"Przemysł teoretycznych zmian". Dorota Gardias podsumowuje pomysły Ministerstwa Zdrowia na walkę z koronawirusem

- W praktyce mamy chaos. Pacjenci nie wiedzą, gdzie mają iść. Szpitale są zapchane. Pacjenci i tak dalej będą dzwonić do sanepidów, nie będą mogli się dodzwonić i sami sobie będą w tej izolacji - tak zdaniem Doroty Gardias wygląda to, co resort zdrowia nazywa strategią walki z koronawirusem. Jak dodała szefowa Forum Związków Zawodowych, "szpitale są zapchane".
Zobacz wideo

Liczba nowych zakażeń koronawirusem w Polsce od kilku dni przekracza 1000 przypadków dziennie. W czwartek było już blisko 2000. - Mimo świetlanych pomysłów całego przemysłu teoretycznych zmian, wzrost zachorowań jest ogromny. Szpitale są zapchane - mówiła w TOK FM Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych.

- Jeszcze, żeby tego było mało, to pan minister [Adam Niedzielski] ma ostatnio nowy pomysł, by środki, które dostają pielęgniarki od [czasów - red.] ministra Mariana Zębali (...) wprowadzić do puli szpitali. Czyli te środki mogą w ogóle nie trafić do personelu, który ma zajmować się polskim społeczeństwem i obywatelami. Oni będą mniej zarabiać - podkreślała rozmówczyni Macieja Głogowskiego.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

"Przemysł teoretycznych zmian"

Dziennikarza TOK FM zainteresowało sformułowanie "przemysł teoretycznych zmian", którego użyła była szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. - Co to takiego? - pytał Głogowski. 

- To wszystko, co przez wiele miesięcy przedstawia nam ministerstwo - odparła Dorota Gardias. - Miało się tak dużo zmienić, a to wszystko to są teoretycznie zmiany. Za tym nie idą środki. W praktyce mamy chaos. Pacjenci nie wiedzą, gdzie mają iść. Szpitale są zapchane. Pacjenci i tak dalej będą dzwonić do sanepidów, nie będą mogli się dodzwonić i sami sobie będą w tej izolacji - wyliczała Gardias. 

Przewodnicząca Forum Związków Zawodowych zaznaczyła, że "w ochronie zdrowia jest łatwo powiedzieć, ale trudniej coś naprawdę zrobić". Jak dodała, konieczne jest "dosypanie" do tego systemu pieniędzy, bo to, co w tej chwili obserwujemy, to - jej zdaniem - jest "zabawa" i "organizowanie spektaklu" zarówno dla pacjentów, jak i pracowników ochrony zdrowia. 

Gardias nie szczędziła mocnych słów krytyki. - Jeśli ktoś myśli, że przychodzi na ministra zdrowia, pstryknie palcem i światło się zapali, to tak nie jest. Tego się zrobić nie da. Na to potrzebne są środki i dobra organizacja pracy - przekonywała. Przewodnicząca FZZ krytykowała też rząd za to, że "zajmuje się sobą, a nie tym, co jest dziś palące". 

Brakuje ludzi w ochronie zdrowia

Maciej Głogowski pytał też swoją rozmówczynię o obsługę respiratorów. Ostatnio głośno było o historii pacjenta z Torunia, który zmarł w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym, bo w całym regionie nie było dla niego miejsca na oddziale intensywnej terapii. To pokazuje, że braki sprzętowe - wbrew temu, co mówią rządzący - mogą jednak występować. - To nie jest tak, że podłączymy respirator i odchodzimy. Trzeba opiekować się chorym - zgodziła się Gardias. Wspomniała, że od dawna powtarza, że pracowników w ochronie zdrowia jest zdecydowanie za mało. I nic nie wskazuje na to, że będzie lepiej. - Do szkół lekarskich pielęgniarskich nie przychodzą dziś młodzi ludzie, bo wiedzą, jak to wygląda - powiedziała.

Pielęgniarki szykują się do protestów

W środę w Warszawie - m.in. przeciwko "piątce dla zwierząt" protestowali rolnicy. Wcześniej odbywały się też protesty górników czy kolejarzy. Czy jakaś inna grupa zawodowa także szykuje się do protestów? Gardias odparła zdecydowanie: "Na pewno pielęgniarki i położne z ochrony zdrowia". - Już mi przekazały, że jeżeli minister dotknie ich środków, to one nie dadzą sobie ich odebrać - powiedziała przewodnicząca FZZ. Dopytywana o konkrety (termin ewentualnego protest i formę) - nie chciała zdradzać szczegółów. Powiedziała, że na takie informacje "jeszcze przyjdzie czas". 

DOSTĘP PREMIUM