Kiedy przyczyną śmierci jest to, że ktoś umarł. Dlaczego polskie statystyki zgonów są słabej jakości?

W Polsce 25-30 proc. zgonów rejestruje się według przyczyn, które można określić jako "kody śmieciowe", ponieważ żadna z nich nie wskazuje, dlaczego naprawdę ktoś umarł. Dlatego WHO od lat nie uwzględnia polskich danych w tym zakresie, uznając, że są zbyt słabej jakości.
Zobacz wideo

W sobotę 3 października Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 2367 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem - to dotychczasowy niechlubny rekord. W komunikacie podano też, ze 2 osoby zmarły na COVID-19, a 32 z powodu współistnienia COVID-19 z innymi chorobami.

Jak rozumieć takie podawanie statystyk? - o to Agnieszka Lichnerowicz pytała w audycji "Światopodgląd", której gościem była dr Agnieszka Fihel z Ośrodka Badań nad Migracjami. Dr Fihel badała sposób, w jaki polscy lekarze opisują przyczyny zgonów. Pytana o ten konkretny przypadek wskazała, że chodzi o rozdzielenie przypadków osób schorowanych, o obniżonej odporności. Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że w każdym przypadku śmierci osoby, u której potwierdzono zakażenie, jako przyczynę wyjściową powinno podawać się Covid-19. - Dajemy pierwszeństwo chorobom zakaźnym po to, by były istotne przesłanki do pewnej polityki zdrowotnej, to znaczy ograniczenia zakażeń i oszacowania wpływu wirusa na umieralność - tłumaczyła Agnieszka Fihel. 

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

Trzeba też pamiętać, że dane podawane przez resort zdrowia, dotyczą wyłącznie zgonu tych osób, u których zakażenie koronawirusem potwierdził test. - Nie ma w zestawieniu osób, które zmarły na Covid, a nigdy nie wykonały testu, bo nie przeprowadzamy testów u osób zmarłych. Nie ma tu też zgonów, które wynikały z innych przyczyn, ale były wywołane np. zaniechaniem leczenia czy badania, gdy wprowadzony był lockdown - wyliczała ekspertka.

W związku z tym, jej zdaniem, rzeczywista liczba zgonów okołocovidowych na pewno jest dużo wyższa. - Prawdopodobnie poznamy ją na początku 2022 roku, bo wtedy gotowe będą całościowe zestawienia liczby zgonów z roku 2020 według przyczyn - wskazała. 

Zgon z powodu śmierci

Dr Fihel przyznała, że w Polsce od lat mamy problem ze statystykami dotyczącymi przyczyn zgonów. - 25-30 proc. zgonów rejestruje się według przyczyn, których WHO nie traktuje jako przyczyny wyjściowe, rozpoczynające łańcuch chorobowy. Jako przyczynę śmierci wpisuje się np. starość, niewydolność krążenia czy krążeniowo-oddechową, zatrzymanie krążenia - tłumaczyła. I dodawała, że przecież każdy zgon kończy się ustaniem krążenia i oddychania. - Zarejestrowanie zgonu pod taką nazwą nie daje nam w zasadzie informacji o tym, co było przyczyną zgonu, nie daje wskazówek dotyczących polityki zdrowotnej i inwestycyjnej czy oceny skuteczności leczenia konkretnych chorób - wyliczała dr Fihel. 

W związku z tym od lat polskie statystyki dotyczące zgonów nie są uwzględniane przez WHO, bo Organizacja uznaje, że są słabej jakości. Zjawisko wpisywania "kodów śmieciowych" - poza Polską - występuje również w Portugalii, Grecji czy na Cyprze, ale na tym kończy się lista niestarannych statystycznie krajów.

- Ewidentnie w Polsce jest przekonanie, że najbezpieczniej jest zarejestrować zgon pod hasłem "niewydolność serca". Wszyscy uznają, że to jest bezpieczne - tłumaczyła ekspertka. Przyczyny mogą leżeć w systemie nauczania - studenci medycyny w toku studiów uczą się wypełniania karty statystycznej do karty zgonu przez ok. 1,5 godziny. - Lekarze uczą się od kolegów, a koledzy mają swoje sposoby. Ewidentnie brakuje wykształcenia w kierunku statystyki - podsumowała Agnieszka Fihel. 

DOSTĘP PREMIUM