Państwowe firmy mają tworzyć szpitale tymczasowe. Dziennikarka wyjaśnia, dlaczego to zły pomysł: Rządzenie przez szczucie

Premier Mateusz Morawiecki polecił sześciu spółkom Skarbu Państwa stworzyć nowe szpitale tymczasowe dla chorych na COVID-19. Dziennikarka "Polityki" Joanna Solska przekonywała, że ta decyzja może spowodować jeszcze większy chaos ze względu na - jak mówiła - podbieranie kadry ze szpitali miejskich. - To kolejna ilustracja metody PiS: rządzenia przez szczucie - oceniła.
Zobacz wideo

Kolejny dzień i kolejny smutny rekord. Dziś resort zdrowia poinformował o 21 629 nowych przypadkach zakażenia COVID-19. Zmarły 202 osoby. Wczoraj (w czwartek 29 października) nowych zachorowań było 20 156. Coraz trudniejsza jest też sytuacja w szpitalach. Obecnie zajętych jest 15 444 łóżek "covidowych" - to aż o 813 więcej niż w czwartek. 1777 pacjentów wymaga pomocy respiratora (o 44 więcej). 

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk poinformował, że Mateusz Morawiecki zobowiązał sześć spółek Skarbu Państwa do budowy szpitali tymczasowych. Chodzi m.in. o Orlen, Lotos, KGHM i PKO BP. Mają one - jak podał minister - "w jak najszybszym czasie przygotować kolejne łóżka w szpitalach tymczasowych". 

Decyzję tę krytykowała w TOK FM Joanna Solska. Zdaniem dziennikarki tygodnika "Polityka", jest to "kolejna ilustracja metody PiS: rządzenia przez szczucie".

- Zrozumiałabym nawet to, że Spółki Skarbu Państwa mają płacić za organizacje szpitali polowych, bo miejsc w szpitalach brakuje. Tylko, że jeszcze bardziej brakuje pielęgniarek i lekarzy, a rząd szczuje szpitale samorządowe na te szpitale, które będą nadzorowane przez spółki Skarbu Państwa albo przez takie szpitale jak MSWiA - argumentowała Solska. Jak dodała, placówki tworzone teraz z inicjatywy rządu "mają pieniądze", w przeciwieństwie na przykład do szpitali miejskich. - W związku z tym to one podkupują lekarzy i pielęgniarki - podkreśliła  dziennikarka, która od lat zajmuje się problemami służby zdrowia.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Na takie praktyki zwracał uwagę niedawno prezydent Warszawy. W liście do premiera Morawieckiego Rafał Trzaskowski pisał: "Docierają do mnie informacje z miejskich szpitali w Warszawie o nieuczciwych praktykach w zakresie pozyskiwania personelu medycznego do szpitala na PGE Narodowym". Podał również, że odpowiedzialni za rekrutację do szpitala na Stadionie "oferują ewentualnym pracownikom poziom wynagrodzenia, który znacząco przekracza stawki obecne na rynku". 

- Lekarz, który leczy na COVID-19 nie dostaje podwyżki, ale lekarz, którego do pracy skieruje wojewoda, będzie zarabiał dwa razy więcej. To jest szczucie jednych na drugich - mówiła w TOK FM Joanna Solska. I ostrzegała, że tego typu praktyki mogą sprawić, że "będzie coraz większy chaos i coraz więcej ofiar - nie tylko 'covidowych', ale na raka, krążenia czy zwykły wyrostek robaczkowy, bo ludzi nie będzie miał kto leczyć".

Przypomnijmy, lekarze, którzy biorą udział w walce z COVID-19 mieli dostać 200 proc. swojego wynagrodzenia. Posłowie PiS cofnęli ten dodatek ostatnio w Sejmie.  Zgodnie ze znowelizowaną ustawą, dodatek w wysokości 100 proc. wynagrodzenia otrzymają jedynie medycy pracujący na pierwszej linii ognia, skierowani bezpośrednio do pracy z pacjentami zakażonymi koronawirusem.

DOSTĘP PREMIUM