Ekspert dostrzega zaletę... rekordowo wysokiego poziomu zakażeń. Może to przyspieszyć finał badań nad szczepionką

Naukowcy na całym świecie dążą do opracowania skutecznej szczepionki na koronawirusa, a niektóre kraje twierdzą, że już ją mają. - Wyprodukowanie szczepionki to jedno, a udowodnienie, że jest ona bezpieczna i skuteczna, to drugie - mówił w TOK FM dr hab. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Zobacz wideo

Rosjanie we wrześniu chwalili się swoją szczepionką na koronawirusa, podobne informacje docierały z Chin. Światowa Organizacja Zdrowia informowała wówczas, że na całym świecie opracowuje się 176 potencjalnych szczepionek, z czego ponad 30 testuje się na ludziach. Ostatnio jednak jeden z amerykańskich koncernów zaprzestał badań nad szczepionką, choć znajdowała się ona w najbardziej zaawansowanej fazie badań.

- Mamy technologie, które pozwalają wyprodukować szczepionki szybko. Te szczepionki powstały, Rosja ogłosiła, że ma szczepionkę, podobnie Chiny. Natomiast wyprodukowanie szczepionki to jedno, a udowodnienie, że jest ona bezpieczna i skuteczna, to drugie - zauważał w Radiu TOK FM dr hab. Ernest Kuchar. 

Zdaniem eksperta jedyny sposób, aby potwierdzić zarówno skuteczność, jak i bezpieczeństwo szczepionki, to badania na dużej grupie osób. - Trzeba robić badania randomizowane, czyli dzielimy w sposób losowy tych badanych na dwie grupy, aby czynniki zakłócające rozłożyły się mniej więcej po równo i nie zaburzyły wyników badania. Jedna grupa otrzymuje szczepionkę, a druga placebo - wyjaśniał ekspert z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Trudno jednak przewidzieć, kiedy takie badania mogłyby zakończyć się sukcesem. - Musimy czekać, aż w sposób istotny statystycznie osoby szczepione będą rzadziej chorowały - powiedział dr Kuchar. Dodał, że to, kiedy doczekamy się szczepionki, zależy również od "częstości występowania wirusa". - Paradoksalnie to, że mamy go teraz więcej, przyspiesza wyniki badań. Wszystko, nawet złe informacje, mogą mieć swoją drugą, bardziej optymistyczną stronę - ocenił.

Koronawirus w Polsce. Rekordowe liczby nie zaskakują eksperta

Jednak póki szczepionka nie jest powszechnie dostępna, pozostaje nam stosowanie innych, osiągalnych i zalecanych środków ostrożności. - To, co teraz robimy, to są tak naprawdę takie protezy. Noszenie maseczek, zachowywanie dystansu, to przeciwdziałanie naturalnemu przebiegowi epidemii - ocenił doktor Kuchar. I wyjaśnił, że epidemia "skończy się w naturalny sposób", gdy będziemy mieli w społeczeństwie około 70 procent uodpornionych osób. 

Ekspert nie jest również zaskoczony rekordową liczbą nowych zakażeń, która w środę przekroczyła sześć tysięcy. Przypominał komputerowe symulacje, które robiono jeszcze w lipcu. Przewidywały one, że sytuacja w październiku będzie bardzo trudna. Zdaniem eksperta "można spokojnie założyć", że realna dzienna liczba zakażeń to nawet kilkadziesiąt tysięcy. - Wydarzyło się to, co wydarzyć się miało - podsumował specjalista chorób zakaźnych. 

DOSTĘP PREMIUM