Wiceminister zdrowia: Jesienią do lekarzy będzie przychodzić od 100 do 200 tysięcy pacjentów dziennie

- Szczepionek przeciwko grypie nie powinno w Polsce zabraknąć, oby tylko ludzie chcieli się szczepić - powiedział w Poranku TOK FM wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.
Zobacz wideo

Powoli rozpoczyna się sezon szczepień na grypę. Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska powiedział w Poranku TOK FM, że chciałby, aby tych szczepiących się osób było w kraju jak najwięcej. - Na pewno powinny zaszczepić się osoby będące w grupie ryzyka, cała służba zdrowia, osoby powyżej 65. roku życia, szczególnie jeśli mają choroby współistniejące - podkreślał.

Kraska zapewnił, że na polskim rynku na pewno pojawi się 2 mln szczepionek przeciwko grypie. - Ale mamy sygnały od producentów, że tych szczepionek będzie więcej - mówił ostrożnie. Przyznał, że ministerstwo otrzymuje sygnały wskazujące na wyjątkowo duże zainteresowanie szczepionkami w tym roku. Jak mówił, ludzie już dziś pytają o nie w aptekach, choć w zeszłych latach zaczynali się interesować głównie na przełomie września i października. 

Szczepionki na grypę. Czy wystarczy dla wszystkich?

Podstawowe pytanie brzmi zatem, czy szczepionek przeciwko grypie nie zabraknie. Sam Kraska przyznał, że "zamawia się je z rocznym wyprzedzeniem" - czyli są to przeważnie ilości zbliżone do tych, jakie wykorzystano rok wcześniej. - Przypomnę, że w tamtym sezonie grypowym część szczepionek nie została wykorzystana i trzeba było je utylizować. (...) Niestety w naszym kraju do tej pory niecałe cztery procent osób szczepiło się przeciwko grypie. Ten rok ma szanse być rokiem przełomowym - powiedział wiceminister.

- Ta szczepionka nie jest produkowana z dnia na dzień. Ten proces jest dość długi, ale wczoraj rozmawiałem z jedną z firm produkujących szczepionki i jest nadzieja, że dodatkowy wolumen na nasz rynek trafi - dodał. - Szczepionek nie powinno w Polsce zabraknąć, oby tylko ludzie chcieli się szczepić - podsumował Kraska.

Koronawirus a grypa. Co będzie jesienią?

Prowadzący środowy Poranek TOK FM Maciej Głogowski pytał też o strategię walki z koronawirusem przedstawioną przez Ministerstwo Zdrowia w ubiegłym tygodniu. Chciał wiedzieć, czy jej zapisy ulegną jeszcze zmianie, gdyż lekarze rodzinni nie ze wszystkich są zadowoleni. Podkreślają m.in., że kierowanie pacjentów na testy na COVID-19 (w przypadku teleporady) tylko wtedy, kiedy występują cztery objawy choroby (katar, kaszel, gorączka i utrata zmysłu smaku i węchu) to zbyt radykalne obostrzenie. Przekonują bowiem, że wszystkie te objawy ma ledwie kilkanaście procent zakażonych koronawirusem. Pozostali mogą mieć tylko jeden objaw lub przechodzić chorobę zupełnie bezobjawowo.

Kraska przekonywał, że strategia jest "elastyczna" i może ulegać zmianie. Stwierdził również, że jej zapisy były konsultowane właśnie z lekarzami medycyny rodzinnej. - To nie był nasz pomysł - mówił. - Naszą ideą jest to, by gabinety lekarzy rodzinnych były bardziej przyjazne i otwarte dla pacjentów. Chcemy, żeby ci pacjenci mogli z przychodni korzystać. Mamy wiele innych chorób, a profilaktyka została przez cały ten czas zaniedbana. Czas to zmienić - przekonywał Kraska.

Dopytywany o prognozy ministerstwa w sprawie liczby pacjentów, które jesienią mogą stawić się u lekarzy rodzinnych - wiceminister odparł, że może to być od 100 do 200 tysięcy pacjentów dziennie z różnego rodzaju infekcjami. - Epidemiolodzy twierdzą, że pacjentów, którzy mogą być zarażeni koronawirusem będzie od 15 do 20 proc. Pozostali to osoby ze zwykłymi przeziębieniami i infekcjami - podsumował Kraska.

DOSTĘP PREMIUM