"Cena stała się jedynym kryterium". Ekspert wyjaśnia, jak outsourcing wykańcza patomorfologię w Polsce

- Jeśli pacjent miał pobrany materiał w ośrodku, który nie będzie zajmował się leczeniem, to ten ośrodek nie jest zainteresowany pełnym rozpoznaniem - mówił na antenie TOK FM prof. Andrzej Marszałek, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów. Dodał, że powodem takiego stanu rzeczy jest "medycyna outsourcingowa", gdzie część "usług zleca się na zewnątrz".
Zobacz wideo

9 na 10 wyników badań wykowanych w laboratoriach patomorfologicznych, które trafiają do warszawskiego Centrum Onkologii nie nadaje się do diagnozowania pacjentów. W całym kraju brakuje lekarzy, sprzęt jest przestarzały, laboratoria notorycznie łamią przepisy sanitarne - tak wynika z raportu NIK, który opisaliśmy. 

Oznacza to, że gdyby pacjenci nie trafili do Centrum Onkologii, byliby leczeni na podstawie błędnej diagnozy, a czasem nawet braku diagnozy. 

Zdaniem profesora Andrzeja Marszałka, prezesa Polskiego Towarzystwa Patologów, taka sytuacja to przede wszystkim wynik oszczędności. - To nie patomorfolodzy pracują źle. W wielu miejscach dyrektorzy szpitala zgadzają się na to, że dostają wynik: rak - nie rak - bez dodatkowych informacji. Takie są umowy między szpitalem, a jednostką, która świadczy zewnętrznie usługi. Jeśli trafi się zmiana nowotworowa to pełna diagnostyka jest kosztowna. Jednostka, która zamówiła badanie, a nie będzie leczyła, nie jest zainteresowana, żeby ten koszt ponieść - podał w rozmowie z Michałem Janczurą. 

Podkreślał, że raport stawia w złym świetle nie tylko tylko tą konkretną specjalizację, ale cały system ochrony zdrowia. - Który wymusił oszczędzanie na patomorfologii. Co oznacza, że jeśli pacjent miał pobrany materiał w ośrodku, który nie będzie zajmował się leczeniem, to ten ośrodek nie jest zainteresowany pełnym rozpoznaniem - stwierdził. I dodał, że "na to nałożyła się medycyna outsourcingowa, gdzie część usług zleca się na zewnątrz". - I próbuje wymusić najniższą cenę, żeby to badanie nie przynosiło strat jednostce, która nie zajmuje się leczeniem - tłumaczył prof. Marszałek. 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Wyjaśnił też, jak to się stało, że badanie pobranych materiałów jest outsourcingowane. - Kiedyś przy każdym szpitalu był zakład patomorfologii. Potem zmienił się system. Podjęto decyzję, żeby likwidować te zakłady, gdzie badań jest mało - przypomniał. I nisza została zagospodarowana przez outsourcing. - Nie było standardów tych badań, więc jedynym kryterium stała się właśnie cena - powiedział profesor. 

Jak dodał, jednak lepiej na początku wydać trochę więcej na diagnostykę. - Jeżeli jest niepełne rozpoznanie i podajemy leczenie, które kosztuje kilkanaście tysięcy złotych, to czasem na początku lepiej wydać trochę więcej, żeby przez kolejne miesiące czy lata zaoszczędzić na leczeniu - tłumaczył. 

DOSTĘP PREMIUM