Służba zdrowia w czasie pandemii. Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej: Jesteśmy jak pacjent na intensywnej terapii

Pracujemy ostatkiem sił fizycznych i psychicznych - przyznał w TOK FM szef Naczelnej Izby Lekarskiej prof. Andrzej Matyja. Apelował o "wsparcie moralne" dla pracowników służby zdrowia. Pochwalił min. Adama Niedzielskiego, że obiecał wprowadzenie do przepisów "klauzuli dobrego Samarytanina". Jego poprzednik Łukasz Szumowski zapisu dotyczącego niekarania za nieumyślne błędy nie wprowadził.
Zobacz wideo

18 października przypada Dzień Pracownika Służby Zdrowia. W tym roku święto przypada w szczególnie trudnym dla całej służby zdrowia czasie - pandemii koronawirusa. - Jesteśmy jak pacjent na intensywnej terapii - przyznał szef Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja.

Jak mówił w TOK FM, wszystkim pracownikom służby zdrowia najbardziej potrzebne jest obecnie wsparcie. - Potrzebujemy przede wszystkim wsparcia moralnego. Pracujemy ostatkiem sił fizycznych i psychicznych, stąd każde dobre słowa w kierunku pracownika służby zdrowia podtrzymuje nas na duchu. Myślę, że całe środowisko bardzo ciężko pracuje dla dobra naszych chorych. Wiem, że wpadki się zdarzają, ale proszę nas zrozumieć: jesteśmy tylko ludźmi - apelował w rozmowie z Maciejem Zakrockim.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Prof. Matyja dodał, że nawet najlepszy i najlepiej pracujący personel służby zdrowia sam nie pokona pandemii koronawirusa. - Pokona ją całe społeczeństwo. Dlatego apeluję o zachowanie zasad bezpieczeństwa. To pozwoli wyjść z tej straszliwej pandemii - podkreślił gość TOK FM.

Koronawirus. Ochrona prawna dla lekarzy i innych pracowników służby zdrowia

Szef Naczelnej Rady Lekarskiej nie krył zadowolenia, że obecny minister zdrowia - inaczej niż jego poprzednik - chce, by weszły w życie przepisy dotyczące ochrony dla lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników sektora medycznego, które dotyczyć mają działań prowadzonych w czasie pandemii. Chodzi o tzw. klauzulę dobrego Samarytanina, która chronić ma od odpowiedzialności za nieumyślne błędy.

Jak wyjaśnił prof. Andrzej Matyja, zapis to jego pomysł. - Przekazałem go jeszcze ministrowi Szumowskiemu, ale wtedy nie został zrozumiany i wprowadzony. Uważałem i uważam, że w tak trudnym czasie należy nam się ochrona, dlatego wystąpiłem też do min. Niedzielskiego i dziękuję bardzo, że przyjął propozycję. Przepis dotyczy tego, że pracownik służby zdrowia nie ponosi odpowiedzialności cywilnej, zawodowej i karnej pracownik (za nieumyślne błędy). Chyba że dochodzi do rażącego niedbalstwa, które nie może być usprawiedliwiane. My nie chcemy być wyjęci spod prawa, nie o to chodzi. Ale w tak trudnych warunkach, w jakich przyszło nam żyć, musimy mieć gwarancję bezpieczeństwa wykonywania zawodu - argumentował i dodał, że tego typu przepisy obowiązują w wielu krajach europejskich oraz w USA.

Szef NIL miał mniej do powiedzenia na temat ustawy, którą już we wtorek ma zająć się Sejm. Dodatkowe posiedzenie zwołano, by pracować nad ustawą o ochronie zdrowia. - Tej ustawy nikt nie widział - zwrócił uwagę gość TOK FM.

- Jak się słuchało wicemarszałka Terleckiego, to można było odnieść wrażenie, że chodzi o zdyscyplinowanie lekarzy - stwierdził Maciej Zakrocki.

-- Nas nie trzeba dyscyplinować. Naszą misją jest leczenie chorych, pomaganie chorym. Trudno się odnosić do zapowiedzi, które mogą być mylące. Mam nadzieję, że to będzie ustawa pomagająca środowisku medycznemu w realizowaniu celu, jakim jest leczenie chorych - komentował dyplomatycznie prof. Andrzej Matyja.

Przywołany przez dziennikarza TOK FM wicemarszałek Terlecki powiedział w czwartek, że "nie można pozwolić na to, że wielu lekarzy będzie unikać wsparcia służby zdrowia". To kolejna wypowiedź prominentnego polityka PiS sugerująca, że w walce z pandemią nie wszyscy lekarze zachowują się tak, jak powinni.

Pierwszy na atakowanie lekarzy zdecydował się wicepremier Jacek Sasin, który w miniony wtorek stwierdził: Bardzo wielu lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego z wielkim poświęceniem wykonuje swoje obowiązki, ale część tych obowiązków wykonywać nie chce".

Po słowach Sasina - prof. Andrzej Matyja napisał list do wicepremiera, w którym domagał się przeprosin. "Pana wypowiedź jest policzkiem wymierzonym całemu środowisku i podważa zaufanie do zawodu lekarza i lekarza dentysty. Panie Premierze, Polskie Lekarki i Lekarze oczekują od Pana przeprosin" - napisał prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

DOSTĘP PREMIUM