NTO: Chory na Covid-19 zmarł w karetce, bo nie było miejsca w szpitalu w Nysie

61-letni mieszkaniec powiatu prudnickiego zmarł w oczekiwaniu na przyjęcie na SOR w szpitalu w Nysie - podaje "Nowa Trybuna Opolska" na swojej stronie internetowej.
Zobacz wideo

Jak pisze NTO, początkowo informowano, że 61-latek zmarł w Prudniku. Komunikat sanepidu sprostował jednak prezes Prudnickiego Centrum Medycznego Witold Rygorowicz.

"Pacjent z koronawirusem nie trafił do szpitala w Prudniku. Zmarł w karetce pod nyskim SOR-em, po ponad godzinnej reanimacji, w oczekiwaniu na przyjęcie na SOR nyski" - powiedział Rygorowicz.NTO.

Dziennikarze nieoficjalnie dowiedzieli się, że śmierć pacjenta nastąpiła w karetce. 

Sygnały o tym, że w szpitalach może zabraknąć łóżek i respiratorów dochodzą z wielu regionów Polski. Liczba zachorowań na Covid-19 rośnie błyskawicznie. Podobnie jak liczba zajętych miejsc w szpitalach. W piątek 25 września wykorzystanych było 1995 łóżek, tydzień później (2 października) - 2702. W niedzielę 11 października - już 4924. O ile początkowo liczby te rosły w granicach kilku-kilkunastu czy kilkudziesięciu dziennie, o tyle teraz różnice można liczyć już w setkach.

- Jestem prawie pewien, że idziemy w kierunku scenariusza włoskiego czy hiszpańskiego - powiedział TOK FM Bartosz Fiałek, lekarz, specjalista reumatologii i działacz społeczny w obszarze ochrony zdrowia.

Na czwartkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki podał, że "obecnie dostępnych jest ponad 9,5 tys. łóżek i 838 respiratorów dla pacjentów z COVID-19, z tego 8 października było zajętych 4138 łóżek i 296 respiratorów".

Premier zapewnił też, że rząd podejmie kroki, aby zwiększyć liczbę miejsc dla chorych. Jak podał, w ciągu kilku dni będzie to dodatkowe "kilka tysięcy miejsc". Nie wiadomo jednak, jakie konkretnie rozwiązania zamierza wdrożyć rząd.

DOSTĘP PREMIUM