Zgonów przybywa, a nie ma kto ich stwierdzać. "Dzisiejsze czasy obnażyły niedoskonałość systemu"

Związek Powiatów Polskich w piśmie do ministra zdrowia dowodzi, że w dobie pandemii "lekarze masowo odmawiają udziału w oględzinach zwłok, a w konsekwencji stwierdzenia zgonu". - Dzisiejsze czasy obnażyły absolutnie niedoskonałość systemu stwierdzania zgonu - mówi prezes ZPP Andrzej Płonka.
Zobacz wideo

Pandemia koronawirusa powoduje, że zgonów w całej Polsce przybywa. W niektórych regionach wydłużają się kolejki rodzin, które oczekują na pochowanie bliskiego. Zgony chorych, którzy umierają w szpitalach, są stwierdzane przez lekarzy szpitalnych. Problem dotyczy tych osób, których zgon nastąpił poza szpitalem.

Wojewodowie mieli powołać koronerów do stwierdzania zgonów z powodu COVID-19. I w większości powołali. Ale np. w Zachodnipomorskiem w ogóle nie było chętnych.

A może lekarze rodzinni?

Zdaniem Związku Powiatów Polskich temat jest nieuregulowany i najwyższa pora się nim kompleksowo zająć. Owszem, obowiązuje ustawa z lat 50. XX wieku, ale jej zapisy pozostawiają wiele do życzenia. W ustawie czytamy m.in., że rady narodowe miałby wskazywać lekarzy do stwierdzenia zgonu. Tyle tylko, że rad narodowych nie ma od 30. lat.

Związek Powiatów Polskich proponuje, by to lekarze rodzinni zajęli się stwierdzaniem zgonów. - Ustawa do niczego dzisiaj nie przystaje. 12 lat - jak pamiętam - monitujemy kolejnych ministrów, by ją zmienić i w końcu jakąś instytucję uczynić odpowiedzialną za wystawianie aktów zgonu - mówi szef związku powiatów Andrzej Płonka. I dodaje, że do niedawna, gdy w karetkach jeździli lekarze, problemu nie było. - Dzisiaj w karetkach nie ma lekarza, a ratownik medyczny nie może stwierdzić zgonu. I jest to problem, szczególnie dzisiaj, gdy nie wiemy, czy umierający miał COVID-19 czy też nie - podkreśla. Zaznacza też, że osoba stwierdzająca zgon powinna mieć za to płacone.

"Bezpieczeństwo sanitarne wymaga, aby problem został rozwiązany. W związku z powyższym niezależnie od konieczności docelowego uregulowania tej kwestii, zwracam się z wnioskiem o wprowadzenie na czas obowiązywania stanu epidemii szczególnych regulacji prawnych, które z jednej strony zobowiązywałyby lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej do stwierdzania zgonów, z drugiej gwarantowałby lekarzom przyznanie wynagrodzenia za wykonanie tej czynności" - pisze ZPP w liście do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

Pismo Związku Powiatów PolskichPismo Związku Powiatów Polskich Związek Powiatów Polskich

Lekarze krytykują pomysł ZPP

Zdaniem dr Joanny Zabielskiej z Porozumienia Zielonogórskiego, lekarze w czasie pandemii nie mieliby czasu na stwierdzanie zgonów. Ja tłumaczy, to "nie zajmuje pięciu minut". - Trzeba pojechać, niejednokrotnie wiele kilometrów, wypełnić dokumentację. To wszystko trwa, może nawet 2-3 godziny. A my dziś dziennie przyjmujemy 40-50 pacjentów. A bywa, że i więcej - mówi lekarka. Jak dodaje, z takim pomysłem może występować ktoś, kto nie zna specyfiki i realiów pracy lekarzy rodzinnych w dobie pandemii.

Krytycznie o pomyśle Związku Powiatów Polskich wyraził się również dr Krzysztof Pawlak, lekarz rodzinny.

Związek Powiatów Polskich w liście do szefa Ministerstwa Zdrowia proponuje, aby osoby stwierdzające zgon, otrzymywały wynagrodzenie w wysokości 100 zł. "Jest to kwota odpowiadająca stawce za lekarską wizytę domową na rzecz pacjenta z dodatnim wynikiem testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2. (...) Zadanie powinno być finansowane ze środków budżetu państwa za pośrednictwem Narodowego Funduszu Zdrowia" - czytamy w piśmie.

DOSTĘP PREMIUM