydowana większość, ponad 99 proc. populacji jest wciąż wrażliwa na zakażenie - ostrzegał w TOK FM dr hab n. med. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych, kierownik kliniki pediatrii z oddziałem obserwacyjnym WUM, konsultant LUX Med.

Chcesz posłuchać, a nie masz Premium? Podcasty możesz odblokować już za 5 zł

Dr Kuchar był gościem Mikołaja Lizuta w audycji "A teraz na poważnie". Wyjaśniał tam rozmaite nieporozumienia związane m.in. z pracami nad szczepionką na koronawirusa. - Kiedy ta szczepionka? - zapytał do wprost prowadzący. - Szczepionki przecież już są! - odpowiedział Kuchar.

- Współczesna biotechnologia jest tak zaawansowana, że mamy opracowane coś, co nazywa się szczepionkami "plug ang play". Czyli jest pewien nośnik, wystarczy dołożyć do niego białko S koronawirusa, dzięki temu antygen może wniknąć do komórki. I już mamy szczepionkę - wyjaśnił lekarz. 

- Produkcja szczepionki to żaden problem. Problemem są badania klinicznie. To, że mamy szczepionkę, to jedno. Ale musimy też mieć pewność, że jest ona bezpieczna. Proszę pamiętać, że przy powszechnym stosowaniu działania uboczne, występujące nawet z częstością 1 na 1000 lub 1 na 10 000, mogą się okazać nieakceptowalne, bo więcej będzie szkody niż pożytku z takiej szczepionki. Poza tym musimy mieć pewność, że ona jest skuteczna i że ta odporność będzie się utrzymywać przez jakiś czas. Bo co by nam było po szczepionce, gdyby odporność bardzo szybko zanikała? - tłumaczył Kuchar.

Dodał, że o ile bezpieczeństwo sprawdza się łatwo - wystarczy gruntownie przebadać ochotników, którzy przyjęli szczepionkę - to ze skutecznością problem jest większy. Nikt przecież celowo nie będzie zakażał ludzi wirusem, którego skutki mogą być bardzo groźne. Pozostaje czekać, aż część zaszczepionych zetknie się z nim w naturalny sposób i porównywać ich stan zdrowia z grupą kontrolną.

- Kolejne wyzwanie to masowa produkcja. Jak już wspomniałem, ludzi jest 7 miliardów. A ilu z nas się chce zaszczepić? Załóżmy, że 1/3, to już będzie ponad 2 mld dawek. Produkcja szczepionek normalnie zajmuje kilka miesięcy, bo jest to proces wieloetapowy, a na każdy etapie potrzebne są ścisłe kontrole jakości - mówił Kuchar. 

Kiedy szczepionka będzie mogła trafić do gabinetów lekarskich? Sam Kuchar szacuje, że może to nastąpić już na początku przyszłego roku. - Szkoda tylko, że Polska nie należy do państw na tyle rozwiniętych, żeby mieć własną firmę produkującą szczepionki, ale cóż zrobić? Pozostaje mieć nadzieję, że UE nas uwzględni - dorzucił.

DOSTĘP PREMIUM