"Pandemia to mit i niepotrzebna histeria" - słyszą dyrektorzy szkół od niektórych rodziców

- Rodzice żądają np. cofnięcia nakazu chodzenia po szkole w maseczkach w czasie przerw. Jeden z koronnych argumentów to zachowanie polityków - choćby ministra zdrowia, który spędzał wakacje w Hiszpanii - mówi w rozmowie z TOK FM dyrektor Marek Krukowski ze Szkoły Podstawowej nr 51 w Lublinie.
Zobacz wideo

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM: Panie dyrektorze, rozmawiamy o nauce w czasie pandemii, a ja widzę u pana na biurku książkę "Fałszywa pandemia". Skąd się u pana wzięła? Nie wierzy pan w koronawirusa?

Marek Krukowski: Skąd się u mnie wzięła? Dostałem od rodziców. I te kartki z wydrukami z internetu o histerii związanej z pandemią - również mi przynieśli.

Jak to?

Część rodziców nie wierzy w koronawirusa i próbuje mnie przekonać, że działania, które w szkole podejmujemy, są wyolbrzymione, że żadnej pandemii nie ma. Tak jak w całym społeczeństwie, u mnie w szkole poglądy rodziców na temat COVID-19 są bardzo różne. Z jednej strony mam głosy, że robimy za mało, by chronić dzieci przed koronawirusem, a z drugiej strony - że przesadzamy. Są rodzice, którzy negują konieczność zasłaniania ust i nosa.

Jak rozumiem, to od nich dostał pan te materiały?

Tak, dokładnie. Dowiaduję się, że jest wiedza naukowa, autorytetów, profesorów, którzy wypowiadają się o fałszywej pandemii, o zmowie bogatych. I ci rodzice - całkiem serio - uważają, że to, co jest robione to histeria i oczekują ode mnie zdrowego rozsądku. Rodzic jest dla mnie partnerem, więc muszę wysłuchać każdego głosu, ale muszę też mieć na względzie zdrowie dzieci i opinie tych, którzy się na tym znają. Moim zadaniem jest takie zorganizowanie życia szkoły, by było bezpiecznie.

Na co powołują się przy tym rodzice?

No właśnie, jeden z koronnych argumentów to zachowanie polityków, w tym ministra zdrowia. Słyszę na przykład, że skoro minister był na wakacjach w kraju, w którym jest duże zagrożenie epidemiologiczne, to o czymś to świadczy. Rodzice mówią mi, że gdyby było to zagrożenie, to człowiek, który ma dostęp do najpełniejszej wiedzy - w tym przypadku minister - takich decyzji by nie podejmował.

Tak, głośno było o tym, że były już minister zdrowia Łukasz Szumowski był w Hiszpanii. No dobrze, ale rozumiem, że - mimo tych głosów ze strony części rodziców - z maseczek noszonych przez dzieci w czasie przerw na szkolnych korytarzach pan nie zrezygnuje?

Nie, na dziś to jest zasada wprowadzona w porozumieniu m.in. z radą rodziców. To rozwiązanie, które jest nakazem chwili i dla mnie jako dyrektora nie podlega dyskusji.

Znam szkoły, w których dyrektorzy dali rodzicom wybór - rodzice dostali na zebraniach kartki, w których musieli się określić, czy zgadzają się na noszenie maseczek przez dzieci w przestrzeniach wspólnych, czy też nie. Rozumiem, że pan to rozwiązał inaczej?

Wprowadziliśmy na terenie szkoły procedurę związaną z organizacją pracy i poruszaniem się po przestrzeni wspólnej. Określiliśmy zasady m.in. korzystania ze stołówki czy odbierania dzieci ze szkoły. I rodzice podpisywali, że zapoznali się z tymi zasadami. Tam jest też mowa m.in. właśnie o maseczkach. Natomiast nie oczekuję, by rodzice oddzielnie wyrażali zgodę na zakrywanie ust i nosa przez dzieci, ponieważ zgodnie z wytycznymi i z prezentacjami przedstawianymi przez MEN to ja jako dyrektor biorę pełną odpowiedzialność za organizację szkolnej przestrzeni i te przepisy pozwalają mi taką procedurę wprowadzić. I ja ją po prostu wprowadziłem.

DOSTĘP PREMIUM