Ksiądz, który w trakcie mszy odebrał wynik badania na koronawirusa: Testuję się regularnie, by nikogo nie skrzywdzić

Ksiądz, który w trakcie nabożeństwa ogłosił, że właśnie otrzymał pozytywny wynik testu na koronawirusa, postanowił nagrać wideo. Tłumaczy w nim swoje postępowanie i postanowienie regularnego przeprowadzania badań w kierunku zakażenia. - Żeby mieć moralną pewność, gdy wychodzę do wiernych, że nie zrobię im krzywdy - przekonuje.
Zobacz wideo

Proboszcz dużej parafii w Lublinie prowadził różaniec i mszę wspólnie z innymi księżmi. - W trakcie mszy nagle wyszedł na zakrystię, wrócił już w ubraniu cywilnym i powiedział nam wszystkim do mikrofonu, że właśnie dostał potwierdzenie z sanepidu, że ma wynik pozytywny - tę historię opowiedział nam jeden z parafian. 

Chodzi o księdza Mirosława Ładniaka z parafii św. Andrzeja Boboli w Lublinie, który przeszedł 10-dniową kwarantannę, a teraz nagrał film, w którym tłumaczy swoje zachowanie.

Jak mówi, testy na koronawirusa robił sobie regularnie, profilaktycznie. - Żeby mieć moralną pewność, gdy wychodzę do wiernych, że nie zrobię im krzywdy - przekonuje w nagraniu. Wyniki były negatywne - do feralnej soboty, kiedy - jak mówi - czuł się jak zwykle i nie miał żadnych objawów. 

- Do piątku wieczorem nie zakażałem - podkreśla ksiądz. Jak mówi, w kościele był 7 minut i zaczął kazanie, gdy w kieszeni zaczął mu wibrować telefon, co się raczej nie zdarzało. Od razu skojarzył to z wykonanym testem, dlatego wyszedł z mszy, żeby go odebrać. 

- Gdybym został, mógłbym zakazić kolegów i innych ludzi - dodaje. Gdy okazało się, że wynik jego testu jest pozytywny, poszedł na kwarantannę. To samo zrobili jego koledzy na plebanii. Po jej zakończeniu wszyscy sobie zrobili test, żeby mieć pewność, że nie zakażają. Ksiądz Ładniak podkreślił, że film dedykuje "tym wszystkim, którzy mieli wątpliwości co do jego działania". 

DOSTĘP PREMIUM