Aborcja z powodu wad płodu dotyczy głównie zespołu Downa? "To argument manipulacyjny"

- Przesłanka, którą Trybunał chce w tej chwili zlikwidować, dotyczy głównie tzw. wad letalnych, do których zespołu Downa nie zaliczamy - mówiła w TOK FM Paulina Łopatniuk, patomorfolożka.
Zobacz wideo

Zgodnie z decyzją Trybunału Konstytucyjnego, przerwanie ciąży z powodu najcięższych wad płodu jest niezgodne z polską konstytucją. Od czwartku w całym kraju organizowane są protesty przeciwko tej decyzji. Przeciwnicy orzeczenia przekonują, że skazuje on kobiety na potworne cierpienie, jakim jest urodzenie dziecka, które prawdopodobnie i tak umrze. Z kolei wśród zwolenników decyzji TK często pada argument dzieci z trisomią 21, czyli zespołem Downa. Przekonują oni, że to właśnie ta choroba jest główną przyczyną aborcji związanych z wadami płodu.

Europoseł Patryk Jaki (który wraz z żoną wychowuje syna z trisomią 21) w mediach społecznościowych napisał w czwartek, że aż "99 proc. aborcji to dzieci z podejrzeniem ZD [czyli właśnie zespołem Downa - red.]". A w rozmowie z Onetem dodał, że "nie mamy prawa odbierać osobom niepełnosprawnym szczęścia do życia".

O podnoszeniu argumentów, jakoby aborcja miała dotykać głównie dzieci z zespołem Downa mówiła w TOK FM Paulina Łopatniuk, patomorfolożka, autorka bloga "Patolodzy na klatce". Powiedziała, że jest to "argument manipulacyjny", ponieważ "przesłanka, którą Trybunał chce w tej chwili zlikwidować, dotycząca usuwania ciąży z powodu nieodwracalnych wad płodu, dotyczy tzw. wad letalnych, do których zespołu Downa nie zaliczamy". 

- Są to wady, które powodują niezdolność płodu do przeżycia. Mówimy o ciążach, które albo zakończą się poronieniem, albo rzeczywiście zaowocują narodzinami. Natomiast noworodek będzie potwornie chory. Umrze w ciągu pierwszych godzin lub pierwszych dni życia - mówiła.

Przyznała, że dzięki nowoczesnej medycynie życie niektórych takich dzieci uda się nieco przedłużyć, ale i tak "będzie to obarczone potwornym cierpieniem i niemożnością osiągnięcia pełnego rozwoju". - Mówimy o dzieciach, które niekiedy nie będą w stanie podnieść głowy; które będą doświadczać olbrzymiego cierpienia. Nie tylko bólu, bo niektóre z nich nawet nie będą mogły tego bólu odczuwać. Te dzieci nie będą w stanie się ruszać, oddychać, samodzielnie jeść. To będą dzieci bez nerek, ze zrośniętym przewodem pokarmowym - wyliczała.

Łopatniuk podała, że tego typu ciężkie wady płodu nie zdarzają się w Polsce często. - Rocznie legalnych aborcji przeprowadza się u nas w kraju około 1000 - powiedziała. Jak dodała, część takich ciąż zostaje donoszona, a część ulega poronieniom. - Ale skala to jedno. Pytanie, czy etyczna jest w ogóle zgoda na czyjeś cierpienie - dziwiła się ekspertka. - Usunięcie przez Trybunał Konstytucyjny przesłanki embriopatologicznej z możliwości zakazu aborcji wyłącza decyzyjność. To nie jest kwestia zmuszania kogoś do heroizmu. To jest kwestia zmuszania kogoś do cierpienia - dodała.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

DOSTĘP PREMIUM