Koronawirus bije rekordy, a lekarze alarmują. "Badamy za mało, to wygląda na oszczędzanie testów"

- Nadal testujemy za mało w stosunku do możliwości, o których mówiło Ministerstwo Zdrowia. Jeśli przepustowość laboratorium to 40-60 tys. testów na dobę, to tyle powinniśmy ich robić - przekonywał w TOK FM Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Zobacz wideo

1587 wykrytych przypadków koronawirusa, najwięcej od początku epidemii, wykryto w piątek w Polsce. Zmarły 23 osoby. Liczby związane z pandemią są niepokojące. Taki wynik osiągamy przy wykonaniu nieco ponad 23 tysięcy testów. Zdaniem Łukasza Jankowskiego, prezesa Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, musimy być przygotowani na kolejne rekordy w najbliższych dniach. - Nadal testujemy za mało w stosunku do możliwości, o których mówiło Ministerstwo Zdrowia. Jeśli przepustowość laboratorium to 40-60 tys. testów na dobę, to tyle powinniśmy ich robić - ocenił lekarz. Według niego resort przeniósł ciężar walki z epidemią z sanepidu na Podstawową Opiekę Zdrowotną. - Tylko że lekarze nie dostali odpowiednich narzędzi, żeby zlecać testy. Na początku system komputerowy często się zawieszał. W mojej ocenie ten system zaproponowany na dziś to jest - obym się mylił - oszczędzanie testów. Choć pewnie resort zdrowia mówiłby o racjonalizacji. Jednak wygląda to na oszczędzanie - podkreślił gość magazynu "EKG".

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Jego zdaniem rozporządzenie MZ, które pozwala zlecać lekarzom test w kierunku COVID-19 przez teleporadę tylko przy wystąpieniu czterech objawów potencjalnego zakażenia, jest szkodliwe. - Takich pacjentów, którzy jednocześnie mają gorączkę, duszności, kaszlą i stracili węch lub smak jest poniżej czterech procent. Rozporządzenie wiąże lekarzom ręce w sprawie zlecania testów. Blokuje pacjentom z objawami dostęp do testów. Ono jest do zmiany i o to apelujemy - wyjaśniał szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

Maciej Głogowski pytał też swojego gościa o doniesienia reportera TOK FM Michała Janczury, który dotarł do wniosków z kontroli NFZ w przychodniach. Według tych danych do sporej części z nich nie sposób się dodzwonić. Zdaniem Jankowskiego świadczy to o dużym zapotrzebowaniu społeczeństwa na kontakt z medykami. - Liczba telefonów i pacjentów będzie rosła. Ważne, czy w tych przychodniach telefon był zajęty, czy po prostu nikt nie odbierał. My cały czas apelujemy do NFZ, żeby rozwiązało ten problem, szczególnie że nadchodzi sezon infekcyjny. Prosiliśmy o wydzielenie specjalnych centr infekcyjnych, żeby pacjenci z kaszlem, gorączką czy katarem nie mieszali się na korytarzach przychodni z przewlekle chorymi. Na razie to jednak wołanie na puszczy - ubolewał Jankowski.

Narzekał też na kształt teleporad w polskim systemie opieki zdrowotnej. - W krajach zachodnich lekarz w taki sposób może zobaczyć pacjenta, w czasie rzeczywistym podejrzeć wyniki jego badań, a nawet zmierzyć ciśnienie zdalnie. Sama nazwa teleporada u nas wprowadza w błąd. Tego nie można porównać z wizytą w gabinecie, w naszym realiach to zwykła rozmowa telefoniczna - ocenił lekarz.

DOSTĘP PREMIUM