Jak pandemia zmieniła dostępność do opieki onkologicznej? Dramatyczne dane na temat mammografii i cytologii

- Są ludzie, którzy chodzili z rozwijającą się chorobą nowotworową i z powodu tej specyficznej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, nie byli diagnozowani, nie byli leczeni - na antenie TOK FM mówiła Anna Andrzejczak, prezes Fundacji Onkologia2025.
Zobacz wideo

W kwietniu i maju br. wykonano o ok. 90 proc. mniej badań mammograficznych i cytologicznych niż rok wcześniej. O jedną trzecią spadła liczba wydanych kart diagnostyki i leczenia onkologicznego, o kilkadziesiąt procent liczba konsultacji pierwszorazowych. To wyniki badania przeprowadzonego przez Fundację Onkologia2025 w czasie lockdownu. O raporcie mówiła prezes fundacji, Anna Andrzejczak w "Popołudniu" TOK FM. 

- Codziennie w Polsce umiera 1200 osób, z czego 400 na nowotwory - zauważył prowadzący audycję Adam Ozga, porównując liczby do 116 osób, które zmarły w środę na COVID-19. 

- Nie spodziewałam się, że był aż taki spadek świadczeń. Inspiracją były badania w innych krajach, które pokazywały dramatyczne dane, zgony pacjentów onkologicznych. Byliśmy ciekawi, jak wygląda kwestia świadczeń onkologicznych. Rzeczywiście najgorzej wypadła profilaktyka, spadki sięgały 90 proc. - mówiła Andrzejczak na antenie TOK FM. 

W badaniu były brane pod uwagę trzy województwa: Śląsk, Mazowsze oraz Warmia i Mazury.

- Województwa zostały tak wybrane, żeby zobaczyć różnice w miejscach różnie dotkniętych koronawirusem, ale różnic w świadczeniach nie było. Jest to bardzo alarmujące. Są ludzie, którzy chodzili z rozwijającą się chorobą nowotworową i z powodu tej specyficznej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, nie byli diagnozowani, nie byli leczeni - dodała Andrzejczak.

Jak tłumaczyła, zaleceniem dla ośrodków onkologicznych było ograniczanie świadczeń, które nie są uważane za niezbędne. Więc siłą rzeczą profilaktyka, czyli te badania dla pacjentów, którzy nie mają żadnych podejrzeń, musiała spaść.

W kwietniu i maju w województwie mazowieckim przeprowadzono ok. 58 badań mammograficznych na każde 100 tysięcy kobiet. Rok temu w tym okresie zrobiono 669 badań na 100 tys. kobiet, odnotowano więc spadek o ponad 91 proc. Dla woj. śląskiego i warmińsko-mazurskiego spadki były jeszcze większe, kolejno o 94 i 97 proc.

Równie fatalnie wygląda statystyka badań cytologicznych. Rok temu w kwietniu i maju przebadano na Mazowszu 205 na 100 tys. kobiet. W tym roku w analizowanym okresie - niespełna 27. To oznacza spadek o 87 proc.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Spadła też liczba wystawianych tzw. kart DILO.

- Za niezbędne uważamy świadczenie wystawienia karty diagnostyki leczenia onkologicznego. Tutaj spadki były mniej więcej o jedną trzecią - tłumaczyła gościni Adama Ozgi. 

- Kolejna rzecz to konsylia. To planowanie leczenia przez zespół specjalistyczny. Tu także były spadki, największe na Mazowszu, aż o jedną czwartą takich konsyliów. Stosunkowo mniejszy spadek był w warmińsko-mazurskim - 14 proc. - wymieniała niepokojące dane. 

Spadła liczba konsultacji pierwszorazowych we wszystkich trzech specjalnościach: chirurgii, onkologii klinicznej i radioterapii. Konsultacji było o połowę mniej.

- Jedyna dziedzina, w której nie odnotowaliśmy spadków, to obszar terapii, programów lekowych - zauważyła Andrzejczak.

I stwierdziła, że "wszyscy jesteśmy między młotem a kowadłem. Między koronawirusem a potrzebami pacjentów onkologicznych". - A to pacjenci z podwyższoną grupą ryzyka, najczęściej w wieku 50, 60 plus, którzy mają obniżoną odporność. Musimy funkcjonować w świecie, w którym te potrzeby współistnieją - przekonywała prezeska fundacji. 

Przedstawiła też, jakie są oczekiwania osób zajmujących się onkologią wobec systemu: "zapewnienie udrożnienie całego procesu, prawidłowo działający kontakt z lekarzem z POZ, diagnostyka, wystawianie kart DILO."

DOSTĘP PREMIUM