Wstrzymane prace nad szczepionką na COVID-19. "Ochotnik ciężko chory. Ale prawdopodobnie nie przez szczepionkę"

- U jednego pacjenta zaobserwowano zapalenie rdzenia kręgowego, przy czym nie jest sprecyzowane, że mamy do czynienia z reakcją na szczepionkę. Z tego, co się orientuję, koronawirusy tego typu objawów nie wywołują, więc to prawdopodobne, że jest to koincydencja - mowił w TOK FM dr Tomasz Dzieciątkowski z Katedry Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Zobacz wideo

Dyrektor generalny koncernu AstraZeneca zapewnia, że do końca roku zakończy prace nad szczepionką na COVID-19. Według Pascala Soriota wiele będzie jednak zależało od wznowienia badań klinicznych. Te doszły już do trzeciej fazy, ale zostały przerwane w tym tygodniu po tym, gdy u jednej z osób biorących udział w testach wykryto groźną chorobę. 

W tej fazie testów nad szczepionką AstraZeneki brało udział 50 tysięcy osób. Skutki uboczne wystąpiły u osoby z Wielkiej Brytanii.

W "Popołudniu" TOK FM dr Tomasz Dzieciątkowski z Katedry Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego uspokajał, że dotyczy to tylko szczepionki, której producentem jest AstraZeneca. - Mamy inne szczepionki, które też są w trzeciej fazie badań klinicznych. Mówię tutaj o amerykańskiej szczepionce firmy Pfizer i Moderna, której prace są prowadzone normalnie - mówił. 

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

- Tak, rzeczywiście u jednego pacjenta zaobserwowano zapalenie rdzenia kręgowego, przy czym jest to określane mianem zdarzenia niepożądanego. Nie jest sprecyzowane, że mamy do czynienia z reakcją na szczepionkę - dodał.

Wyjaśnił, że wstrzymanie badań służy temu, żeby firma mogła jak najdokładniej zbadać, czy jest jakikolwiek związek przyczynowo-skutkowy między podaniem szczepionki a zaistniałym zdarzeniem

- Jak się to analizuje? Ile to trwa? - dopytywał Jakub Janiszewski, prowadzący audycję. 

- Trzeba sprawdzić parametry stanu zapalnego u tego pacjenta, jak ta choroba będzie się rozwijała, czy u innych pacjentów zaobserwuje się podobne reakcje, czy wirus, który służy jako wektor, wywołał takie objawy, czy białko koronawirusa mogło je wywołać. Z tego, co się orientuję ani akurat ten wirus, ani inne koronawirusy tego typu objawów nie wywołują, więc to prawdopodobne, że jest to koincydencja - tłumaczył ekspert na antenie. 

Z jego słów wynika, że można się spodziewać tygodni lub nawet miesięcy wyjaśniania, więc oczekiwanie na przejście tej szczepionki przez trzecią fazę badań klinicznych na pewno się wydłuży.

- Trzeba zawsze określić, czy szczepionka przynosi większe korzyści, czy większe straty - podkreślił. Zaznaczył jednak, że takie rzeczy dzieją się na porządku dziennym, bo wszystkie leki i szczepionki są gruntownie badane, zwykle po prostu budzi to mniejsze zainteresowanie niż szczepionka na koronawirusa. 

- Były już przypadki, że preparaty przechodziły jak burza przez pierwszą i drugą fazę, a w trzeciej okazywało się, że coś jednak jest nie tak. Najlepszym przykładem są tutaj szczepionki na HIV, jak dotąd nikomu się nie udało jej wyprodukować. Pierwsza faza ta, druga też jak najbardziej, ale żadna nie przeszła trzeciej fazy - dodał. 

Zapewnił, że nie chce straszyć, że tak samo będzie ze szczepionką na COVID-19, ale że o takiej możliwości mówił od samego początku. Dodał, że kibicuje każdemu z zespołów pracujących nad szczepionką. 

DOSTĘP PREMIUM