Surowsze kary za brak maseczek? Ekspert: Teraz chyba jest ten moment

- Trzeba cały czas apelować do społeczeństwa o stosowanie się do zaleceń bezpieczeństwa. To nie personel medyczny opanuje epidemię, ją możemy opanować my wszyscy - mówił w Magazynie "EKG" prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.
Zobacz wideo

Koronawirus w Polsce nie odpuszcza. Dzienny przyrost zachorowań od kilku dni oscyluje wokół 2000. We wtorek odnotowano 2236 nowych przypadków. 2 osoby zmarły z powodu COVID-19, a 56 z powodu współistnienia COVID-19 z innymi chorobami. To najwyższa dzienna liczba zgonów od początku epidemii. Szybko rośnie też liczba chorych wymagających hospitalizacji i wsparcia respiratorowego. 

Profesor Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej przekonywał w magazynie "EKG" w TOK FM, że choć każda z tych liczb jest niepokojąca, to mówi o czymś innym. – Ich nie można ze sobą łączyć. Każda z nich wymaga oddzielnej analizy i interpretacji. Wzrosła znacząco liczba wykrywanych zakażeń w stosunku do wykonywanych testów. To dobrze. Trzeba robić jeszcze więcej testów. Jeśli szybciej lokalizujemy zakażonych, to w konsekwencji szybciej opanujemy epidemię – wskazywał prof. Matyja.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Ekspert podkreślał, że w Polsce każdy lekarz powinien móc skierować pacjenta na test w kierunku koronawirusa. – W naszym kraju przyjęto dziwne rozwiązanie w tej sprawie. Testowaliśmy np. wszystkich górników, bo były ogniska. To nie tędy droga. Każdy lekarz musi móc skierować pacjenta na test, tak jak może wypisać receptę czy zwolnienie z pracy – przekonywał gość magazynu "EKG".

Zdaniem profesora Matyi resort zdrowia na bieżąco powinien informować, ilu pracowników ochrony zdrowia jest wykluczonych z pracy przez wirusa. – Mam dane z resortu na dzień 20 września. W sumie do tej pory hospitalizowano prawie 230 lekarzy i ponad 500 pielęgniarek. Kwarantanną objętych było 12 tysięcy lekarzy. Myślę, że teraz, gdy jest więcej zakażeń wśród pacjentów, to i te liczby wzrosły. Jeżeli duża liczba lekarzy, pielęgniarek i diagnostów zostanie wyeliminowana z organizacji ochrony zdrowia, to może dojść do scenariusza włoskiego, gdzie będzie nas brakowało. Personel medyczny musi mieć zapewnione bezpieczeństwo – ocenił prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

Zaapelował także do społeczeństwa o stosowanie się do reguł sanitarnych. – Bo to my wszyscy zdecydujemy o opanowaniu epidemii. Jeżeli nie będziemy stosować się do podstawowych zaleceń, to epidemia będzie rozciągnięta w czasie. Przerażające jest, że ponad 50 proc. ludzi nie stosuje się do zasad, dopiero na widok policjanta wyciąga i zakłada maskę. Tak być nie może. Choć nie jestem zwolennikiem ostrego karania, to teraz chyba jest moment, że trzeba do niego przystąpić – stwierdził prof. Matyja.

Być może nie przyjdzie nam na to długo czekać. Jeszcze dziś minister zdrowia Adam Niedzielski ma zaplanowaną konferencję prasową z Komendantem Głównym Policji gen. insp. Jarosławem Szymczykiem. Tematu spotkania z mediami na razie nie podano. 

"Bolesne i przykre doniesienia"

Prof. Matyja komentował też doniesienia reportera TOK FM Michała Janczury na temat szczepionek przeciw grypie. Jedna z prywatnych klinik oferuje je pacjentów w cenie ponad 10 razy wyższej niż zwykłe apteki, wykorzystując fakt, że dostępność szczepionek w aptekach jest ograniczona. Zdaniem profesora sytuacja jest bardzo bolesna i przykra. – Szczególnie, że jesteśmy w stanie wojny. W takich sytuacjach powinny obowiązywać ceny urzędowe (takie regulacje obejmują apteki - red.). Nie można aż tak zarabiać na ludzkiej tragedii. Są granice wolności gospodarczej – podsumował lekarz.

DOSTĘP PREMIUM