W szpitalach w całej Polsce kończą się zapasy leku dla chorych na COVID-19. Ministerstwo jest bezradne

W szpitalach w całej Polsce zaczyna brakować remdesiviru, leku stosowanego w leczeniu ciężkiego przebiegu zakażenia koronawirusem. Zapasy się kończą - potwiedzają to szpitale oraz Ministerstwo Zdrowia.
Zobacz wideo

Remdesivir to lek, który został wiosną dopuszczony w trybie nadzwyczajnym przez Europejską Agencję Leków do stosowania w leczeniu ciężkiego przebiegu zakażenia koronawirusem. Chorym z SARS COV 2 podaje się także przeciwciała monoklonalne i osocze ozdrowieńców, jednak nie są one tak skuteczne.

Szpitale, które leczą pacjentów z COVID-19 alarmują, że mają już ostatnie sztuki remdesiviru. W związku z tym nie oferują terapii nim nowoprzyjętym pacjentom. A chorych wymagających podania leku wciąż przybywa. 

- Kończą się nasze zapasy, Niestety, problem polega na tym, że dystrybucja tego preparatu już się skończyła. Preparatu nie ma - przyznaje w rozmowie z TOK FM prof. Iwona Mozer-Lisewska, ordynator oddziału zakaźnego poznańskiego Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia.

Resort zdrowia podaje, że remdesivir trafił do Polski z przetargów unijnych. Ministerstwo czeka na kolejne dostawy. Następna transza leku powinna pojawić się do 11 października.

- W piątek dostaliśmy 1,2 tys. dawek, które rozdysponowano do 20 szpitali, dziś UE poinformowała nas, że dostaniemy jeszcze 400. Na więcej na razie nie ma szans, bo nie ma możliwości kupienia remdesiviru poza przetargiem unijnym. Będą kolejne dostawy na najbliższe trzy miesiące, ale już zapowiedziano, że produkcja nie będzie wystarczająca, by zabezpieczyć potrzeby chorych w całej Unii - powiedział "Gazecie Wyborczej" wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski.

Gazeta podkreśla, że wcześniej za lek płaciła UE ze środków przeznaczonych na walkę z COVID-19 dla każdego z państw członkowskich, a teraz za lek będą płacić bezpośrednio państwa a cena - ok. 10 tys. zł za porcję dla jednego pacjenta - jest taka sama dla wszystkich.

DOSTĘP PREMIUM