Obostrzenia w czerwonej strefie to "lukrowanie katastrofy". "W przypadku Sopotu to totalna fikcja"

Obostrzenia w czerwonej strefie to lukrowanie katastrofy - mówił w TOK FM prezydent Sopotu Jacek Karnowski. Przyznał, że w przypadku miasta, którym rządzi, mamy do czynienia z "totalną fikcją". Sopot od dwóch tygodni jest "czerwonym" powiatem.
Zobacz wideo

Dziś (15 października) padł kolejny dobowy rekord nowych zachorowań na Covid-19. Resort zdrowia poinformował o tym, że zdiagnozowano 8099 nowych zakażeń koronawirusem. Krzywa się nie wypłaszcza, a rząd już w środę zapowiadał, że liczba powiatów, które przejdą do czerwonej strefy – gdzie obostrzeń jest najwięcej – może dojść do stu. Przypomnijmy, że od soboty cała Polska jest w strefie żółtej. Jak mówił w TOK FM Jacek Karnowski, prezydent Sopotu (miasto jest „czerwone” od 3 października), rząd nadal nie ma strategii na walkę z kolejną falą epidemii. – Nie widać skutków tych działań. Potraktowanie Sopotu w oderwaniu od innych miast, takich jak Gdańsk czy Pruszcz, jest nieporozumieniem. Przecież to jest praktycznie jedna aglomeracja. Młodzi ludzie się przemieszczają, połowa uczy się w ogólniakach poza Sopotem. To totalna fikcja – ocenił Karnowski i dodał: Rząd podchodzi do sprawy ideologicznie, a nie pragmatycznie i naukowo.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Zdaniem prezydenta Sopotu obostrzenia w czerwonej strefie są "śmieszne". – To jest lukrowanie katastrofy. Zamyka się przed ludźmi wydarzenia sportowe, a epidemiolodzy od dawna mówią, że to głównie szkoły odgrywają największą rolę w transmisji wirusa. Młodzież w szkołach średnich, czy na uczelniach, mogłaby iść na pewien czas na nauczanie zdalne – wskazywał. Podkreślił, że błędem jest scedowanie na sanepid decyzji, czy zamykać szkoły w związku z zachorowaniami na COVID-19. – Inspekcję zabrano samorządom, a nie poszło za tym dofinansowanie, czy budowa systemu komputerowego. Zresztą wygląda na to, że sanepid wykonuje polityczne wytyczne rządu w związku z oświatą. Jeśli nie ma zachorowań, to nie pozwala przejść szkołom na pracę zdalną czy hybrydową. W ogóle nie patrzy przy tym na sytuację epidemiologiczną oraz sytuację w danym regionie – ubolewał Karnowski.

Prezydent Sopotu przyznał, że patrząc na dane dotyczące zachorowań, jego miasto nawet do końca roku może nie wyjść z czerwonej strefy. – Szpitale w Trójmieście są na skraju wyczerpania. Poza dwoma ogniskami mamy rozproszone zachorowania, które trudno do końca zidentyfikować. Działania rządu są spóźnione. Stan klęski żywiołowej byłby chyba najbardziej adekwatny, co do niektórych województw, gdzie przypadków jest najwięcej. Sytuacja jest bardzo zła – wskazywał gość TOK FM.

Obostrzenia w czerwonej strefie

- Zmierzamy w kierunku ogłoszenia ponad stu powiatów jako stref czerwonych, będzie wśród nich dość dużo miast - poinformował w środę na konferencji prasowej rzecznik prasowy resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Decyzja powinna być ogłoszona jeszcze w czwartek po posiedzeniu rządowego sztabu kryzysowego. Nie wykluczone, że wprowadzone zostaną jeszcze dalej idące obostrzenia. 

W czerwonej strefie od soboty, z najpoważniejszymi ograniczeniami, znajduje się 38 powiatów, m.in. tatrzański, otwocki i kartuski. Na liście są też miasta: Grudziądz, Sopot, Piotrków Trybunalski, Suwałki, Kielce i Koszalin. Obecnie w strefie czerwonej obowiązuje m.in. zakaz organizowania kongresów i targów, wesołych miasteczek i parków rozrywki. Liczba osób biorących udział uroczystościach rodzinnych i w weselach została ograniczona do 50, z wyłączeniem obsługi. Wszędzie w przestrzeni publicznej konieczne jest zakrywania nosa i ust. Lokale gastronomiczne mogą działać od 6 do 22.

DOSTĘP PREMIUM