Nie ma co liczyć, że Polska wyjdzie ze strefy żółtej. "Może nam przybyć jeszcze stref czerwonych"

- Jeśli nie zaczniemy nosić maseczek i stosować się do dystansu społecznego, to tych zakażeń może być więcej. Może zdarzyć się tak, że wyjdziemy ze strefy żółtej, ale od razu do czerwonej - ostrzegał w TOK FM Wojciech Andrusiewicz, rzecznik resortu zdrowia.
Zobacz wideo

Od soboty cała Polska formalnie jest objęta żółtą strefą, z nakazem zasłaniania ust i nosa, także na świeżym powietrzu oraz z ograniczeniami w funkcjonowaniu restauracji czy instytucji kultury.  Zdaniem rzecznika resortu zdrowia Wojciecha Andrusiewicza na razie nie można się spodziewać odwoływania obostrzeń. - Nie chcemy straszyć, ale w tym tygodniu może nam przybyć jeszcze stref czerwonych - przyznał Andrusiewicz. Obecnie największe obostrzenia obejmują 32 powiaty i sześć miast.

Jak dodawał Andrusiewicz, najważniejsze teraz jest stosowanie się do wprowadzonych ograniczeń. - Zwróćmy uwagę, że zaczynamy się zakażać w dużych miastach. W samej Warszawie liczba zakażeń stanowi połowę tego, co mamy na Mazowszu. Wczoraj w Krakowie w granicach 260 przypadków, w Poznaniu 100 przypadków. Duże miasta, wysokie wyniki. Jeśli nie zaczniemy nosić maseczek i stosować się do dystansu społecznego, to tych zakażeń może być więcej. Może zdarzyć się tak, że wyjdziemy ze strefy żółtej, ale od razu do czerwonej - podkreślał urzędnik.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Koronawirus w Polsce. Będzie stan klęski żywiołowej?

Coraz głośniej mówi się, że rząd ma zastanawiać się nad wprowadzeniem stanu klęski żywiołowej. Wiosną taki scenariusz był wykluczany - z powodu wyborów i konieczności wypłacania odszkodowań. Teraz uruchomienie takiego mechanizmu miałoby być konieczne ze względu na mobilizowanie do pracy lekarzy. - Kolejne decyzje rządu będą podejmowane co tydzień - mówił w TOK FM rzecznik Ministerstwa Zdrowia i dodawał, że należy poczekać, aż wprowadzone od soboty obostrzenia zaczną przynosić efekty. - Na chwilę obecną taki scenariusz nie jest nam potrzebny. Za dwa trzy tygodnie mogą być wprowadzane inne warianty, rozważamy ich dość sporo - poinformował Andrusiewicz.

Na początku tygodnia o sytuacji epidemicznej premier Mateusz Morawiecki ma rozmawiać z przedstawicielami opozycji. W sobotę odnotowano rekordowe 5300 nowe przypadki koronawirusa. W niedzielę liczba nowych chorych w Polsce była o ponad tysiąc niższa - w obu przypadkach wykonano ok. 30 tysięcy testów.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM